Ankieta opublikowana w maju przez Lasy Państwowe napawała optymizmem i wydawać by się mogło, że wojenny topór pomiędzy fanami off-roadu, a leśnikami zostanie zakopany. Po ponad pół roku mamy w tej sprawie najnowsze informacje, które nie będą optymistyczne.
Ankieta miała na celu zbadać „motywacje oraz oczekiwania pasjonatów jazdy w terenie” i chociaż początkowo została opublikowana w ciszy, to niemalże wszystkie portale motoryzacyjne w tym samym momencie zaczęły rozpowszechniać i publikować owe badanie. Wszyscy liczyli wówczas, że będzie ono wiążące i może pomóc we wprowadzeniu zmian oraz pojednaniu. Posty wzbudziły ogromne zainteresowanie, a wszyscy fani błotnych kąpieli rozpoczęli w ekspresowym tempie ją udostępniać, a także wypełniać.
Michał Gzowski, rzecznik prasowy Lasów Państwowych, jasno poinformował, że jej publikacja nie miała kompletnie związku z planami jakichkolwiek zmian prawa, ani otwarcia lasów na legalną jazdę dla zmotoryzowanych. Jakiekolwiek przemyślenia mogłyby pojawić się dopiero w momencie opublikowania jej wyników, ale według informacji, które przeczytać można na łamach Gazety Krakowskiej wiemy, że oczekiwania były zbyt wysokie.
Po raz kolejny dziwi fakt, że takie badania w żadnym stopniu nie są wiążące, a środowisko motocyklistów, a także samochodziarzy, nie ma okazji do możliwości skonfrontowania się z przedstawicielami Lasów Państwowych i rozmów na ten temat. Warto jednak zaznaczyć, że najwidoczniej instytucja ta nie zdaje sobie sprawy z tego, że brak jakichkolwiek inicjatyw sprawi, że problem zmotoryzowanych w lasach nadal będzie bardzo duży. Czy nie lepiej byłoby wspólnie wyznaczyć trasy lub tereny, w których taka aktywność byłaby dozwolona?
