Połączenie Maniaca z Aprilią miało być połączeniem trafnym, wyszło niestety zupełnie na odwrót i na próżno szukać tutaj winy po stronie włoskiego producenta motocykli. Od początku sezonu negatywnie błyszczał za to Andrea Iannone, kompletnie nie pomagając fabrycznemu teamowi. Kiedyś dostarczył nam niesamowitych wrażeń i walczył o topowe pola, dziś jego kariera wisi na włosku.

Chwilę po prezentacji przez Ducati nowych aerodynamicznych skrzydeł, które wbrew pozorom nie były elementem ozdobnym, a przyniosło za sobą ogromne korzyści, najgłośniej krzyczała Aprilia, która zamykała stawkę. Pozostałe ekipy miały dwa wyjścia i z obu skorzystały. Po pierwsze złożyły protest wobec nowej części, a sami ruszyli przepotężne głowy swoich inżynierów, aby ci stworzyli coś na wzór skrzydeł Ducati.

Na przestrzeni czasu domyśliłem się dlaczego tak właśnie było. Tonący brzytwy się chwyta i tak też zrobił team Iannone, aby chociaż minimalnie poprawić wyniki fatalnie prezentującego się Maniaca. Cóż innego mogli zrobić, gdy ich zawodnik kompletnie nie chce z nimi współpracować, a widząc jego zachowanie można wywnioskować, że zawracają mu tyłek ściganiem się na motocyklach. Jak inaczej można to nazwać? Wyobraźcie sobie, że nasz Andrzejek odpuścił przedsezonowe testy, ponieważ chwilę przed nimi postanowił przejść operację plastyczną… Maniac Joe poprawił sobie linię szczęki i brodę. Tego jeszcze nie grali. Sezon się rozpoczął, a jakichkolwiek pozytywów z jazdy Andrei moglibyśmy doliczyć się na palcach jednej ręki. Skąd brak sukcesów? Może Aprilia nie jest topowym motocyklem w MotoGP, ale robi co w ich mocy. Andrea Iannone wolał jednak zajmować się promowaniem swojego konta na portalu społecznościowym, nową linią bielizny i sesjami zdjęciowym. Mało? Włoch stworzył własne perfumy w zawrotnej liczbie 29 sztuk i bagatelnej kwocie – 530 jurków. Nawet tutaj z ilością się nie popisał, ale to i tak wszystko na nic.

Koniec sezonu Iannone zdecydowanie zakończył z przytupem – w próbce jego moczu wykryto sterydy, czego następstwem było przerwanie jego zimowych testów i zawieszenie przez federacje FIM. Oczywiście Iannone może poprosić o próbkę B, ale jej wynik może ostatecznie zrujnować jego karierę. Utrzymanie tej decyzji może skutkować nawet 4 letnim wykluczeniem ze startów. Oczywiście Włoch uspokoił swoich fanów postem na social mediach, tuż obok rozbieranych fotek w majtkach czy podkolanówkach. Poinformował, że jest całkowicie zrelaksowany i wszystko pozytywnie się wyjaśni. Sprawa ze sterydami na pewno, ale czy wyjaśni się zmiana Andrei? Agresywnie jeżdżący zawodnik, fundujący fanom klasy królewskiej mnóstwo emocji zmienił się w instagramową… postać.



ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.