Na drodze między Bogatkami a Łosiem niedaleko Warszawy doszło do niecodziennej sytuacji. 59-letni kierowca, wyposażony w niebieskie światło błyskowe i tarczę do zatrzymywania pojazdów, zatrzymał innego uczestnika ruchu, udając funkcjonariusza policji. Teraz za swoje zachowanie odpowie przed sądem. Policja przypomina, jak rozpoznać prawdziwych funkcjonariuszy i co robić, gdy mamy wątpliwości co do autentyczności kontroli.
Choć brzmi to jak scena z filmu, wszystko wydarzyło się naprawdę. Mężczyzna zatrzymał inny samochód, używając niebieskiego światła błyskowego, a następnie próbował przeprowadzić coś, co wyglądało na policyjną kontrolę. Jak później tłumaczył, zrobił to, ponieważ uznał, że kierowca jechał zbyt szybko. Problem w tym, że nie był policjantem…
Zgłoszenie z lokalnej grupy internetowej
O całej sprawie policja dowiedziała się z internetu. Jeden z użytkowników lokalnej grupy w mediach społecznościowych opisał, że został zatrzymany przez nieoznakowany samochód, a kierowca posługiwał się niebieskim światłem błyskowym. Początkowo uwierzył, że to prawdziwy policjant, ale po chwili nabrał podejrzeń i zgłosił incydent w Komendzie Powiatowej Policji w Piasecznie.

Jeszcze następnego dnia mundurowi z Piaseczna, wspólnie z dzielnicowym z Zalesia Górnego, ustalili i zatrzymali podejrzanego. 59-latek nie krył zaskoczenia, a w jego domu policjanci zabezpieczyli zarówno „koguta” i „lizaka”. Mężczyzna przyznał się do przeprowadzenia nielegalnego zatrzymania i kontroli.
Sprawca usłyszał zarzut podszywania się pod funkcjonariusza publicznego, co zgodnie z art. 227 Kodeksu karnego jest przestępstwem zagrożonym grzywną, ograniczeniem wolności lub nawet rokiem więzienia. Sprawą zajmuje się Prokuratura Rejonowa w Piasecznie.
Jak rozpoznać prawdziwego policjanta?
Policja przypomina, że każdy funkcjonariusz podczas kontroli ma obowiązek przedstawić się i podać jednostkę, w której pełni służbę. Jeśli policjant porusza się nieoznakowanym pojazdem i mamy wątpliwości co do jego autentyczności, najlepiej zatrzymać się w bezpiecznym miejscu i zadzwonić pod numer alarmowy 112, ewentualnie podjechać do najbliższego posterunku policji.
Zdjęcia: KPP Piaseczno
