Ducati Diavel Strada to drogowa wersja pięknego włoskiego power-cruisera. Dostosowanie do potrzeb turystyki dało dość dziwny rezultat – fabryczne sakwy i przednia szybka (tak, właśnie szybka) obdarły Diavela z ulicznego charakteru, a do prawdziwego turystyka mu daleko.

Zmiany w stosunku do pierwotnej wersji Diavela, choć częściowo niewidoczne na pierwszy rzut oka, miały za zadanie dostosować ten motocykl do dłuższych wyjazdów. Zatem oprócz takich oczywistości jak chroniąca przed wiatrem szyba i kufry zmieniono położenie manetek, umieszczając je nieco bliżej kierowcy. Siodło ma inne wypełnienie, by poprawić komfort ważnej części ciała bikera. Pasażera ucieszą zapewne porządne uchwyty, oparcie i nieco bardziej komfortowo umieszczone podnóżki.

Władca ulicy

Mimo niezbyt rzucającego się w oczy koloru Strada przyciąga wzrok. Agresywne linie i moc krzycząca niemal każdym detalem tego motocykla robią na przechodniach równie mocne wrażenie, co dźwięk charakterystycznej L-dwójki Ducati i gulgoczącego niczym buldog wydechu. Moim zdaniem maleńkie materiałowe sakwy doczepione nieco na siłę z tyłu nadały Stradzie groteskowego wyglądu. Ich symboliczna pojemność stawia pod znakiem zapytania przydatność do dalekiej turystyki.

Bez materiałowych sakw Diavel Strada prezentuje się o wiele lepiej, nawet z tankbagiem, wałkiem czy pająkiem z tyłu. Naprawdę nie wiem komu i do czego takie dwie sterczące z boku kosmetyczki mogą się przydać. Choć muszę uczciwie przyznać, że mimo wcześniejszych obaw zupełnie nie odczułem, by przeszkadzały podczas przepychania się w korku. Fakt, że lekka nawet przegazówka powodowała popłoch wśród stojących grzecznie w korku aut, które karnie się rozjeżdżały.

Strada prowadzi się bardzo pewnie i znakomicie składa w zakręty. Nie mogłem się jednak oprzeć wrażeniu, że kierownica jest źle ustawiona. Czasami podczas szybkiej zmiany pasa ruchu albo na ostrych zakrętach czułem, że jej pozycja jest jakby nienaturalna. Chciałem odruchowo przesunąć manetki nieco od siebie.

Choć psuje wygląd całego motocykla, szyba w sumie spełnia swoje zadanie, choć o ochronie przed wiatrem znanej z typowych turystyków jak Yamaha FJR1300 czy Honda ST1300 PanEuropean mogłem tylko pomarzyć.

W nocy dużym problemem są dwa oślepiające wyświetlacze. Mimo że dostarczają sporo informacji, po zmroku są po prostu za jasne i znacznie pogarszają ostrość widzenia drogi.

Rusza z kopyta

Najważniejszą zaletą tego motocykla jest moc. Choć na papierze 162 KM nie robi wrażenia, na drodze miałem wrażenie że Diavel ma tych koni z 300. Dostępne są trzy programy: oprócz wspomnianego Sport jest także tryb turystyczny (Touring) i miejski (Urban).

Choć Diavel Strada to naprawdę kawał porządnego motocykla, zastanawiam się nad jego sensem. Dla kogo on właściwie jest? Motocyklowi turyści na widok jego sakiewek z boku i kawałka szybki z przodu pękną ze śmiechu. Uliczni wojownicy z obrzydzeniem popatrzą na szybę, zdegustowani obetną wzrokiem sakwy i wybiorą raczej jedną z licznych wersji Diavela dedykowanych dla nich. Zaś ci poszukujący motocykla uniwersalnego z pewnością popukają się w czoło i zdecydują na klasyczną wersję i dobry tankbag.

Dla kogo zatem jest Strada? Ja nie wiem.

Za wypożyczenie motocykla do testu dziękuję firmie Inter-Motors.

4 KOMENTARZE

  1. załoze się o sporą kase że pójdzie do lamusa tak szybko jak wyszedł na swiat…poprostu stworzony pod wpływem drag albo alkoholu i takie coś wyszło ni w d…ni w oko :)

  2. … do treści artykułu: “Nawet jeśli podróżowałem ślamazarnie i łagodnie niczym starym Harleyem, wskaźnik paliwa bezlitośnie szedł w dół.”.. to chciałem zwrócić uwagę autorowi artykułu że Diavel, czy Diavel Strada nie posiadają wskaźników paliwa.. , więc może autor jeździł czymś innym ?…:)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here