niedz., 26 wrz. 2021

Motocyklem dookoła Polski: arcykowal pan Józef, blokada Helu, nadmorski lans adventurów z kuframi

-

Na swej drodze spotykam wyjątkowych ludzi, od których mogę czerpać mądrość życiową. Tak było i w tej części podróży. Niestety Hel zablokowali rolnicy i musiałem go odpuścić. Wjechałem w kurorty nadmorskie, gdzie korki, tłok, nagie torsy, drogie samochody i w końcu pojawili się też motocykliści…

Tekst i zdjęcia: Dariusz Drążkiewicz

Dzień 7 – Malesowizna – Gołdap – Węgorzewo – Braniewo – Elbląg – Kadyny – 359 km

Tuż przed wyjazdem analizuję z Michałem, właścicielem Bazy, moją trasę. Mam dzisiaj dużo kilometrów do przejechania, więc decyduję się na lekką modyfikację trasy, gdyż wiele dróg wiedzie szutrami – zgodnie z wiedzą Michała. Ja szczerze mówiąc mam dość szarpania się z motocyklem po dniu poprzednim i na rękę jest mi to, że prawdopodobnie nie zdążę na normalną godzinę do Grzegorza z Motoostoji u Rubika. W zamian Michał poleca mi atrakcje godne zobaczenia na trasie.

Pierwszą z nich są mosty w Stańczykach. Wchodzę na wieżę widokową, aby zrobić zdjęcie i gnam dalej. Atrakcja ta wymieniana i polecana jest dość często, więc bardziej interesuje mnie kolejny polecony punkt.

Tym miejscem są podobne mosty, jak w Stańczykach, ale prowadzi do nich droga przez las. Jadę więc, co chwilę dostając gałęzią w kask, i jestem bardzo ciekaw co zastanę na miejscu. Stawiam motocykl na końcu drogi, nawigacja niby prowadzi dalej przez te mosty, ale ścieżka jest wąska, stroma i z korzeniami. Na motocykl crossowy i owszem, ale na inny już nie za bardzo.

Wchodzę delikatnie w las i od razu znajduje się na moście kolejowym. Są tam dwa mosty w obie strony. Dołem, bardzo nisko, płynie rzeka, a te mosty wyglądają rzeczywiście, jak te w Stańczykach. Są jednak bardzo zaniedbane i zarośnięte. Mieszczą się w miejscowości Botkuny i zdecydowanie warto je zobaczyć. Ja nie schodzę na dół, bo boję się o motocykl.

Wracam tą samą drogą przez las i jestem ciekaw kolejnej piramidy na mojej trasie. Jest nią piramida w Rapie. Wjeżdżam na parking, a pani sprzedająca pamiątki od razu podchodzi i daje mi deseczkę do położenia na kamieniach. Zdecydowanie trzeba zabierać ze sobą coś do podłożenia pod nóżkę boczną, bowiem wielokrotnie szukałem już kamienia, deski, czy innych twardych rzeczy. Oczywiście w domu mam taką podstawkę dedykowaną do motocykla, ale nie wpadłem na to, aby ją zabrać. A kiedyś jeździła ze mną w kufrze…

Wchodząc na drogę prowadzącą do piramidy mijam altanę, w której siedzi dwóch chłopców. Mają może po 16 lat. Jedne z nich informuje, że jest lokalnym przewodnikiem i może mnie oprowadzić. Grzecznie odmawiam, bo nie mam po prostu czasu. Na sobie mają bardzo zużyte i dość brudne ubrania. Nie daje mi to spokoju i wracając zagaduję ich. Pytam, czy dorabiają sobie w wakacje, czy są stąd, czy jest zainteresowanie. Chłopcy są bardzo speszeni, jakby wstydzili się tego, co robią. Odpowiadają bardzo zdawkowo i czuję, że chcą jak najszybciej mnie pożegnać. Robi mi się ich żal. Mówię, że podziwiam ich za to, że uczciwą pracą chcą zdobyć pieniądze i że to żaden wstyd pracować w ten sposób. Chłopcy jeszcze bardziej się wycofują i chcą jak najszybciej się mnie pozbyć. Żegnam ich więc życząc powodzenia i dużego ruchu.

Motocyklem dookoła Polski: wyjątkowo droga rozmowa, urwany asfalt i fotopułapka pograniczników

Na parkingu kupuję piernika i wafle. Nadchodzi motocyklista, który przysiada się po przeciwnej stronie ławki. Rozpoczynam rozmowę i okazuje się, że Piotr przyjechał na motocyklu na urlop, podczas, gdy jego żona z dziećmi przyjechała samochodem. Michał zwiedza lokalne atrakcje motocyklem. Polecam mu miejsca, które już widziałem, dowiaduję się, że jego marzeniem jest podobna podróż do mojej. Robimy sobie wspólne zdjęcie i każdy z nas jedzie w swoją stronę.

