_WARTO PRZECZYTAĆKierowca kierowcy kierowcą. Hejt po wypadku motocyklisty w Krakowie

Kierowca kierowcy kierowcą. Hejt po wypadku motocyklisty w Krakowie [felieton]

-

W niedzielę 18 stycznia doszło do tragicznego zdarzenia w jednym z krakowskich tuneli. Kierujący motocyklem zjechał z jezdni i wbił się w wystające betonowe elementy budowli, ginąc na miejscu. Okoliczności wypadku bada policja, pojawił się również wątek celowego działania. Niestety polska publiczność komentująca informacje o tym zdarzeniu po raz kolejny dosłownie zapluła się jadem. Wraca pytanie, czy nasze społeczeństwo chamieje na potęgę, czy po prostu zawsze takie było, a internet tylko to pięknie pokazuje?

Zdjęcie tytułowe: KMP w Krakowie

Fakty na temat wydarzeń z tragicznego niedzielnego poranka na Rondzie Grunwaldzkim w Krakowie są takie, że 25-letni motocyklista tuż za wylotem z tunelu zjechał z jezdni i uderzył w betonowe donice. Siła uderzenia była potworna – kierujący nie miał szans na przeżycie, a motocykl zmienił się w bezkształtną masę.

Bezpośrednio po wypadku pojawiły się niezweryfikowane relacje świadków, że kilkaset metrów wcześniej motocyklista zdjął kask i być może pozostawił w nim list pożegnalny. Do tej pory (piszę to dzień po zdarzeniu) policja i prokuratura nie potwierdziły tej wersji, choć biorąc pod uwagę panujący mróz, absurdalne warunki drogowe do jazdy szosowym motocyklem i prędkość maszyny, nie jest ona nieprawdopodobna. Na pewno jest to wielka tragedia tego młodego człowieka i jego bliskich.

 

Musieli, po prostu musieli…

Tak poważny i ciężki do wyjaśnienia wypadek motocyklisty w środku zimy nie mógł oczywiście ujść uwadze licznych mediów, zarówno lokalnych, jak i ogólnopolskich. Dziennikarze generalnie starali się zachować neutralny ton w swoich materiałach, trzymając się tego, co przekazała krakowska policja. Niestety jest jeszcze coś takiego, jak sekcje komentarzy i media społecznościowe, głównie Facebook. 

Kto siedzi od lat w polskim internecie, ten się w cyrku nie śmieje, ale to, co wylało się pod artykułami o tym wypadku, przechodzi ludzkie pojęcie. No właśnie, ludzkie… Czy zdrowy człowiek może tak po prostu siedzieć w ciepłym domu i wypluwać z siebie śmierdzące ścieki w stronę kogoś zupełnie obcego, kto właśnie zginął, być może na skutek kryzysu psychicznego? Nie ma sensu przytaczać konkretnych wypowiedzi, bo to polski „zestaw obowiązkowy”, dodatkowo umoczony w wulgaryzmach. Nie jestem fanem słowa „hejt” (od angielskiego „hate”), bo moim zdaniem w większości przypadków jest to nie tyle nienawiść, co bezdenna głupota. Nienawiść wymaga jakiegoś motywu i wysiłku. Natomiast tutaj rzeczywiście czuć jakąś silną, skanalizowaną, zupełnie nieracjonalną nienawiść, a przy tym zupełne odhumanizowanie ofiary.

Pierwsza pomoc motocykliscie jak jej udzielic wypadek co robic jak sie zachowac

Dodatkowym smaczkiem – a może raczej śmierdzącym bobkiem – jest fakt, że część komentujących ewidentnie nie przeczytała artykułu, pod którym raczyła „pięknie się przedstawić przed milionami słuchaczy”. Komuś zupełnie wystarczą wyrazy „wypadek” i „motocyklista” umieszczone w samym tytule, żeby uruchomić pamięć mięśniową, bo przecież nie umysł.

Nie tylko o motocyklistach

Smutne jest to, że prawdopodobnie większość z tych internetowych prostaków jest jednocześnie kierowcami. To też jakoś tam tłumaczy chamówę panującą na naszych drogach. Spora grupa uważa jakiekolwiek reguły życia w grupie, w tym przepisy ruchu drogowego, wyłącznie za wymysł do „golenia frajerów”. Kolejna grupa otwarcie i publicznie gardzi innymi ludźmi. Niestety często te grupy na siebie nachodzą i mamy to, co mamy. 

Oczywiście jesteśmy przyzwyczajeni do takiego podejścia, ale zazwyczaj wysyp bucerii w komentarzach w naszą stronę ma miejsce w sezonie, kiedy różnych zdarzeń z udziałem jednośladów jest cała masa i przynajmniej część z nich rzeczywiście wynika z bezrozumnego stylu jazdy motocyklistów. Natomiast w tym przypadku – środek zimy, mróz, lód, duża prędkość, pogłoski o zdjętym kasku – wystarczy poznać ogólny zarys sytuacji, żeby zorientować się, że nie był to zwykły wypadek. A w związku z tym ograniczyć się do wirtualnych kondolencji, a najlepiej w ogóle zdjąć palce z klawiatury. 

