NajnowszeSekretna Korsyka. Po słońce motocyklowymi drogami marzeń

Sekretna Korsyka. Po słońce motocyklowymi drogami marzeń

-

[sam id=”24″ codes=”true”] Wyprawę na Korsykę przygotowywałem niczym wojenną strategię. Nie tylko musiałem przekonać do niej niechętną motocyklowym podróżom żonę, ale także zachować cel podróży w tajemnicy. Łatwo nie było, ale z pewnością było warto.

Tekst: Krzysztof Błaszczak, zdjęcia: Joanna i Krzysztof Błaszczak

Na koniec sierpnia wróciliśmy z rodzinnych wakacji. Pogoda w Polsce we wrześniu była średnia – od 12 do 16 stopni, ciemno i ponuro. Wspominaliśmy ciepło Chorwację i pod wpływem wspomnień, rzuciłem mojej żonie, że w przyszłym roku zabiorę ją w ciepłe miejsce. Chciałem ją w ten sposób skusić ją na wspólny wyjazd, oczywiście na motocyklu.

[sam id=”11″ codes=”true”]

Kilka tygodni przeglądania w internecie różnych kierunków i znajduję miejsce, gdzie chcę jechać. To będzie to niespodzianka dla mojej Asi. Rozpoczynam przygotowania, szperam w Internecie, planuję etapy podróży, hotele. Od października zaczynam przekonywać żonę do wyjazdu. Nie było jest łatwo, ale po dwóch miesiącach zwycięstwo – Asia zgadza się jechać.

Wyjazd planujemy na maj. Asia pyta mnie o cel wyprawy kilkanaście razy, ale jestem twardy i w końcu zgadza się, że będzie to niespodzianka. Ciężko czekać dotrzymując jednocześnie tajemnicy. Oglądam miejsca, które mam odwiedzić, widoki, które mam podziwiać, trasy jakie mam przejechać i nie mogę o tym porozmawiać, podzielić się przyszłą radością.

Ani mru mru

Surprise Trip Korsyka (19)

Robię rezerwacje, wyjazd planujemy na 10. maja piątek. Start po pracy, cel – dojazd do Poznania, nocleg u rodziny. Niebo szare, deszcz pada może nie mocno, ale stale. Po 5 godzinach dojeżdżamy do Poznania, droga cały czas w deszczu, ciemno – jesteśmy skonani. Następnego dnia o 10 rano start, o 21.30 parkujemy pod hotelem w Monachium. Droga idzie nieźle, problemem dla Asi jest nuda i znużenie jakie ją dopada na autostradzie. Jest naprawdę dzielna. Następnego dnia ruszamy dalej. Jedziemy na południe. Austria, Włochy.

Surprise Trip Korsyka (8)Zjeżdżamy z autostrady i naszym oczom ukazuje się jezioro Garda – dalej – cudowna droga do Tremosine, kawa i ciacho w kawiarni Hotelu Miralgo. Taras wisi kilkaset metrów nad Jeziorem Garda. Niezapomniane wrażenia, których nie mogą oddać ani zdjęcia ani film. Najlepiej wybrać się tam i poczuć to samemu. Dalej droga na południe wzdłuż jeziora, znów zaczyna padać, ludzie zaczynając wracać z weekendu do domów.

Korek w kierunku miejscowości Brescia, jak się okazuje ma ponad 15 km. My obładowani, 3 kufry, dodatkowo torba, tankbag. Stajemy na końcu korka. Podjeżdżają inni motocykliści… i jadą dalej. Pomimo dość wąskiej drogi i podwójnej ciągłej linii tną do przodu środkiem. Co robić, my nie gorsi, ciśniemy za nimi chowając się chwilami na swój pas, gdy z na przeciwka jedzie auto.

Surprise Trip Korsyka (2)Wieczorem dojeżdżamy do Livorno. Idziemy spać, bo jutro pobudka o 5.30! Nie mogę powiedzieć dlaczego tak wcześnie, ale jest to konieczne. Asia nie naciska na to bym powiedział dlaczego wstajemy tak rano, ale po 1900 km i ponad dwóch dniach ciągłej jazdy, zadaje inne pytanie: daleko jeszcze? Odpowiadam: i daleko, i blisko.

[sam id=”21″ codes=”true”]

Zmęczona, tylko uśmiecha się na moja odpowiedź i zasypia – jutro rano ma poznać nasz cel podróży. Wstajemy o 5.30, śniadanie, 6.15 startujemy. Po 10 minutach dojeżdżamy do kolejki ustawionej do wjazdu na promu. Szkoda, że nie mogę widzieć miny Asi, gdy przez interkom oznajmiłem, że naszym celem jest Korsyka. Pyta jednocześnie śmiejąc się i nie dowierzając: „gdzie?” „Jedziemy, raczej płyniemy, na Korsykę” odpowiadam również się śmiejąc.

