Komenda Powiatowa Policji w Kartuzach poinformowała na swoim facebooku, że funkcjonariusze z pobliskiego Żukowa zatrzymali mężczyznę, który kierował rowerem z samodzielnie zamontowanym silnikiem, mając orzeczony dożywotni zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych. Pojazd był w słabym stanie wizualnym, nie miał też właściwego oświetlenia. Wątpliwości budzi jednak potraktowanie tego jednośladu przez policjantów jak motoroweru, którym, zgodnie z prawem, nie jest.
Zatrzymany 53-latek rzeczywiście nie powinien poruszać się pojazdem w tym stanie po drogach publicznych, głównie ze względu na szczątkowe oświetlenie. Ewentualnie całkowity jego brak, bo patrząc na stan reszty maszyny można mieć wątpliwości, czy przednia lampa działa, czy tylko sobie wisi. Wygląd zębatek, łańcucha i innych elementów też niezbyt dobrze świadczy o właścicielu tego roweru. Z tej perspektywy zatrzymanie kierującego i uniemożliwienie mu dalszej jazdy jest jak najbardziej słuszne, zwłaszcza biorąc pod uwagę obecną porę roku i szybko zapadający zmrok.
Mamy jednak nieodparte wrażenie, że reszta działań policji oraz wydany komunikat wprowadzają spore zamieszanie i świadczą o – być może – błędnej interpretacji przepisów lub nieznajomości niektórych z nich. Spójrzmy na posta kartuskiej komendy:
Czy to na pewno pojazd mechaniczny?
Omówmy teraz cztery główne zarzuty, które się tam pojawiają. Punkt pierwszy: mężczyzna posiadał dożywotni zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych. Nie jest więc drogowym aniołem, wręcz przeciwnie. Tylko że… najprawdopodobniej rower z silnikiem doczepnym, którym jechał, nie jest według przepisów pojazdem mechanicznym. Niestety mamy spory bałagan w definicjach prawnych, a do tego wyjątki (zrozumiałe lub nie). Niektóre powszechnie używane określenia nie wynikają wprost z ustawy Prawo o ruchu drogowym, tylko np. z orzecznictwa sądów czy prawa ubezpieczeniowego. Należy do nich właśnie „pojazd mechaniczny”, o czym pisaliśmy w poniższym artykule.
O tym, że rower z silnikiem doczepnym do 50 cm3 (także elektryczny, o ile zachowuje ustawowe limity – do 250 W mocy i wspomaganie do prędkości 25 km/h) nie jest pojazdem mechanicznym, mówi wyrok Sądu Najwyższego z 25 października 2007 r., sygn. III KK 270/07:
Obowiązująca ustawa karna jak i ustawa z 20 czerwca 1997 r. - Prawo o ruchu drogowym (Dz. U. z 2003 r. Nr 58, poz. 515) nie definiują określenia „pojazd mechaniczny”, jakkolwiek ta druga w art. 2 jednoznacznie odróżnia pojęcie: „pojazdu silnikowego”, od „roweru”, stanowiąc iż tym pierwszym jest „pojazd wyposażony w silnik, z wyjątkiem motoroweru i pojazdu szynowego”, zaś tym drugim „pojazd jednośladowy lub wielośladowy poruszany siłą mięśni osoby jadącej tym pojazdem”. Za pojazdy mechaniczne należy uznać pojazdy zaopatrzone w poruszający je silnik (pojazdy samochodowe, maszyny rolnicze, motocykle, lokomotywy kolejowe, samoloty, helikoptery, statki wodne i inne), jak również pojazdy szynowe zasilane z trakcji elektrycznej (tramwaje, trolejbusy). Jeżeli chodzi o inne - niemechaniczne - pojazdy, to będą nimi w szczególności zaprzęgi konne, rowery, a także statki żaglowe, szybowce. Ponadto nie są pojazdami mechanicznymi rowery zaopatrzone w silnik pomocniczy o pojemności skokowej nieprzekraczającej 50 cm, które zachowują wszystkie normalne cechy charakterystyczne budowy, umożliwiające ich zwykłą eksploatację jako rowerów.
W innych źródłach pojawiają się jeszcze dodatkowe wymogi wobec spalinowego silnika doczepnego: do 4 kW mocy i prędkość maksymalna 25 km/h. Powoływanie się przez policjantów na zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych wydaje się więc w tym przypadku niewłaściwe.

