Podlasie nie jest tak popularne wśród turystów jak Bieszczady czy Tatry, ale może i dobrze. Dzięki temu można tutaj odnaleźć spokój i relaks, jakiego nie zazna się nigdzie indziej.

Startuję wcześnie rano. Tym razem moim celem jest Podlasie – mityczna kraina, gdzie ponoć nie dotarła jeszcze cywilizacja, nie znają prądu, a i koło jest widokiem rzadkim. Wszystko to ma oczywiście swoje zalety – święty spokój, nieskalaną naturę i widoki tak ujmujące, że trudno się od nich odzwyczaić.

Cisnę S8 w stronę Brańszczyka, potem odbijam Brok i Małkinię Górną, by jakimiś trudnymi do określenia bocznymi drogami dostać się do Drohiczyna. Można dostać się tutaj promem z Ruskiej Strony, ale ja wybieram nie mniej malowniczą przeprawę mostem Tonkiele, z którego rozpościera się cudowny widok na Bug. W Drohiczynie warto zobaczyć kilka ciekawych rzeczy – przede wszystkim punkt widokowy na górze zamkowej, ale także cerkiew, katedrę, kościół franciszkanów i kościół benedyktynek.

Podlaskie historie

Dojeżdżam do miejscowości Nurzec-Stacja, miasteczka z zabytkowym dworcem kolejowym. Miasto to ma ciekawą historię – w grudniu 1942 r. Armia Krajowa przeprowadziła akcję ratowania Żydów wiezionych do obozu zagłady w Treblince. Po zatrzymaniu pociągu nie chceli oni jednak opuścić wagonów twierdząc, że nie jadą na śmierć tylko do pracy.

Dworzec, aktualnie zniszczony, ma dużą szansę na przywrócenie go do lepszego stanu. Trwa tam renowacja i adaptacja na bibliotekę miejską.

Kolejnym celem jest Hajnówka. W drodze robię się głodny, więc postanawiam poszukać czegoś smacznego. Wybór pada na restaurację Leśny Dworek, gdzie dostaję smaczne, choć nie porywające dania. Na osłodę kupuję kraftowe piwo regionalne – IPA Wilczy Szlak z Browaru Markowego. Pychota!

Plażing

Czas na chwilę ochłody. Tę znajduję nad podlaskim morzem, czyli zalewem Siemianówka. Wybieram plażę Bondary – niezbyt tłoczną, z ciekawym punktem widokowym z wieży. Można tutaj biwakować, jest też zaplecze kempingowe.

Nieodzownym elementem podczas podróży przez Podlasie jest unikalny drewniany meczet tatarski w Kruszynianach. Ludność tatarską sprowadził do Polski król Jan III Sobieski, który, nie mając środków na zapłatę Tatarom za ich służbę wojskową, dał im ziemie na Podlasiu.

Interesująca jest historia tej mniejszości. To prawdziwi Polacy wyznania muzułmańskiego, niesamowicie otwarci i przyjaźni i gościnni. Obok meczetu jest znakomite gospodarstow agroturystyczne z restauracją Tatarska Jurta, niestety 1 maja strawił je pożar. Gospodarze są w trakcie odbudowy. Uwaga – dojazd do Kruszynian asfaltem tylko od strony Krynek. Od Drogi 65 czeka cię 10-kilometrowy odcinek szutrowy.

W swojej niespiesznej wędrówce przez Podlasie trafiam do Suraża. Jest tutaj bardzo fajny klimat odpoczynku – można popływać kajakiem, rozbić namiot, wynająć pokój i zjeść coś dobrego w restauracji Bajdarka. Niewielka, zaszyta pośród niczego miejscowość, a jednak czuję się tutaj bardzo dobrze.

Pomosty nad rozlewiskiem

Z Suraża jadę do Biebrzańskiego Parku Narodowego, znanego z licznych cudów natury. Zaczynam od wieży obserwacyjnej Mikołajewo, pod Wizną – to świetny punkt na relaks i dobrą fotkę. Warto zajrzeć na ścieżkę “Długa Luka” – to znakomite miejsce w środku rozlewiska Biebrzy, gdzie można obserwować i fotografować ptaków i zachody słońca. Kolejną atrakcją jest Europejska Wieś Bociania – wstęp kosztuje 5 zł, ale warto ze względu na około 30 gniazd bocianich na tym terenie. Można tutaj przenocować, a nawet pojeździć konno.

Jednym z najpiękniejszych miejsc, jakie spotykam po drodze, jest rozlewisko Narwi – szczególnie ścieżka między wsiami Waniewo i Śliwno. W tym roku niestety w remoncie, więc nie da się zobaczyć widoków na Narwię w całej okazałości, niemniej jednak miejsce warte jest odwiedzenia.

Przygodę z Podlasiem kończę w rezerwacie pokazowym żubrów w Białowieży. Zwiedzanie trwa około godziny i kosztuje 10 zł (bilet normalny, możliwość płatności kartą). Na mnie największe wrażenie zrobił wilk, który przywitał się tylko ze mną i tylko za mną przez cały czas chodził, podszczekując i merdając ogonem. Poznał swój swego.

Nie udało mi się odwiedzić szeptunki, podlaskiej uzdrowicielki, którą niektórzy nazywają wiedźmą. Na wizyty trzeba się umawiać dużo wcześniej, a w soboty i niedziele nie przyjmuje. Trzy najbardziej znane szeptunki można odwiedzić w Orlej, Rudce i Opace Dużej.


Podczas zbierania Motocyklowych Inspiracji testujemy otrzymane od Dobrych Sklepów Motocyklowych komplet odzieży Held Hakuna II + Matata II i kask szczękowy HJC RPHA 90.


Garść statystyk

Dystans: 1322 km

Czas: 3 dni 6 godzin, w tym 20 godzin jazdy

Podlasie – galeria

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.