Jeśli zaczniesz wyobrażać sobie motocykl, którym będziesz mógł wygodnie  podróżować, ale kiedy będzie trzeba zrobi ci zastrzyk z adrenaliny, taki który będzie wyglądał nietuzinkowo i jeszcze lepiej brzmiał, to powinieneś w pierwszym lepszym portalu aukcyjnym wpisać następującą frazę: Triumph Street Triple R 675! Dlaczego? Poniżej garść argumentów…

ERRRRRRRRR

Pierwszy, francuski właściciel testowanego egzemplarza, wybierając się do dealera Triumpha stanął przed wyborem. Mógł kupić zwykłą wersję 675 lub dopłacić około 500 euro i wyjechać z salonu streetem z dopiskiem R. Jak widać zainwestował i myślę, że nie pożałował tej decyzji. Za te “kilka” euro więcej producent oferował w pełni regulowane zawieszenie z przodu i z tyłu, bardziej wydajne hamulce mocowane radialnie i dodatkowo można było wybrać szpanerski czerwony matowy kolor. Generalnie R-ka to taka Daytona pozbawiona owiewek.

Triumph Street Triple 675 R

Coś tu jest nie tak z oczami…

Testowana sztuka pochodzi z 2010 roku, ale hola hola!! Przecież motocykl z przodu wygląda jak nowszy model. Tak to prawda. Poprzedni właściciel miał na nim małą przygodę, po czym sprzedał go do polskiego salonu, tam podmieniono lampę na nowszą, tzw. kocie oczy, i motocykl pełnił funkcję wystawową. A od roku raduje me oko i sprawia, że gdy wchodzę do garażu uśmiech pojawia się na mej twarzy.

Triumph Street Triple 675 R

Pierwsze wrażenie

Agresywna sylwetka , wysoko poprowadzony zadupek, pomarańczowo-czerwony kolor i reflektory przypominające oczy wściekłego owada, a do tego dwa pięknie poprowadzone wydechy sprawiają, że nie da się nie zauważyć tego motocykla, nawet w tłumie innych…

Kanapa jest na wysokości 800 mm, przez co niższe osoby po zajęciu miejsca będą zmuszone stać na palcach. Dla mnie jednak jest idealnie (mam 180 cm). Pozycja za kierownicą jest bardzo przyjemna, nie jesteśmy zgarbieni jak na sportowym motocyklu, ale też nie siedzimy jak na kanapie. Jest tak jak powinno być. Street jest dość krótkim motocyklem, rozstaw osi wynosi jedynie 1390 mm, co moim zdaniem pozytywnie wpływa nie tylko na jego właściwości jezdne, ale na całą sylwetkę.

Triumph Street Triple 675 R

Odpalamy!

Po odpaleniu silnika czuję się jakby ktoś grał VII symfonię Beethovena, ale w interpretacji Behemota… Trzycylindrowy silnik w połączeniu z kompletnym układem wydechowym ZARD, daje takie wrażenia akustyczne, których ze świecą szukać wśród innych motocykli. O ile wrażenia akustyczne zapewnia nam odkręcenie manetki gazu, to przy redukcji biegów i schodzeniu z wysokich obrotów mamy dodatkowe wrażenia wizualne! Ogień z obu tłumików sygnalizowany kierowcy głośnymi strzałami! Woow!

Ruszamy!

Wbijam jedynkę i w drogę, później dwójka, trójka i nagle konsternacja – co jest grane? Dlaczego motocykl o pojemności 675 cm i niecałych 110 KM idzie na koło z gazu na drugim biegu, a z trzeciego jeśli lekko muśniemy sprzęgło. Nie wspomnę o jedynce, na której jeśli ktoś za mocno odkręci manetkę, na bank wyląduje na plecach. Myśle sobie: pewnie ktoś założył większą zębatkę z tyłu, ale nie, nic z tych rzeczy, zębatka jest oryginalna. Ten motocykl ma po prostu taki bandycki charakter. Po przejechaniu kilku kilometrów już wiedziałem, że nie tylko wygląd jest agresywny, ale wszystko co związane z tą maszyną jest jakieś takie… dzikie. Jednak przyznaję, że właśnie to mnie w nim jara. Podkreślić chciałem, że przeważnie jeżdżę litrowymi sportami, a tu takie miłe zaskoczenie od Triumpha. Motocykl na mieście czuje się jak ryba w wodzie. Jest mały zwinny, ma mały promień skrętu, co przekłada się na swobodne manewrowanie między samochodami. No i oczywiście siedzi się na nim wygodniej niż na sporcie…