Uczciwie zwracamy też uwagę na to, czego nie wiemy, co nie pojawiło się w komunikacie. Być może silnik w rowerze zatrzymanego mężczyzny miał większą pojemność skokową, np. 80 cm3. Ewentualnie była to 50-tka, ale pozwalająca rozpędzić się tym rowerem do większej prędkości, np. „motorowerowej” 45 km/h. Jest jeszcze jedna możliwość: mężczyzna miał orzeczony dożywotni zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów, a prowadzący profil facebookowy komendy w Kartuzach użył skrótu myślowego lub po prostu się pomylił, wpisując „pojazdów mechanicznych”. To świadczyłoby o tym, jak ważna jest w takich przypadkach precyzja.
Samoróbka, ale nie do końca
Kolejne dwa punkty zarzutów: pojazd nie był dopuszczony do ruchu i nie posiadał obowiązkowego ubezpieczenia OC. W świetle poprzedniego akapitu – nie musiał. To rower, producent nie zabiega o jego homologację jako motorower, nie ma numeru VIN, nie ma możliwości jego rejestracji, obowiązek OC też nie występuje.
Ostatni punkt: samodzielnie skonstruowana maszyna nie spełniała żadnych wymogów technicznych ani norm bezpieczeństwa. O ile z brakiem spełnienia wymogów technicznych i przepisowego wyposażenia już się zgodziliśmy, o tyle nie można powiedzieć, że jest to maszyna skonstruowana samodzielnie. To po prostu zwykły, seryjny rower (prawdopodobnie znanej marki Kross, ciężko odczytać napis na ramie) z prawidłowo zamontowanym chińskim silnikiem, dostępnym do dzisiaj w sprzedaży za kilkaset zł. W internecie i sklepach stacjonarnych nie brakuje tego typu zestawów (np. marki Moretti), należy tylko zwrócić uwagę, że legalnie „rowerowe” są tylko wersje 50 cm3 (do 4 kW i 25 km/). Nie brakuje bowiem ofert z jednostkami 80 cm3.

Kartuska policja obstaje przy swoim
Wysłaliśmy w tej sprawie maila do oficera prasowego KPP w Kartuzach, starszej sierżant Aleksandry Phillip. Spytaliśmy o podstawy prawne zatrzymania, inne niż stan techniczny roweru, przytaczając również zebrane informacje i wyrok SN. W odpowiedzi dostaliśmy lakoniczny komunikat: (...) w przedmiotowej sprawie Komisariat Policji w Żukowie prowadzi postępowanie sprawdzające, w związku z podejrzeniem popełnienia czynu z art. 244 KK. W zależności od dokonanych ustaleń, będą wykonywane kolejne czynności procesowe.
Artykuł 244 Kodeksu Karnego dotyczy niestosowania się do orzeczonego przez sąd zakazu. Widać więc, że policja trzyma się tutaj osi „pojazdu mechanicznego”.
To legalny czy nielegalny?
Sytuacja prawna rowerów ze wspomaganiem elektrycznym jest już powszechnie znana i ustabilizowana – jeżeli mają silnik do 250 W i przestają wspomagać kierującego po osiągnięciu prędkości 25 km/h, mogą wjeżdżać wszędzie tam, gdzie zwykłe rowery, w tym do lasów. Z kolei rower ze spalinowym silnikiem doczepnym, konstrukcja znana przecież od grubo ponad stu lat i dawniej bardzo popularna, jest obecnie prawnym „bękartem”, z którym nie do końca wiadomo, co zrobić.
Jak widać, jest to szczególnie istotna sprawa w przypadku osób z sądowymi zakazami. Oczywiście zgadzamy się z tym, że zatrzymany 53-latek udowodnił już wcześniej to, że nie powinien kierować żadnymi pojazdami z silnikiem. Moralne zwycięstwo jest po stronie policjantów, ale przecież mają oni obowiązek trzymać się prawa.

Opisane wydarzenie z woj. pomorskiego mogłaby sugerować, że lepiej nie wyjeżdżać takim pojazdem na drogi publiczne i ścieżki rowerowe. Łatwo również sobie wyobrazić trudną rozmowę ze strażnikiem leśnym, któremu tłumaczymy, że nasz jednoślad z głośnym i dymiącym spalinami silnikiem nie jest pojazdem mechanicznym, tylko rowerem i może płoszymy zwierzynę, ale legalnie. Lekki absurd.
Co możemy zrobić, użytkując tego typu pojazd, by zabezpieczyć się przed zatrzymaniem i mandatem? Niewiele. Uzbroić się w wiedzę i ewentualnie wozić ze sobą wydrukowany wyrok Sądu Najwyższego licząc na to, że trafimy na ogarniętego i przychylnego funkcjonariusza.

ci funkcjonariusze straca prace inetweniujemy po urzedach i sadach strace prace dozywotnio takie rowery spalinowe sa legalne w stanach
Ja też interweniuje żeby stracili pracę ci policjanci