SportKrólewski, hiszpański taniec Ducati - co działo się w podczas rundy MotoGP...

Królewski, hiszpański taniec Ducati – co działo się w podczas rundy MotoGP w Jerez [wyniki]

-

Jest Lipiec 2020 roku. Jerez, tor imienia Angela Nieto. Wyścig podczas którego wypadkowi ulega ośmiokrotny mistrz świata, Marc Marquez. Jak się potem przekonaliśmy, wydarzenie to wykluczyło go z rywalizacji na 9 długich miesięcy i postawiło pod znakiem zapytania dalszą karierę. I choć wrócił do ścigania dwa tygodnie temu w Portimao, zajmując 7. miejsce, to właśnie w ten weekend, w Andaluzji, przyszło mu zmierzyć się z demonami przeszłości.

Już treningi pokazały, że Tor w Jerez nie będzie ułatwiał Hiszpanowi życia. Potężny wypadek w 8 zakręcie, gdzie w złożeniu przy prędkości ok. 180 km/h w Hondzie z numerem 93 puściła przednia opona sprawił, że cały padok znowu zamarł.

Inżynier wyścigowy Marca, Santi Hernandez z łzami w oczach patrzył, jak jego podopieczny wygrzebuje się z bandy powietrznej wyraźnie oszołomiony.

 

Na szczęście okazało się, że Marc jest cały, a dopiero co poskładana prawa ręka nie ucierpiała. Nawiasem mówiąc, wszystkie Hondy zaliczyły groźne wypadki podczas tego weekendu.

A co się działo w wyścigach?

W klasie królewskiej faworyt wydawał się być tylko jeden. Fabio Quartararo wygrał obydwa wyścigi w Jerez w zeszłym roku. Cały weekend imponował tempem i po raz czwarty z rzędu na tym torze wywalczył Pole Position. Po starcie, tylko na chwile oddał prowadzenie. Urwał się później na 1,5 sekundy goniącemu go Jackowi Millerowi i wydawało się, że jest po zawodach. I wtedy stało się coś dziwnego. Francuz zupełnie stracił tempo. W mgnieniu oka dogonił go nie tylko Miller, ale i Bagnaia, Morbidelli, Nakagami, Mir, A.Espargaro, Viniales, Zarco, M.Marquez, P.Espargaro, Oliveira i Bradl. Tak! Quartaro skończył wyścig na 13 pozycji, tracąc prowadzenia w generalce na rzecz Pecco Bagnaii. Mowa ciała wskazywała, że były to problemy z „arm pumping”, czyli z dość powszechnym u motocyklistów zjawiskiem puchnięcia przedramienia. Potwierdziły to również pierwsze informacje z zespołu. Pytanie, czy zdecydują się na operację jeszcze przed domową rundą w Le Mans, która już za dwa tygodnie?

Cierpieniem wyścig przypłacił też czwarty na mecie Taka Nakagami, który wciąż odczuwa skutki kontuzji odniesionej z Portimao.

Ducati Corse ma po tym weekendzie więcej powodów do picia Szampana.

W końcu, pierwsze i tak wyczekiwane zwycięstwo dla czerwonych wywalczył Jack Miller. Ile ta wygrana znaczyła dla Australijczyka świadczą najlepiej łzy, których nie był w stanie powstrzymać

Po fatalnym początku sezonu Jack opanował nerwy i wrócił na właściwe tory. Oby na dłużej. Tuż za nim na mecie zameldował się jego kolega z ekipy, Pecco Bagnaia, dając tym samym Ducatti pierwszy dublet od GP w Brnie w 2018 roku. Na ogromne uznanie zasługuje również inny wychowanek akademii VR46, Franco Morbidelli, który jadąc motocyklem zbudowanym na ramie z 2019 roku stanął na najniższym stopniu podium, będąc tym samym najszybszą z Yamah.

Ten, który toru w Jerez mógł obawiać się najbardziej, Marc Marquez, skończył wyścig na dobrej 9. pozycji, czyniąc kolejny duży krok w powrocie do najlepszej formy. Co cieszy, Hiszpan po tym wyścigu nie wyglądał na tak wyczerpanego, jak w Portimao.

Trzeba wspomnieć jeszcze o czymś, co wielu kibicom łamie serce. Valentino Rossi dojechał na metę na 17. miejscu i po 4 rundach ma na swoim koncie 4 punkty… kurtyna.

