To nie lada gratka dla zwolenników klasycznych linii, jazdy w klimacie retro oraz tych, którzy wychowali się na pojazdach rodem z Czechosłowacji. Zatem już oficjalnie – Jawa dostępna w Europie!
Oczywiście nowa Jawa to produkt indyjskiego koncernu Mahindra, nie mający wiele wspólnego z czechosłowackim odpowiednikiem. No, może poza sylwetką…
Zasila ją jednocylindrowy, czterosuwowy silnik o pojemności 293 cm3, z wtryskiem paliwa, rozwijający moc niecałych 27 KM i posiadający moment obrotowy 27 Nm. Na rynku indyjskim motocykl jest sprzedawany za około 2000 euro.

Niestety o takiej wersji oraz cenie możemy jedynie pomarzyć. Odmiana przeznaczona na rynek europejski, z uwagi na bardziej restrykcyjne przepisy dotyczące emisji spalin, będzie zdławiona do 22,8 KM, a moment obrotowy zmniejszony do wartości około 25 Nm. Wzrośnie za to cena do sześciu tysięcy euro (czyli ponad 26 tysięcy złotych) oraz waga – do 182 kg, wobec 170 kg pierwowzoru. Co ciekawe, zmniejszono również pojemność zbiornika paliwa – czternastolitrowemu zbiornikowi ubyło około 0,8 litra.

Trzeba przyznać, że Jawa robi wrażenie i chyba nie ma osoby, której by się nie spodobała. Aby skutecznie powalczyć o portfele Europejczyków będzie musiała wykazać się nie tylko piękną sylwetką, ale niezawodnością i łatwością dostępu do części zamiennych. Nie sposób też pominąć faktu, że przyjdzie jej konkurować z Benelli Imperiale.
Benelli Imperiale 400 – motocyklowy wehikuł czasu [test, dane techniczne, opinia, wady, zalety]
To motocykle o zbliżonych pojemnościach i osiągach, przy czym włosko – chiński Benelli (pojemność silnika: 373,5 cm3, moc: 20,4 KM, moment obrotowy: 29 Nm) kosztuje znacznie mniej, bo 15 800 zł.

Czy w przyszłej rywalizacji o serca polskich motocyklistów zwycięży atrakcyjna cena czy też sentyment do Jawy? My na pewno chętnie przyjrzymy się nowej Jawce i z chęcią porównamy oba motocykle.

Tutaj mamy dowód jak bardzo nas się dyma. Jedna ziemia, jedno powietrze i dwa różne podejścia do ekologii. No i oczywiście żeby jedna sztuka pokonała drogę z Indii do Europy potrzeba 4000 Euro. Śmiech na sali
Wolał bym żeby w sprzedaży pojawił się Perak