Wypadek, który spowodowany został przez znanego aktora Jerzego Stuhra, odbił się szerokim echem. Udział w kolizji wzięła znana osoba, hejt spowodował fakt jazdy pod wpływem alkoholu i podejrzenia o próbę ucieczki z miejsca zdarzenia. Wobec tego aktor postanowił zabrać głos.
Ogromna fala hejtu, która wylała się na znanego aktora sprawiła, że ten za pośrednictwem facebookowego profilu swojego syna opublikował oświadczenie:
Szanowni Państwo!
Bardzo żałuję i przepraszam, że wczoraj podjąłem tę najgorszą w moim życiu decyzję o prowadzeniu samochodu. Deklaruję pełną współpracę z organami powołanymi do wyjaśnienia wczorajszego incydentu. Jednocześnie chciałem zapewnić, że wbrew doniesieniom medialnym, nie zbiegłem z miejsca zdarzenia, lecz zatrzymałem się na życzenie jego uczestnika i razem oczekiwaliśmy na przyjazd policji.
Z poważaniem,
Jerzy Stuhr
Całe zdarzenie, do którego doszło 17 października na Alei Mickiewicza w Krakowie, jest zawiłe. Od początku w mediach pojawiały się informacje, według których aktor po uderzeniu w motocyklistę uciekł z miejsca zdarzenia, a kierowca motocykla z obrażeniami ciała został zabrany do szpitala. Wersja policji jest jednak zupełnie inna – do wypadku nie doszło, a według funkcjonariuszy mężczyzna został jedynie trącony w rękę i kontrolnie udał się do szpitala.
Znany aktor Jerzy S., pod wpływem alkoholu, potrącił motocyklistę. Próbował uciekać…
Nie ma jednak wątpliwości co do tego, że Jerzy Stuhr kierował samochodem osobowym będąc pod wpływem alkoholu. Policjanci odebrali aktorowi prawo jazdy, jednakże wykroczenie to jest przestępstwem drogowym i o dalszym przebiegu tej sprawy zadecyduje Sąd Okręgowy w Krakowie. Za kierowanie pojazdem w stanie nietrzeźwości grozi kara do 2 lat pozbawienia wolności.