Wyścig Moto2

To profesorska jazda Fabio Digianntonio. Digia prowadził od startu do mety i nawet na chwilę nie dał nadziei swoim rywalom. Jak sam przyznał podczas wywiadu w parku zamkniętym, czuł się mocny i ostatnie 10 kółek przejechał z uśmiechem na ustach. Podium uzupełnił Marco Bezzecchi z teamu Sky VR46 i jako trzeci zameldował się Sam Lowes. Brytyjczyk powiedział po wyścigu, że po wywrotce w Portugalii najważniejszy dla niego był powrót do dobrej jazdy i nie nastawiał się od razu na walkę o zwycięstwo. Jak zaplanował, tak zrobił.

W generalce na czele wciąż Remy Gardner przed Lowesem, świetnym debiutantem w Moto2 Raulem Fernandezem (5 w tym wyścigu) i Bezem. Różnice punktowe są jednak niewielkie. Pierwszą piątkę rozdziela jedynie 17 punktów.

Skoro już pojawił się temat debiutantów, to musimy przejść do Moto3

Wyliczcie w głowie wszystkie znane Wam słowa opisujące niezwykle utalentowaną osobę. Ja mam jedno. Acosta. Pedro Acosta. Zaledwie 16 letni Hiszpan już zapisał się w historii wyścigów, jako pierwszy zawodnik, który był na podium w każdym, z swoich pierwszych 4 wyścigów w mistrzostwach świata.

Bilans? Raz drugi, trzy razy pierwszy. Na 100 punktów możliwych do zdobycia w tym sezonie, Acosta ma ich koncie 95…słownie dziewięćdziesiąt pięć! Na tym etapie ma 51 oczek przewagi nad drugim w generalce Niccolo Antonellim.

Liczby to nie wszystko. Styl, w jakim Hiszpan podbija serca kibiców jest kosmiczny. Zwycięstwo w GP Doha po starcie z Pit Lane było tego najlepszym przykładem. A dziś? Wystartował z 13 pola i sukcesywne przebijał się do przodu, zostawiając za plecami zdecydowanie bardziej doświadczonych. Na ostatnim okrążeniu z niesamowitym spokojem odrobił kilka długości motocykla do prowadzącej dwójki i na koniec, jak profesor pokonał słynny zakręt nr 13 imienia Jorge Lorenzo.

Czy Acosta to talent na miarę Marca Marqueza? Zdecydowanie ma taki potencjał! W końcu nawet najlepszy zawodnik ostatniej dekady nie miał takiego wejścia do mistrzostw świata.

Drugi na podium był Romano Fenatti. Fajnie znów zobaczyć Włocha w czołówce. Możemy chyba już powiedzieć, ze odkupił swoje winy za incydent z Manzim kilka lat temu. Podium uzupełnił Jeremy Alcoba, który podczas tego wyścigu musiał dwukrotnie zaliczyć przejazd dłuższą nitką toru za spowodowanie wypadku podczas GP Portugalii dwa tygodnie wcześniej. Brawo!

Warto wspomnieć, że w historii Mistrzostw Świata ostatni zakręt w Jerez był miejscem nie jednego dramatu. Nie inaczej było dzisiaj. Denis Oncu po swoim manewrze, w którym zabrał z toru Jaume Masie oraz Darryna Bindera może spodziewać się kary od sędziów podczas rundy w Le Mas.

Cóż, Jaume Masia na pewno nie darzy obecnie zbytnią sympatią tureckiego zawodnika.

Co dalej? Za dwa tygodnie Grand Prix Francji. Czy Quartararo zabłyśnie na domowym torze? Czy Miller podtrzyma dobrą passę? A może Rossi przypomni o sobie i pokaże plecy kilku młodzikom? Nie możemy też wykluczyć, ze pogoda postanowi zagrać pierwsze skrzypce.

Mnie najbardziej nurtuje pytanie, czy będzie to kolejny popis Acosty?

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się nim!
Marcin Plewka
Marcin Plewka
„Petrolhead” z kilkunastoletnim stażem na motocyklu. Kiedyś skupiony na dalekich podróżach na FZ6, później na krótszych wypadach na Speed Triple'u, obecnie wrócił do szerszej turystyki na kanapie Suzuki GSX-S1000GT. Zafascynowany w równym stopniu jednośladami, jak i samochodami. Pasjonat sportów motorowych, w szczególności tych rozgrywanych na torach wyścigowych. MotoGP to jego konik i kiedy już zacznie o tym mówić, ciężko go zatrzymać.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

POLECAMY

ZOBACZ RÓWNIEŻ