Ależ to jest fantastyczny rekord! Poprzedni najszybszy przejazd dotykając łokciem asfaltu przez co najmniej 30 metrów należał do sympatycznego i wiecznie uśmiechniętego Josha Herrina, doświadczonego zawodnik wyścigów motocyklowych. Kilka dni temu został on jednak pobity przez niemieckiego dziennikarza.
Owy rekord zrodził się właśnie z pomysłu Josha Herrina, który wymyślił, aby jechać na łokciu z jak największą prędkością przez minimum 30 metrów. Po konsultacji z Komisją Rekordów Guinessa uznano, że jest to rekord godny wprowadzenia go do księgi. Wobec tego amerykański motocyklista dosiadł swoją torówkę i ustanowił rekord przejeżdżając ten dystans z widowiskowym dotykaniem łokciem jadąc z prędkością 162,4 km/h.
Niemiecki dziennikarz portalu Motorrad oraz PS żyje w przekonaniu, że rekordy są po to, aby je pobijać. Fabian Dresler uzbroił nową Hondę CBR1000RR-R w wyścigowe slicki i udał się na tor Slovakiaring, gdzie jego ekipa na drugim zakręcie ustawiła aparaturę pomiarową oraz kamery. Już w pierwszej próbie pokonał 30 metrów jadąc na łokciu z prędkością 161 km/h. Drugi przejazd wiązał się z pobiciem rekordu – 166 km/h. Natomiast trzecie podejście było już przysłowiową kropką nad i. Fabianowi udało się przejechać z prędkością 168,65 km/h.
Rekord na ten moment nie został jeszcze pobity oficjalnie, gdyż komisja przed wpisaniem go do Księgi Rekordów musi przeprowadzić weryfikację na podstawie zdjęć, filmu video i relacji świadków. Tak czy inaczej kwestią czasu jest aż nowym rekordzistą najszybszej jazdy na łokciu na odcinku zostanie Fabian Dresler. Gratulacje!
