Wideorejestrator nie mierzy prędkości pojazdu ściganego – orzekł sąd w Lublinie i uniewinnił kierowcę od zarzutu przekroczenia prędkości. To przełomowy wyrok w sprawie oszustw “na wideorejestrator”.

Cała sprawa zaczęła się w 2016 roku. Lubelski kierowca został zatrzymany przez policjantów poruszających się nieoznakowanym radiowozem. Jako powód zatrzymania podano przekroczenie prędkości, a jako dowód przedstawiono nagranie z policyjnego wideorejestratora.

Kierowca nie zgodził się z dowodem, słusznie twierdząc, że zarejestrowane nagranie dowodzi tylko prędkości radiowozu, bowiem urządzenie PolCam nie posiada żadnego urządzenia pomiarowego. Sprawa została skierowana do sądu.

Sędzia, w uzasadnieniu wyroku, nie zostawił na policyjnej technice i metodologii suchej nitki. Wskazał, że średnia prędkość wskazana na wyświetlaczu wideorejestratora może być interpretowana wyłącznie jako prędkość radiowozu.


Zobacz: tak na wideorejestratorach oszukuje nas policja


Uznał również za zastanawiający fakt, że, w XXI wieku, zamiast powszechnie dostępnej technologii radarowej i laserowej, policja stosuje zawodne i przestarzałe urządzenia, których wynik jest łatwy do podważenia.

Kierowca został uniewinniony, a wyrok Sądu Rejonowego w Lublinie (sygn. akt III W 1540/18) jest przełomowym wydarzeniem w walce z oszustwami policji. Niestety w naszym kraju nie działa prawo precedensu, co oznacza, że inne sądy nie mają obowiązku brać powyższego wyroku pod uwagę.


Zobacz: Zakazane wideo demaskuje niewygodne fakty o radarach


O oszustwach “na wideorejestrator” pisałem już wielokrotnie. Pytałem nawet o sprawę rzecznika Komendy Głównej Policji. Jako jeden z nielicznych piszę w ogóle o sprawie, bo kilkakrotnie próbowano mnie wrobić w “przekroczenie prędkości” metodą na wideorejestrator.

Uważam za skandal, że instytucja powołana do nadzoru nad przestrzeganiem prawa, na rympał próbuje naciągać nas, kierowców na wyimaginowane wykroczenia, by poprawiać własne statystyki. Na kim, w sprawie prawa i uczciwości, mamy polegać, jeśli nie na policji?

5 KOMENTARZE

  1. Drogówka to wolontariusze ministra finansów, działają często poza prawem … a sądy w większości przyznają im rację bo to są pieniądze dla budżetu ! Chwała temu sędziemu ! … drogówka musiała go chyba wk*** bo w polskich sądach to nie codzienny wyrok aczkolwiek słuszny !!!

  2. Akurat gliniarzy w wideorejestratorach to wszystkich wysłałbym w kosmos. Oni w żaden sposób nie przyczyniają się do poprawy bezpieczeństwa ruchu. Wręcz przeciwnie, nagminnie jeżdżą na zderzaku albo nie dają się wyprzedzić, prowokując kierowców do wykroczeń czym stwarzają większe zagrożenie niż to jest konieczne. Sto razy bardziej poprawiali by bezpieczeństwo jeżdżąc po prostu oznakowanymi radiowozami. No, ale z tego nie byłoby takiej kasy.

  3. Z treści artykułu wynika, że zdarzenie (zarejestrowanie przekroczenia prędkości urządzeniem PolCam) miało miejsce w 2006 roku, czyli przeszło 11 lat temu. A czy ktoś się orientuje, jak działają dzisiejsze wideo rejestratory? Czy również mierzą prędkość “nosiciela”, czy jednak mają wbudowany jakiś radar/laser, pozwalający zmierzyć prędkość innego pojazdu?

    • Jacku, mój błąd, chodziło oczywiście o rok 2016. Zgodnie z informacjami, jakie otrzymałem od KGP, żaden wideorejestrator nie jest wyposażony w urządzenie pomiarowe (laser, radar). Policja korzysta czasem z urządzeń Iskra Video, ale to rzadkość i zwykle pomiary wykonywane są w czasie postoju radiowozu.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.