Planowany przejazd przez Polskę „Nocnych Wilków” wzbudza wiele emocji. Jednak choćby nie wiem jak karkołomnych argumentów używali ich obrońcy – członków tego klubu zwykłymi motocyklistami nazwać nie sposób.
Każdy kto to robi albo dopuszcza się podłej manipulacji, albo – napiszę to dosadnie – jest po prostu pożytecznym idiotą.
Nocne Wilki to awangarda proputinowskich bojówek. Gdy przyjechali na Krym, za kilka miesięcy pojawili się tam inni „apolityczni” – czyli tzw Zielone Ludziki. Gdy Nocne Wilki wjeżdżały do Donbasu – za chwilę proklamowano tam „Doniecką Republikę Ludową”.
[sam id=”11″ codes=”true”]
Uważam zatem, że dopuszczenie do ich przejazdu przez Polskę i pozwolenie na głoszenie u nas swoich szowinistycznych, wielkoruskich haseł będzie nie tylko głupotą i tchórzostwem, ale zaszkodzi polskim interesom.
Dla mnie osobiście zgoda na przejazd przez nasz kraj czcicieli Stalina i obrońców agresywnej, imperialnej polityki Noworosji byłaby wręcz obrzydliwa. Maszerująca w 1945 roku na Berlin Armia Czerwona nie wprowadzała w Polsce wolności – młodsi czytelnicy niech zajrzą do źródeł historycznych.
[sam id=”11″ codes=”true”]
Cofnijmy się zresztą nieco wcześniej: czy w 1938 roku przejazd przez Polskę do Gdańska motocyklami młodych aktywistów NSDAP również obrońcy Nocnych Wilków określili by jako apolityczny? Czy również pod hasłem „motocyklowego braterstwa” stawali by w obronie tych, którzy kpią w żywe oczy z polskiej dumy narodowej i polskiego patriotyzmu? Wolne żarty.
Dziwi mnie pasywność, z jaką polscy autorzy i niektórzy przedstawiciele władz rozkładają bezradnie ręce, wskazując że z formalnego punktu widzenia przejazdu Nocnych Wilków zablokować nie można. Otóż można, i to w sposób nie tylko prosty, ale bezpieczny i niewywołujący od razu międzynarodowych reperkusji i Trzeciej Wojny Światowej.
Należy się jedynie posłużyć w tym przypadku takimi samymi metodami, jakimi posługują się Rosjanie. Osławione graniczne „służby weterynaryjne”, blokujące w zależności od sytuacji politycznej import do Rosji polskich towarów to przykład bardzo wymowny. W rytm politycznych zamówień z Kremla polskie jabłka, mięso czy ziemniaki zatrzymywane były na granicy aż do spełnienia wyśrubowanych przez Rosję „norm jakościowych”.
Podam jeszcze przykład, mniej znany i przez tzw. media głównego nurtu przemilczany. W 2011 roku grupa 100 polskich kibiców, jadących do Moskwy na mecz Legii Warszawa ze Spartakiem została zatrzymana na granicy. Rosyjscy pogranicznicy znaleźli w jednym z autokarów transparent „Smoleńsk 2010 – pamiętamy”.
[sam id=”11″ codes=”true”]
W efekcie trwającej 11 godzin szczegółowej kontroli autokarów i bagaży kibice na mecz nie zdążyli. Wszelkie protesty Rosjanie zbywali informacjami o „rutynowej kontroli”.
I wracając do teraźniejszości – oto sposób, w jaki możemy nie dopuścić do przejazdu przez nasz kraj Nocnych Wilków. Czy aby na pewno głośność wydechów spełnia polskie normy? Czy wszystkie kaski posiadają odpowiednie atesty? A może stemple wizowe w paszportach są nieczytelne? A jaka jest głębokość bieżnika – wszak łyse opony mogą stwarzać niebezpieczeństwo na drodze! Odpowiedni kąt padania światła z przedniego reflektora? Częstotliwość kierunkowskazów?
Znalezienie kolejnych pretekstów do odesłania Nocnych Wilków do ojczyzny pozostawiam polskiej policji i służbom granicznym. O ich inwencję jestem dziwnie spokojny: znajdowanie pretekstu do wręczenia mandatu jest przecież ich specjalnością.
Dlatego nie dajmy się zwieść politykom przekonującym, że sprawa Nocnych Wilków nie leży w gestii polskiego państwa. I zmuśmy do działania tych, którzy przejazd przez Polskę putinowskich bojówek mogą zablokować. Nie jest jeszcze na to za późno.
[sam id=”11″ codes=”true”]
