Kierunek – miasto+
Classic 400 jest naprawdę fajnym motocyklem, zwłaszcza jeśli myślisz o jeździe miejskiej. Jest lekki, wąski i przez to niezwykle poręczny. Seryjnie wyposażono go w bagażnik, do którego można przypiąć całkiem spory pakunek – ot na przykład taki, który wystarczy na weekendowy wypad na Mazury czy w Bieszczady. Szeroka, wygodna kanapa bez trudu udźwignie pasażera, a seryjna regulacja tylnych amortyzatorów pozwoli na dopasowanie ich tłumienia do obciążenia.

No dobrze, Classic 400 wygląda rasowo, ale czy równie rasowo jeździ? Odpalam. Jednocylindrowy silnik budzi się do życia z miłym gulgotem. Świetnie – to kolejny element, który przekonuje do tego motocykla. Pozycja za sterami jest bardzo wygodna – typowa dla klasyków. Wrzucam bieg. Skrzynia dość precyzyjnie wybiera przełożenia, choć w jej działaniu znać jeszcze mandaryńskie umiłowanie do plasteliny – brakuje jakiegoś kliku, walnięcia, które obwieszczało by światu: uwaga motocykl!
Pozbawione regulacji sprzęgło działa dość precyzyjnie. Najbardziej jednak zaskakuje silnik, który ciągnie bez zadyszki aż do górnych granic obrotomierza. Ochocza reakcja na gaz pozwala oczekiwać niezłej prędkości maksymalnej. Na długiej prostej, gdzie – ku niezadowoleniu dzielnicowego – często sprawdzam osiągi testowanych motocykli, Romet Classic 400 wydusza z siebie 130 km/h. Powinienem właściwie napisać, że to słabo, ale próba ognia ujawnia pewną wadę motocykla, która każe tę prędkość uznać nawet za zbyt wysoką.

Wadą tą jest niestabilne zachowanie przodu motocykla. Mówiąc obrazowo: Classic 400 podczas szybkiej jazdy daje odczucie, jakby kierownica, lagi i przednie koło trzymały się w kupie dzięki taśmie gafera i trytytkom. Szybsze pokonywanie zakrętów przypomina jazdę na deskorolce po pokładzie statku w czasie sztormu. Szkoda trochę, bo silnik pozwala na odrobinę szaleństwa.
Kolejną wadą Classica 400, choć na szczęście mniej istotną, jest „podświetlenie” zegarów. Odnoszę wrażenie, że zostało ono zaprojektowane na wzór rozwiązania stosowanego w radzieckich zegarkach Wostok – natryśnięto trochę farby fosforyzującej w nadziei, że cyferblat będzie widać po zmroku. Cyferblat Rometa – i owszem – widać, ale wskazań obrotomierza i prędkościomierza trzeba się niestety tylko domyślać.

Sporym zaskoczeniem na plus okazują się w Romecie Classic 400 hamulce. Hydraulicznie sterowany hamulec przedni jest dość dobrze dozowalny i faktycznie potrafi zadziałać zdecydowanie i po męsku. Nie ma nic wspólnego ze spowalniaczami stosowanymi niegdyś w chińskich konstrukcjach. Również tylny, bębnowy działa nadzwyczaj dobrze – kilkakrotnie udało mi się zablokować tylne koło.
Rezultat – jest dobrze!
Romet Classic 400 okazuje się przyjemnym, dobrze wykończonym motocyklem, który potrafi zapewnić odrobinę frajdy. Świetnie sprawdzi się podczas dojazdów do pracy w zatłoczonym mieście lub partner niedalekich weekendowych wypadów. Najlepiej czuje się podczas podróży z prędkością 80 km/h. Nagrodą jest przyjemny gang wydechu i niskie spalanie, które nie powinno przekroczyć 4 l/100 km.

Romet Classic kosztuje 13 000 zł. Moim zdaniem to sporo jak za taki motocykl – dysponując podobnym budżetem mamy do wyboru sporo motocykli używanych. Romet oferuje dwuletnią gwarancję, dobre wykonanie i atrakcyjne ceny części i usług, nie oferuje jednak niemal żadnego prestiżu. Jeśli lans na dzielni nie jest jednak twoim drugim ja, Classic 400 może okazać się dobrym przyjacielem.





























