Stacje paliw przeżywają prawdziwe oblężenie, a wszystko za sprawą sytuacji, która panuje na Ukrainie. W Internecie pojawiło się mnóstwo nieprawdziwych informacji, wobec czego kierowcy zaczęli szturmować dyskonty paliwowe.
Podobną sytuację mogliśmy zaobserwować nieco ponad dwa lata temu, ale wówczas w podobnej sytuacji były sklepy, które w swojej ofercie posiadały papier toaletowy. Ogólna panika i dezorientacja sprawiła, że z półek sklepowych natychmiast zniknął ten towar. Aby podobna sytuacja nie miała miejsca na stacjach paliw, Orlen szybko reaguje na sytuacje i wprowadza limity.

Rosyjskie trolle zalały polską część Internetu nieprawdziwymi informacji, które w viralowym tempie zaczęły się rozpowszechniać. Pomimo zapewnień Orlenu o ciągłości dostaw i dementowaniu plotek, kierowcy rzucili się na stacje paliw. Ogromne kolejki sprawiły, że właściciele prywatnych stacji wyczuły w takim zachowaniu spory interes i błyskawicznie podnieśli ceny paliw za litr. Aby zapobiec rozwoju takiej sytuacji, Orlen wprowadził limity i na stacjach paliw pojawiła się informacja, że kierowcy mogą tylko i wyłącznie tankować zbiorniki pojazdów mechanicznych, a maksymalny limit wynosi 50 litrów. Takie zasady mają sprawić, że zbiorniki nie będą zbyt wcześnie opróżniane, a dostawy będą dojeżdżać na czas, zapewniając tym samym ciągłość.
Paliwo za 10 zł za litr, dezinformacja w sieci z kont prorosyjskich, panika na stacjach

Ciekawe na jak długo wprowadzili ten limit