Policja w Łodzi wystawiła 19-letniemu kierowcy mandat za przekroczenie prędkości o zaledwie 1 km/h, nie biorąc pod uwagę możliwego błędu pomiarowego. Okazuje się, że funkcjonariusze nie mają takiego obowiązku, a „widełki” tolerancji obowiązują tylko w procesie legalizacji urządzeń pomiarowych. W razie nieprzyjęcia mandatu za wątpliwe wykroczenie ukaranemu kierowcy pozostaje droga sądowa.
Młody kierowca zatrzymany w Łodzi jechał 51 km/h w miejscu, gdzie obowiązywało ograniczenie do 50 km/h. Funkcjonariusz drogówki dokonał pomiaru laserowym miernikiem TruCam II, a wynik został przedstawiony kierowcy na urządzeniu. 19-latek nie zakwestionował pomiaru i zdecydował się przyjąć mandat. Policja nałożyła na niego karę w wysokości 50 zł oraz jeden punkt karny. Co ciekawe, podczas kontroli okazało się, że ten sam kierowca nie miał włączonych świateł mijania. Teoretycznie powinno to skutkować mandatem w wysokości 300 zł i sześcioma punktami karnymi, jednak policjant zdecydował, że w przypadku tego wykroczenia wystarczy pouczenie.
W praktyce drogówka bardzo rzadko karze za tak minimalne przekroczenia. Tzw. tolerancja urządzenia nie jest zapisana w przepisach dotyczących kontroli kierowców – prawo jednoznacznie mówi, że każde przekroczenie prędkości stanowi wykroczenie. Branie pod uwagę możliwości minimalnego błędu pomiarowego jest dobrym, ale tylko zwyczajem funkcjonariuszy policji. Tym razem jeden z nich postanowił zareagować zgodnie z literą prawa.
W tym przypadku kara była raczej symboliczna i widocznie młody kierowca ją przyjął, bo uznał, że nie będzie się procesował o 50 zł. Z drugiej strony są wykroczenia, gdzie 1 km/h różnicy może zdecydować o tym, czy np. stracimy prawo jazdy na trzy miesiące. Wtedy warto nie przyjmować takiego mandatu, a szanse na wygranie sprawy w sądzie są wysokie.
Drift na śniegu pod marketem. Zabawa, która może skończyć się wysokim mandatem i utratą prawa jazdy