Triumph Street Triple 675 R

Czas wyruszyć w trasę

Postanowiłem, zabrać dzikusa za miasto. W planie miałem zrobić jakieś 200 km. Na wielki plus na pewno możemy zaliczyć elastyczność silnika, bo nawet tocząc się 50 km/h na szóstym biegu mijając okoliczne wioski, nie czułem, że silnik się dławi lub konieczna jest redukcja. Jednak przy prędkościach powyżej 130 km/h zaczęło się robić mniej przyjemnie, a to za sprawą dwóch rzeczy. Pierwsza to brak szyby, opór powietrza już wtedy jest dokuczliwy, chociaż do prędkości 160 km/h jeszcze idzie wytrzymać, później to już rollercoster. Druga, obrotomierz przy prędkości rzędu 140 km/h na szóstce pokazuje ok 8 tys. obrotów, silnik generuje wtedy odczuwalne wibracje i właśnie to był moment, w którym poczułem, że jadę motocyklem klasy 600 cm3. Dla kogoś, kto przez ostatnie lata jeździł głównie sprzętami o większej pojemności jest to troszkę irytujące.

Plusy i minusy

Po zrobieniu przerwy na stacji benzynowej mogę powiedzieć kolejne dwie rzeczy. Spalanie jest przyzwoite, czyli na poziomie około 5-6 litrów na 100 km przy zróżnicowanej jeździe, nie zawsze na dwóch kołach… Jest dobrze! Hamulce zasługują również na pochwałę. Jest to wersja R, więc ma bardziej wydajne hamulce od zwykłej wersji i naprawdę robią one robotę. Jeśli jest taka potrzeba zatrzymają ten mały pocisk w mgnieniu oka. Będąc na stacji zauważyłem, a raczej poczułem, że kurtka śmierdzi spalinami. Winowajcą okazały się wysoko poprowadzone wydechy, które w dodatku są dość krótkie i spaliny z nich zawijają mi się na plecach. Ale z tym można żyć i nie wpływa to negatywnie na wyraz mojej twarzy po jeździe…

Triumph Street Triple 675 R
Triumph Street Triple 675 R

Pochwalić również trzeba zachowanie motocykla w zakrętach, które bardzo przyjemnie pokonuje. Czuje się na nim bardzo pewnie, jednak tutaj ważną rolę odgrywają opony, które aktualnie są założone: Michelin pilot Power 2CT.

Po przejechaniu prawie 220 km nie czułem kompletnie żadnego zmęczenia. Chętnie wsiadłbym na niego i zrobił tę trasę jeszcze raz. To znaczy, że motocykl jest wygodny a jazda na nim sprawia przyjemność – a przecież o to tutaj przede wszystkim chodzi!

Czas do serwisu

Jeśli kupisz inny motocykl niż japoński, to koszty serwisowania cię zniszczą! Słyszałem to wielokrotnie i pewnie nie tylko ja. Tak jak w moim wypadku przy włoskich motocyklach trochę się to sprawdziło, to przy Triumphie wcale. Jeśli chodzi o ceny części zamiennych, czy wykonanie samego serwisu (wymiana oleju, płynów czy klocków) nie różnią się one od cen, które musielibyśmy ponieść przy motocyklach japońskich.

Naprawy, które wykonałem w swoim egzemplarzu to, poza oczywistą zmianą oleju i filtrów, wymienia dwóch wężyków od chłodnicy, gdyż zaczęły się “pocić”. Spowodowane to było tym, że motocykl długo stał nieużywany. Jakiś miesiąc temu padł regulator napięcia, jednak w Triumphach (zupełnie jak w Hondach) to typowa usterka. Koszt nowego to 180 zł, więc nie ma tragedii. Poza wyżej wymienionymi pozostało tylko lać paliwo i jeździć.

Ogólne wrażenia

Uważam, że jest to na swój sposób motocykl genialny, połączenie świetnych właściwości jezdnych z relatywnie dużą mocą, niedużymi gabarytami i wagą 174 kg. To wszystko sprawia, że Street jest pojazdem idealnym do poruszania się po mieście, jak również nie sprawi problemu przy wyprawie nad morze czy góry – oczywiście z rozsądną prędkością. Jeśli jesteś osobą, która lubi postawić moto na koło zapewniam cię: pokochasz ten sprzęt. Reakcja na gaz jest natychmiastowa, ale przy tym bardzo przewidywalna (nie mówię o jedynce). Trzycylindrowy silnik ma wysoki moment obrotowy dostępny od samego dołu i tak pozostaje aż po czerwone pole. Na wielki plus zasługują też zegary na których znajdziemy wszystkie potrzebne informacje wraz z aktualną godziną, czy wskaźnikiem zapiętego biegu. Jest to mega przydatne, bo nie musisz się zastanawiać czy użyć sprzęgła do postawienia na koło czy da radę z gazu, a tak całkiem serio jest to bardzo funkcjonalna rzecz, która np. podpowie nam jaką technikę zastosować przy chęci szybkiego wyprzedzenia innego pojazdu.