Obiecane słońce

Surprise Trip Korsyka (28)4 godziny rejsu upływają na błogim lenistwie i wygrzewaniu kości na słoneczku, które grzeje aż miło pomimo wczesnej pory. O dwunastej zjazd z promu, małe zakupy i kierunek Cap Corse. Pierwsze widoki i ilość zakrętów zwalają z nóg. Zjeżdżamy do małej knajpki na plaży chcemy zjeść obiad i oczywiście nie jest to możliwe, zapomnieliśmy – jest czas sjesty. W zamian pani proponuje kanapkę, jesteśmy głodni, zamawiamy i za chwilę jemy najwspanialszy sandwich jaki kiedykolwiek jedliśmy. Chrupiąca bagietka, polana oliwą ze świeżą bazylią, wspaniały ser, szynka, pachnące pomidory, rukola – cudo.

[sam id=”11″ codes=”true”]

Po odpoczynku jedziemy dalej. Planujemy dotrzeć na sam północny kraniec wyspy. Ostatnie kilometry na Cap Corse jedziemy dość dziurawą drogą, ale to co widzimy na końcu drogi powoduje okrzyki zachwytu. Widok na morze, pole kwitnących przepięknie aloesów, na krańcu wyspy drzewa, a pod nimi 2 krzesła „patrzące” w morze… widok zachwyca. Tu chcemy spędzić emeryturę.

Surprise Trip Korsyka (15)

Kontynuujemy podróż zachodnią częścią Cap Corse, wieczorem docieramy do L’ille Rousse, gdzie mamy rezerwację na kolejne 2 noce. Całe dzisiejsze 180 km to ciągłe zakręty. W życiu nie myślałem, że można tak zmęczyć się na motocyklu. Kolejnego dnia odpoczynek, więc jazda tylko „wokół komina” plażowanie, zwiedzanie Calvi i okolicy. Tego dnia otrzymuję największy prezent od żony. Jedziemy, chłoniemy widoki, nagle w interkomie odzywa się Asi: wiesz, mówi, fajnie jeździ się na motocyklu tu, na tej wyspie. Kilka miesięcy namawiania, przekonywania zakończone sukcesem – hurra!!!

Surprise Trip Korsyka (22)W środę pogoda się psuje. Jestem zły, bo nie po to goniłem 2000 km, by padało i było poniżej 20 stopni. Zachodnim wybrzeżem, zwiedzając po drodze cudowną miejscowość Porto docieramy do wspaniałego miejsca Les Calanches. Niestety, pomimo , że miejsce przecudne, nie odbieramy go tak jak byśmy chcieli, pogoda pochmurna, lazuru morza nie widać, tłok na drodze, korki. Jesteśmy zawiedzeni – choć czujemy, że jest tu pięknie, nie możemy jakoś chwycić magii tego miejsca. Postanawiamy, że wrócimy tu jeszcze, jak pogoda będzie normalna jak na ta szerokość geograficzną.

[sam id=”22″ codes=”true”]

Dojeżdżamy do Ajaccio. Tu ok. 10 km od stolicy wyspy mamy zarezerwowany motel. Kolejny dzień i znów lekki niepokój – pochmurno. Jak to? Korsyka i pochmurno? Nie przejmując się pogodą jedziemy w głąb wyspy – zwiedzamy okolice Jeziora de Tolla, Wąwóz Du Prunelli. Pogoda się poprawia, zajeżdżamy do motelu i zmieniamy ciuchy na jeansy i lekkie buty, które specjalnie przed wyjazdem kupiłem z myślą o korsykańskich upałach.

Drogi marzeń

Surprise Trip Korsyka (30)Jest znów ciepło, znów plażowanie. Jesteśmy sami na cudownej plaży – świetnie być w takich miejscach poza sezonem. Wieczorem zwiedzamy Ajaccio. Spacerujemy w stronę Krwawych Wysp – nazwę swoją zawdzięczają kolorowi, jakie nadaje im zachodzące słońce. Kolejny dzień. Wracamy obejrzeć Les Calanches – tym razem pogoda się spisuje, także ludzi i innych pojazdów jest mniej. To jest to! Chłoniemy przecudowne krajobrazy, teraz wiemy o czym pisali inni i dlaczego taki wielu motocyklistów określa tę drogę jako najcudowniejszą.

Surprise Trip Korsyka (27)

Wjeżdżamy w głąb wyspy – oglądamy wąwóz Spelunca. W drodze powrotnej łapie nas ulewa, ale zadowoleni wracamy do hotelu. Kolejny dzień to wyjazd do Boniffacio – miasta położonego na cudownym klifie. Drogi Korsyki to połączenie cudownie krętych dróg i wspaniałych krajobrazów. Znów wrażenia nie do opisania słowami. W drodze powrotnej robimy przerwę na leżenie i opalanie na przepięknej plaży St.Gullia.