W czasie dalszej drogi dzwoni Grzegorz, u którego mam nocować. Pyta o której przyjadę i okazuje się, że akurat będzie to w czasie, gdy będzie prowadził lekcje pływania. Proponuje, abym nie musiał na niego czekać, żebym przenocował u jego przyjaciela – Józefa. Jak się okazuje pan Józef jest najlepszym kowalem w Polsce, wykładowcą akademickim, nauczycielem zawodu i najbardziej poważanym specjalistą w tej dziedzinie. Jego żona, Małgorzata, pochodzi z Katowic więc kolejny raz goszczę u osoby ze Śląska. Pan Józef pokazuje mi moje lokum i zaprasza na zupę.

Krupnik przygotowany przez panią Małgorzatę smakuje wyśmienicie. Pan Józef okazuje się wybitnym krasomówcą. Każde jego słowo jest przemyślane, doskonale dobrane do kontekstu, a zakres jego wiedzy z każdą chwilą sprawia, że nabieram do niego co raz to większego podziwu. Chętnie słucham opowieści z zakresu ortopedii i fizyki koni, o podkuwaniu, o podróżach na jego Gold Wingu wraz z żoną. Naturalnie napływają kolejne tematy z zakresu lokalnej społeczności i atrakcji ich małej ojczyzny. Widać, że kochają to miejsce całym sercem. Ich wnuki jeżdżą już w zawodach motocrossowych, a córka i zięć również są zapalonymi motocyklistami.

Gdy mówię, że gram na organach Hammonda w zespole Forsal pan Józef znika i za kilka chwil na moich kolanach ląduje akordeon. Kiedyś potrafiłem na nim grać dość dobrze, ale teraz jedyne na co mnie stać, to prosta melodyjka. Pan Józef przejmuje instrument i gra równocześnie śpiewając z małżonką kilka piosenek. Cóż za klimat się stworzył! Dawno nie czułem się tak dobrze podczas wieczornej biesiady. Taki sposób spędzania czasu powoli odchodzi do lamusa, tacy specjaliści z ogromną wiedzą potrafiący pięknie opowiadać stają się rzadkością. Pomimo tego, iż motocykliści są po imieniu, nigdy bym nie odważył się do pani Małgorzaty, czy pana Józefa tak się zwrócić. Po pierwsze są o wiele starsi ode mnie, a po drugie mam ogromny szacunek do takich ludzi i w taki sposób chcę im go okazać. Każdego z was namawiam, aby postępować podobnie, okazywać szacunek, szczególnie wsłuchiwać się w ludzi wyjątkowych na swojej drodze, dać im po prostu mówić, bo są skarbnicą wiedzy życiowej. Ja od państwa Antczaków wziąłem wiele. Ten wieczór skłonił mnie do wielu przemyśleń w dalszej drodze.

Dzień 8 – Kadyny – Gdańsk – Sopot – Gdynia – Puck – Jastrzębia Góra – Karwia – Łeba – 316 km

Zdzisław informuje mnie, że Hel jest zablokowany przez rolników, więc postanawiam go odpuścić. Na godzinę 9:00 umówiłem się z Grzegorzem w jego Motoostoji u Rubika, aby pokazał mi co planuje przygotować dla motocyklistów w niedługim czasie. Pan Józef jeździ Gold Wingiem w pięknym malowaniu z końmi, a moim marzeniem od zawsze było przyjechać się takim motocyklem. Pytam więc pana Józefa, czy pojedzie ze mną, jako pasażerem. Po chwili już suniemy po okolicznych zakrętach, a pan Józef wchodzi w nie tą wielką maszyną w dużym przechyle. Jestem w szoku, że ten motocykl tak się składa w zakręty.

Podjeżdżamy pod Motoostoję. Grzegorz oprowadza mnie po ogromnej działce, która w całości przeznaczona ma być na kemping dla motocyklistów, ponadto staną domki, w budowie jest już dom, który również będzie służył za miejsce spotkań. Już można przyjeżdżać z namiotami, jednak całość ukończona będzie prawdopodobnie w przyszłym roku. Z najwyższego punktu działki widać Zalew Wiślany. Będzie to piękne miejsce z uroczym klimatem, gdy tylko ruszy.

Wracamy po drodze jeszcze zatrzymując się przy dębie w Kadynach. Jest on wyjątkowy, bowiem ma w środku wielki otwór, w którym kiedyś stał jeden ze stolików restauracji.

Mnie czas zaczyna gonić, choć najchętniej nie ruszałbym się nigdzie, tak dobrze mi u państwa Antczaków. Dopijam kawę, wbijam trasę lekko zmodyfikowaną przez pana Józefa, aby była bardziej malownicza i ruszam.

