Siedemnastolatek nie opanował quada, uderzył w drzewo. W akcję ratunkową zaangażowani byli ratownicy, pracownicy szpitala, strażacy, policjanci… Chłopak okazał się zarażony wirusem SARS CoV-2. Wysłał na przymusową kwarantannę wszystkich, którzy go ratowali.

Wypadek miał miejsce w piątek niedaleko Częstochowy. Kierujący quadem 17-latek nie opanował pojazdu, wypadł z drogi i uderzył w drzewo. W stanie ciężkim został zabrany do szpitala. Oprócz urazów głowy oraz wielonarządowych, lekarzom podejrzany wydał się obraz jego płuc. Okazało się, że chłopak miał zapalenie tego organu. Lekarze pobrali więc wymaz pod kątem badania na obecność wirusa SARS CoV-2. Przez weekend personel szpitala pomagał chłopcu wyjść z obrażeń. W opiekę nad nim zaangażowany był okulista, chirurg, neurochirurg, pielęgniarki… W nocy z niedzieli na poniedziałek przyszedł wynik testu – pozytywny.

Przeczytaj również: Kwarantanna a jeżdżenie motocyklem

W wyniku przedweekendowej przejażdżki chłopca, stała się nie tylko tragedia jemu, ale wszystkim, którzy mu pomagali. W samym szpitalu kontakt z chłopcem – bezpośredni lub pośredni – miało 46 osób. Cały personel został wysłany na przymusową kwarantannę, a odział anestezjologii oraz intensywnej terapii dziecięcej został “wyłączony”. Dwóch pacjentów oddziału zostało odseparowanych, i czeka na przeniesienie do innego szpitala. Nowi pacjenci nie będą przyjmowani. Praca oddziału chirurgii dziecięcej została ograniczona. Jakby tego było mało, dezynfekcji musiano poddać pracownię tomografii, dziecięcy SOR, cały oddział okulistyki, pokój lekarski, karetkę, którą wieziono chłopaka.

Na dwutygodniową kwarantannę trafiło również dwóch policjantów oraz sześciu strażaków pracujących na miejscu wypadku. A wystarczyło zostać w domu…



7 KOMENTARZE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.