Pomysł na naszą podróż zrodził się rok temu. Od tego czasu planowaliśmy co zabierzemy i co mamy zrobić by jak najlepiej przygotować się do wyprawy. Marzenie o Gibraltarze się spełniło. 14 lipca 2012 r. wyruszamy w kierunku Hiszpanii.

Tekst i zdjęcia: Baltic Motorbike Team

Pobudka o 5. rano. Wsiadamy na motocykle i jedziemy. Pierwszy przystanek to granica polsko-niemiecka, tankowanie no i niestety – początek deszczu. Ubieramy przeciwdeszczówki i jedziemy w stronę gorącej Hiszpanii. Przystanki mniej więcej co 250 km na tankowanie, mały odpoczynek i dalej.

Początek podróży. Ostatnie tankowanie w Polsce

Deszcz ciągle pada, ale my się nie poddajemy i wytrwale jedziemy. Po 750 km zmęczeni deszczem znajdujemy niewielki pensjonat przy autostradzie A2 w kierunku Hannoveru. Przemiła obsługa udostępnia nam garaż, co po takiej ulewie jest bardzo istotne.

Kolejny dzień. Pobudka, pakujemy motocykle – i do Francji. Następny przystanek w Venlo, odwiedziny znajomego i dalej zmierzamy w kierunku Paryża. Nadal pada, ale jedziemy z nadzieją, że w miarę upływu kilometrów do Hiszpanii deszcz ustąpi. I tak się dzieje: 300 kilometrów przed Paryżem przestaje padać i zaczyna się słoneczna pogoda.

W Paryżu jesteśmy o godz. 20. Znajdujemy hotel, zostawiamy motocykle i idziemy zobaczyć słynną Wieżę Eiffla. Wciąż myślimy jednak o kolejnym dniu. Nasz następny przystanek to Salamanca. Udaje się nam tam dojechać za jednym zamachem, a jest to najdłuższy odcinek naszej wyprawy. 1150 kilometrów – na naszych twarzach widać zmęczenie, żyjemy jednak tym, co nas czeka następnego dnia. Rano wyjazd w kierunku Sevilli.

Rano wyjazd w kierunku Sewilli

Jakieś 50 kilometrów od Salamanki, podczas tankowania zauważam, że nie mam tablicy rejestracyjnej. Nie ryzykuję dalszej jazdy bez wywieszki. Udajemy się do miejscowości Bejar, zaraz przy autostradzie. Tam znajdujemy posterunek policji. Przedstawiam sytuację – uprzejmi policjanci podają mi adres w Plasenci i miejsce, w którym będę mógł wyrobić nowe blachy. Wprawdzie zamiast oznaczenia „PL” jest “E”, jednak reszta się zgadza. To znacznie lepsze rozwiązanie niż przyklejona z tyłu kartka papieru.

Tytaj w Plasenci decydujemy się już na dalszą jazdę bez kombinezonów. Upał 40 stopni prawie uniemożliwia jazdę. Gorące podmuchy powietrza powodują, że przystanki robimy znacznie częściej i na znacznie dłużej. Jednak udaje nam się pokonać ten dystans – dojeżdżamy do hotelu w Sevilli. Jesteśmy bardzo zmęczeni, ale pełni nadziei, że 18 lipca zdobędziemy Gibraltar.

I tak się dzieje. Z Sevilli jedziemy w kierunku La Linea, miejscowości oddalonej 5 km od Gibraltaru. Dojeżdżamy około godziny 14, rozpakowujemy się, zakładamy klubowe koszulki i jedziemy na kraniec Europy. Kontrola na granicy Wielkiej Brytanii  i wreszcie nasze marzenia się spełniają – jesteśmy na miejscu.  Na licznikach mamy nakręcone 3750 kilometrów . Widoki i świadomość, że jesteśmy na końcu Europy rekompensuje zmęczenie. Skaczące małpy, widok na Afrykę – niesamowite! Spotykamy tutaj naszych rodaków. Co prawda nie motocyklistów, ale też ludzi z pasją, bo autostopowiczów. Podróżują po Europie nie martwiąc się, co będzie następnego dnia i nie wiedząc, gdzie wylądują.

Gibraltar

Gibraltar to skalisty półwysep na południowym wybrzeżu Półwyspu Iberyjskiego, u wyjścia Morza Śródziemnego na Ocean Atlantycki.

Słynna skała gibraltarska
Stanowi terytorium zamorskie (kolonię) Wielkiej Brytanii i liczy niecałe 30 tys. mieszkańców. Ponad portem i zabudową miejską wznosi się wysoka na 426 m n.p.m. wapienna Skała Gibraltarska.

Pretensje do Gibraltaru rości sobie Hiszpania – graniczy on na lądzie z hiszpańskim miastem La Línea de la Concepción, od którego oddziela go zdemilitaryzowana strefa neutralna. Wybudowano tam sztuczny pas startowy lotniska gibraltarskiego i zabudowania lądowego przejścia granicznego.

Gibraltar jest popularnym miejscem turystycznym – rocznie cypel odwiedzany jest przez ponad 4 miliony turystów.

19 lipca opuszczamy Gibraltar i udajemy się w kierunku Valencii. Droga prowadzi wybrzeżem. Krótka wizyta w Valencii i dalej do Alicante. Tam nocujemy. Oczywiście podczas każdego postoju kąpiel w morzu. W Alicante nabieramy siły by dotrzeć do Barcelony.

Jesteśmy w innej rzeczywistości

Mamy problem ze zlokalizowaniem noclegu. Nareszcie ok godz. 23 dzięki go znajdujemy. W Barcelonie zostajemy dwa dni. Wspaniałe miasto. Zabytki, no i ulubiony klub FC Barcelona. Stadion zachwyca nasze oczyska! Po dwudniowym przystanku w Barsie zmierzamy ku ojczyźnie.

Jeszcze przystanek w Le Creusot, potem kurs na Niemcy i tam nocleg  w Norymberdze. Docieramy do Mielna i kończymy wyprawę. Pamiątki i widoki zostaną na długo.

4 KOMENTARZE

  1. Ja w zeszłym roku zaliczyłem Hiszpanię, Portugalię – San Sebastian, Porto, Lisbona, Madryt, Barcelona – 7500 km w 8 dni – łączny koszt: 3891,2 pln a w tym
    – 450 litrów paliwa na łączną kwotę około 2700 pln
    – średni koszt paliwa 1,50 euro
    – noclegi 262 pln
    – autostrady 550 pln

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here