Surprise Trip Korsyka (3)Ostatniego dnia na wyspie kierujemy się w kierunku Sagone, gdzie Asia zauważyła świetne plaże. Po drodze często zatrzymujemy się na podziwianie widoków, robimy zdjęcia. Drogi są przecudowne, niezłej jakości no i ciągłe zakręty – jak nie w lewo, to w prawo lub w lewo, w lewo, dłuuuuugi w lewo i w prawo, na twarzy ciągle banan.

Zatrzymujemy się i na plaży siedzimy prawie do zachodu słońca. Wraz z nadchodzącym zmrokiem wzmaga się wiatr, fale są coraz większe, ale ciągle jest ciepło i cudownie. Morze, huk fal, zachodzące słońce, echhh… Czas oczekiwania na wyjazd zawsze się dłuży, choć jest równie wspaniały z samą podróżą, przynajmniej dla mnie. Pobyt zawsze jest za krótki. Nasz czas na Korsyce dobiega końca, rano wyjeżdżamy do Bastii, skąd mamy prom do Livorno, jedziemy przez środek wyspy.

U Kapuletich i Montekich

Surprise Trip Korsyka (26)Kiedy wjeżdżamy w góry temperatura spada do 9 stopni. Brrrr zimno, przerwa na kawę w Corte, potem wjazd na prom. O 18 docieramy do Livorno, jedziemy jeszcze 300 km i kończymy dzień spacerem w nocy po cudownej Weronie. Dom Julii zamknięty – wracamy, więc rano, robimy kilka zdjęć. Panowie ze sklepiku, w fartuszkach w serca, właśnie opróżniają skrzynkę pocztową z listów napisanych do Julii. Jedziemy w stronę domu.

Surprise Trip Korsyka (7)Ostatni raz sprawdzamy prognozę pogody. Droga powrotna miała przebiegać przez Predazzo, Lienz, Grossglocker i dalej do domu, ale okazuje się, że termometr w tych okolicach dobija do 4 st i pada śnieg. Ze smutkiem rezygnujemy z dodatkowych atrakcji, wspaniałych dróg alpejskich. Ciśniemy dalej, koło Monachium dopada nas ulewa. Pierwszy raz tak bezpiecznie się czuję jadąc w deszczu. W momencie gdy zaczyna padać deszcz, wszystkie cztery pasy na ringu Monachium zwalniają do ok. 100 km/h. BMW jadące za mną natychmiast zwiększa odległość miedzy nami. Za chwilę korek, wypadek, wszyscy grzecznie, miejsce dla motocykla zawsze się znajdzie, więc szybko go mijamy i mkniemy dalej.

Surprise Trip Korsyka (23)Ok. 22 docieramy do Lipska, jesteśmy skonani. Nawigacja na koniec dnia wariuje. 40 minut prowadzi mnie do hotelu bocznymi drogami, a rano okazuje się, że do autostrady mam 2 km i widać ją z hotelu. Kolejnego dnia nie spieszymy się z wstawaniem. Na śniadanie schodzimy ok. 9 i dopiero po jedzeniu i wypiciu kawy ruszamy w stronę domu. W drodze, jak to maju, to deszcz, to słońce, to deszcz to słońce. Ok. 18 docieramy do domu w Gdyni. Wyjechaliśmy w deszczu, wracamy w deszczu. Mnóstwo cudownych wspomnień pozostanie na zawsze w naszych głowach. Przejechaliśmy 5400 km, w temperaturze od 9 do 31 stopni. W tym 1000 km po wyspie.
Największe podziękowania i uznanie dla Asi, że zgodziła się i pojechała w nieznane. Dzięki Asiek, mam nadzieję, że do kolejnej wyprawy będę Cię przekonywał krócej.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się nim!
Motovoyager
Motovoyagerhttps://motovoyager.net
Nasi czytelnicy to wybrana grupa ludzi. Motocykliści, którzy w Internecie szukają inteligentnej rozrywki, konkretnych porad lub inspiracji do wyjazdów motocyklowych. Nie jesteśmy serwisem dla każdego, zdajemy sobie z tego sprawę i… uważamy, że jest to nasz atut. Nie znajdziesz u nas artykułów nastawionych jedynie na kliki, nie wnoszących niczego merytorycznego. Nasza maksyma to: informować, radzić, bawić nie zaśmiecając głów czytelników bezsensownymi treściami.

4 KOMENTARZE

  1. Hej, bez urazy ale jak dla mnie to powyższy opis nadaję się do biura turystycznego a nie na motovoyager. Liczyłem że bedzie więcej opisów związanych z eksploatacją i przydatnością motocykla w trasie, kilka słów ile rzeczy spakowaliście. Wady zalety małego DL w konkretnie tym wypadzie…
    Pozdrawiam Serdecznie!

  2. Następnym razem żonę w samolot. Ty motocyklem do Livorno. Ona samolotem. Mniej się zmęczy i będzie bardziej chętna na wyjazdy :) My tak robimy.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

POLECAMY

ZOBACZ RÓWNIEŻ