Jest 2026, wszyscy mają wszystko. Ogarnij się, nikt ci nie zazdrości [felieton]

Mamy całkiem niezgorzej

Zresztą uważam, że jako motocykliści i tak mamy w miarę dobrze, bo prawdziwy festiwal tępego hejtu leci masowo w stronę pieszych i rowerzystów, i to niestety również często ze strony naszego środowiska. Te „matoły”, „tępaki”, „święte krowy” itd. wcale nie muszą wyskakiwać zza drzewa i pakować się prosto pod koła, nie dając szans na reakcję. Wystarczy, że totalnie w zgodzie z przepisami i warunkami ruchu ich obecność zmusi kierowców do zahamowania lub – o zgrozo, zniewaga – do zatrzymania się. Gromy lecą…

przejscie dla pieszych pasy

Jednocześnie jestem w stanie się założyć, że każdemu z was (mnie jak najbardziej też) zdarzyło się wracać wesołym krokiem z imprezy, przeciskać się między autami pod cmentarzem na Wszystkich Świętych lub w czasie spaceru tak się z kimś zagadać, że nasze zachowanie nie spodobało się któremuś z bardziej nerwowych kierowców. Co wtedy odruchowo wyrzucamy z siebie w myśli i/lub mowie? „No i czego trąbisz, k…!”. Może tak nie jest?

Najpierw myśl, potem pisz

Wychodzi na to, że ludzie nie są hurtowo głupi, tylko są głupi wtedy, kiedy robią coś, co akurat nam się nie podoba. Czyli w zasadzie w ogóle nie są głupi, za to część z nas jest na tyle niedogrzana, żeby wylewać swoją frustrację albo w postaci agresji na drodze, albo właśnie w internecie. Przypadkiem albo nie, obie płaszczyzny mają masę wspólnych punktów. W zaciszu kabiny samochodu lub w głośniejszym, ale bardziej przytulnym kasku, a także w domciu przed komputerem czy ze smartfonem w dłoni łatwo wojować ze światem. Wyżyć się za jakieś tam niepowodzenia, rozpuścić żale, przez chwile pokazać, że znaczę i mogę więcej niż w rzeczywistości. 

KFDFWQJMWOQKCPIAFKEA

Staram się trzymać tego, że jeśli mój komentarz nic nie wnosi albo choć w części może opierać się na niesprawdzonych danych, to go nie publikuję. Wyjątkiem są jakieś tam kulturalne jaja, bo humor, zwłaszcza suchy, znajduję cennym. Z drugiej strony łatwo można wpaść w pułapkę autocenzury, która czasami daje paliwo patologii, nie tylko drogowej. Bo trafiają się przypadki ewidentne: mamy gościa, który od dawna słynie w okolicy z „brawurowej jazdy samochodem Cinquecento”, za którymś razem szczęście się kończy, auto w strzępach, silnik kilkadziesiąt metrów dalej, gość nie żyje, nierzadko pasażerowie też. No i komentarze w stylu „A co, wiesz jak było? Masz fotoradar w oczach?”. Pozostając w Krakowie, mieliśmy też niedawno przykład żółtego Renault na slickach i jego napranego kierowcy, który w efektowny i bardzo medialny sposób zabrał ze sobą kilku kolegów… 

Nie namawiam do całkowitej rezygnacji z komentowania bieżących wydarzeń, ale przydałoby się spore wydłużenie komunikacji między mózgiem a palcami. Wpakowanie tam jakiegoś bezpiecznika i kilku pytań pomocniczych. I generalnie „danie sobie siana” tam, gdzie nasze wzmożenie emocjonalne nie jest specjalnie potrzebne. Tematów do naprawdę uzasadnionego wkurwu (przepraszam, nie znalazłem godnego zamiennika) zaczyna ostatnio lawinowo przybywać.

Krakow tunel google maps
Fot. Google Maps

PS. Tak patrzę na zdjęcia z miejsca wypadku… czy ciężkie betonowe donice akurat w tym miejscu, bez żadnych odbojników i pochłaniaczy energii, są naprawdę niezbędne?

PS2. Jakich to absurdalnych czasów dożyliśmy, że nie można opisywać rzeczywistości taką, jaka jest. Powszechnie znane określenie targnięcia się na własne życie trzeba cenzurować, żeby algorytmy nie wycięły zasięgu, a nasze konto w „soszialach” nie zostało zablokowane. Tak, oczywiście, walczymy o przyjazną przestrzeń... dla reklamodawców. Kiedy komuś smutno, może nie kupić odkurzacza.

Krakowski „ruch oporu” przeciwko Strefie Czystego Transportu masowo kradnie i niszczy znaki

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się nim!
Konrad Bartnik
Konrad Bartnik
Motocyklista, perkusista, ojciec, wielbiciel dobrej kuchni i dużych porcji. Jego największa miłość to motocyklowe podróże – bliskie i dalekie, po asfalcie i bezdrożach. Lubi wszystko, co ma dwa koła, a najbardziej klasyczne nakedy ze szprychami i okrągłą lampą. Na co dzień drapie szutry starym japońskim dual sportem. Nie zbiera mandatów i nigdy nie miał wypadku. Bywa całkiem zabawny.

2 KOMENTARZE

  1. Bardzo dobry komentarz tylko nie do Polaków coś złego stało się z Narodem po tych ciężkich czasach kiedy to rządził PiS nauczali tylko o nienawiści szczuli Polaka na Polaka skłócili cały naród może się kiedyś podniesiemy po tych wszystkich wydarzeniach

  2. „Czy zdrowy człowiek może tak po prostu siedzieć w ciepłym domu i wypluwać z siebie śmierdzące ścieki w stronę kogoś zupełnie obcego, kto właśnie zginął, być może na skutek kryzysu psychicznego?”

    A można, jak najbardziej, jeszcze jak.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

POLECAMY

ZOBACZ RÓWNIEŻ