Trasa wiedzie mnie wzdłuż rzeki Nogat i Szkarpawa, płaski teren z pięknym widokiem. Postanawiam, że skoro Hel jest zablokowany, to dojadę od końca Mierzei Wiślanej i tam zatrzymam się na chwilę. Po drodze mijam budowę przekopu. Przed Krynicą Morską pakuję się w korek i uświadamiam sobie, że dalsza część trasy będzie biegła przez kurorty nadmorskie. Jak pokażą następne dni będzie to zupełnie inna trasa, aniżeli dotychczas.

Dojeżdżam do miejscowości Piaski, gdzie wypijam herbatę i jem ciasto. Dosiadają się Niemcy i rozmawiamy chwilę. Mam jeszcze wiele kilometrów do noclegu, więc ruszam z lekką obawą, czy zdążę i na którą. Przebijam się znów przez zatłoczoną Krynicę i kieruję się na przeprawę promowa w Mikoszewie. Jest dość dużo aut, ale decyduję, że poczekam. Łapię się na kolejną turę i za chwilę jestem już po drugiej stornie, gdzie wita już tabliczka Gdańsk.

Nawigacja kieruje mnie na zatłoczoną obwodnicę Trójmiasta.

Na szczęście nie jest zakorkowana, więc dość szybko dojeżdżam do Redy, gdzie odbijam na Władysławo. Tu dopiero zobaczyłem, jak wiele osób jest nad morzem. Przejazd przez Władysławowo, Jastrzębia Górę, Karwię zajmuje mi wiele czasu. Mozolnie przedzieram się, bo ledwo skończy się jedna miejscowość, zaczyna kolejna, gdzie znów tracę ogrom czasu.

Dojeżdżam nad Jezioro Żarnowieckie, gdzie dopada mnie pewne przemyślenie. Dlaczego tyle wypucowanych motocykli wyprawowych z kuframi jeździ po kurortach nadmorskich, a nie po drogach szutrowych na wschodzie? Dlaczego przez dwa dni na wschodzie spotkałem z naprzeciwka trzech motocyklistów, a tu trzech spotkałem w 5 minut? Czy lepiej jechać lansować się nad morze, gdzie tłumy i ścisk? To samo tyczy się motocykli turystycznych, czy ciężkich i głośnych, których jest tutaj na pęczki. Każdy spędza czas i traktuje motocykl po swojemu, jednak zupełnie nie jest to w moim stylu. Ja preferuję jednak miejsca spokojne, jeszcze dzikie, gdzie można obcować często w samotności z przyrodą.

Motovoyagerhttps://motovoyager.net
Nasi czytelnicy to wybrana grupa ludzi. Motocykliści, którzy w Internecie szukają inteligentnej rozrywki, konkretnych porad lub inspiracji do wyjazdów motocyklowych. Nie jesteśmy serwisem dla każdego, zdajemy sobie z tego sprawę i… uważamy, że jest to nasz atut. Nie znajdziesz u nas treści nastawionej jedynie na kliki, która nie wnosi niczego merytorycznego. Nasza maksyma to: informować, radzić, bawić nie zaśmiecając głów czytelników bezsensownymi treściami.


ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

POLECAMY

Salony M&M Motocykle zapraszają na wielką, jesienną wyprzedaż. Nawet do 60% taniej!

Jeśli, mimo zbliżającego się końca sezonu, twój strój motocyklowy nadal nie jest kompletny, to czym prędzej odwiedź któryś z salonów M&M motocykle, ponieważ jeszcze...

Salon Baltic Motors w Gdańsku już otwarty!

Yamaha Motor Polska informuje, że na Pomorzu rozpoczął działalność nowy autoryzowany dealer. Działalność prowadzi firma Baltic Motors, a sam salon i serwis są zlokalizowane...

Kierowcy nagrywali wypadek ciężarówki na trasie S3 – zostali ukarani przez policjantów mandatami i punktami karnymi

Zakaz nagrywania skutków wypadków funkcjonuje już u naszych zachodnich sąsiadów od dawna. Władze również wielokrotnie zwracają na takie zachowanie uwagę i tworzą specjalne kampanie...

Ducati World Première 2022: rozpoczynamy sezon premier Ducati, w tym wyjątkowego modelu DesertX!

Co dwa tygodnie, począwszy od czwartku 30 września o godzinie 16:00, odbywać się będą wydarzenia online poświęcone nowym modelom producenta z Borgo Panigale na...

Pościgów ciąg dalszy – Motocyklista wysłał siebie i dwóch policjantów do szpitala…

Wypadkiem zakończył się pościg radiowozu za motocyklistą, który nie zatrzymał się do kontroli drogowej. W jego wyniku aż trzy osoby trafiły do szpitala -...