Na minus zdecydowanie zasługuje wszechobecny zapach spalin na naszych ubraniach obecny po każdej przejażdżce. Idzie z tym żyć, jednak nie polecam jazdy tym motocyklem na randkę. W nowym modelu inżynierowie już przemyśleli temat i wydech puszczono dołem.

Dla kogo ten dzik

Na tym sprzęcie odnajdzie się naprawdę każdy, kto już ma jakieś doświadczenie z motocyklami. Zapewniam, nawet kozacy, którzy całe życie wymiatają na sportach, znajdą sporo frajdy z jazdy tym… maluchem. Zdecydowanie odradzam go osobom, które dopiero zaczynają przygodę z jednośladami gdyż ten dzik jest dziki. Ktoś z małym doświadczeniem może nie zawsze poradzić sobie z narwanym temperamentem tego brytyjskiego motocykla jak np. Francuz, który był poprzednim właścicielem tego egzemplarza.

Triumph Street Triple 675 R

Co za ile

Jeśli chciałbyś nabyć taką maszynę i będziesz celował w dokładnie w ten model, tj. 2009-2012 (pamiętaj tylko, że będzie z okrągłymi reflektorami), w portfelu musisz mieć minimum 14 000 zł. Gdybyś chciał wersję z dobrymi akcesoriami, taką jak prezentowana, w dodatku jak najmłodszą, to musisz się przygotować na wydatek sięgający nawet 21 000 zł. Osobiście egzemplarz testowany wyceniam na jakieś 15-16 000 zł. Wersja jest bardzo bogata, w dodatku to R-ka, jednak jest z pierwszych lat produkcji (2010) i miała drobną przygodę w swym życiu, co oczywiście wpływa na jego wartość. Tak czy siak, jeśli szukasz fajnego nakeda klasy 600, to możesz rozważać popularną jak znaki drogowe Hondę Hornet czy nudnego Bandita, albo wybrać sobie Triumpha Street Tripla. Jeśli zdecydujesz się na brytyjską maszynę, to przy każdej przejażdżce będziesz mówił – Kurcze, ten Tomek z Motovoyagera miał rację, ten motocykl jest zajebi… Sam uważam, że jest to najlepszy naked klasy 600, gdyż łączy cechy kilku motocykli, daje mega fun z jazdy, mało pali nie jest drogi w utrzymaniu, wygląda jak milion dolarów, a w dodatku brzmi tak, że dostaje się gęsiej skórki. Z czystym sumieniem mogę napisać: POLECAM!

Dane techniczne

Pojemność 675cc
Moc maksymalna 108KM przy 11700 obr./min
Maksymalny mom. obrotowy 68Nm przy 9200 obr./min
System zasilania elektronicznie sterowany, wielopunktowy, sekwencyjny wtrysk paliwa
Zapłon elektroniczny
Przełożenie Koła zębate
Sprzęgło pracujące w kąpieli olejowej, wielotarczowe
Skrzynia biegów 6-stopniowa
Rama rurowa, aluminiowa, podwójna, grzbietowa
Przednia opona 120/70 ZR 17
Tylna opona 180/55 ZR 17
Przednie zawieszenie widelec teleskopowy Kayaba, 43 mm, upside down, skok 120 mm,pełna regulacja tłumienia
Tylne zawieszenie amortyzator Kayaba Monoshock, z regulacją napięcia, skok koła 126 mm, pełna regulacja tłumienia
Przedni hamulec hydrauliczny, 2 tarcze pływające o śr. 308 mm, zaciski dwutłoczkowe Nissin
Przedni hamulec hydrauliczny, 2 tarcze pływające o śr. 308 mm, zaciski dwutłoczkowe Nissin
Wymiary Długość 2000mm
Wysokość 1060mm
Wysokość siedzenia 800mm
Rozstaw osi 1390mm
Masa pojazdu (sucha) 174kg
Poj. zbiornika paliwa 17.4 l

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.