Ciekawe ile kosztuje u producenta ? , wygląda ciekawie mało waży ,
Motocykl widmo, którego nie ma nigdzie w sprzedaży.
Dla mnie bardzo się podoba. Jak na chińczyka to mega zaskoczenie. Fajny moturek :) A czepianie się takich pierdół jak nalepka? Już bez przesady. Uznane marki czasami wyrzucają na rynek tak obleśne modele że wstyd tym na wioske wyjechać. Jak dla mnie-strzał w 10.
czas na 400cc, np. ADV 250 jest fajny ale z 250cc mało osób go kupi.
Z 400cc za 14kzł bym brał, ale wersję 250cc za 14kzł już nie bardzo.
Za długo zwlekania, ADV 250, Classic 400 i SCMB 250, powinny trafić do punktów sprzedaży w marcu. Cena jest po części efektem silnego dolara na początku roku, kiedy większość importerów robiła zamówienia, a w chińskich fabrykach płaci się z góry.
Zapowiadali, że Romet Classic 400 pojawi się już w sprzedaży z seryjnym ABS (dowiedziałem się, że to będzie system Bosch na przednie koło wyłącznie), więc jeśli tak będzie, to cena 13 tys. nie jest aż tak wygórowana.
Z testu nie zrozumiałem teraz, czy podświetlenia zegarów w ogóle nie ma, czy jest tylko takie wkoło tarczy, a światło ma się odbijać od fosforyzujących cyferek na zegarach?
Model ten ma suchą miskę olejową – jest zamontowana między panelami bocznymi. Ciekawe, czy dzięki temu olej (a tym samym silnik) będzie miał lepsze chłodzenie?
Układ wtryskowy od Siemensa, więc też nie jest źle.
W danych technicznych jest mała niejasność – w jednych podają, że bliźniaczy Mash 500/Shineray 400 ma 13l, a w innych, że 14l – i Romet też podaje, że 14l.
A przy okazji, czy próbowaliście odpalać go z kopniaka?
Właśnie to malowanie jest super, a nie wszystko czarne. Niektórych pojebało z tą czernią. Strasznie ubogi macie świat czarno i głośno.
Oni z wprowadzeniem do sprzedazy zwlekaja aż wrzesień przyjdzie.. Niemal od roku zawracają d.. nim. A jak przyjdzie co do czego to może okazać sie że lipa.
Myślę że przez te kolory Wielu miało poczucie obcowania z czymś wyjątkowym (luksusowym) oglądając na żywo ten motocykl.- Jest to jego mocny atut.
Autorze jakbyś wiedział to byś głupot nie pisał. kolor beżowy i kość słoniowa w motoryzacji występuje tylko w pojazdach luksusowych (najczęsciej na tapicerkach).
czarny natomiast był WSKach iinnych pojazdach demoludów, kojarzących się z tandetnim wykonaniem i smrodem z dwusuwa.
„Najlepiej czuje się podczas podróży z prędkością 80 km/h. Nagrodą jest przyjemny gang wydechu i niskie spalanie, które nie powinno przekroczyć 4 l/100 km.” Założę się że mój fzs 1000 też nie spali więcej przy 80km/h. Przy jeździe poza obszarem zabudowanym ok 120km/h pali 5L
Mam ten motocykl. Kupiłem niedawno, po obniżkach za 11 tys. Moim zdaniem jest to rewelacyjna maszyna. Bardzo solidnie zrobiony, dzielny jednocylindrowy silnik przypomina mi mojego dawnego Junaka, którego moim zdaniem ten motocykl bardziej przypomina klimatem niż obecne wyroby firmowane tą nazwą. Nie jest to motocykl wyścigowy, ale całkiem przyzwoicie się „zbiera”. Nie zauważyłem występowania opisanych przez autora negatywnych zjawisk przy prędkości 130 km/h i powyżej (może było to efektem źle wyważonych kół w testowym egzemplarzu?). Zupełnie swobodnie rozpędza się do 130 km/h i pozostaje jeszcze zapas na manetce gazu. Jedzie mi równo przy każdej prędkości i jako ładnie wyważony klasyk zupełnie komfortowo wchodzi w zakręty. Nie zauważyłem nadmiernej miękkości amortyzatorów, co też było wymieniane w innych opiniach, a mam ustawione na środkowy „ząbek”, a ważę 88 kg :). Rzeczywiście kontrolka biegu jałowego zwłaszcza w jasny, słoneczny dzień mogłaby byś bardziej ewidentnie widoczna, ale można się przyzwyczaić do tej dyskretnej zieleni :) Może też trochę brakować centralnej podpórki, w którą producent go niestety nie zaopatrzył, a przy jego lekkości stawianie go pionowo byłoby na pewno bezproblemowe i bardzo ułatwiało np smarowanie łańcucha. Za to podpórka boczna bardzo stabilna, daje zaparkować motocykl nawet na niezbyt równej powierzchni. Prędkość „podróżna” wcale nie 80, tylko moim zdaniem 100 – 120 i jeszcze trochę zapasu na bezpieczne wyprzedzenie wolniejszych użytkowników drogi. Ogólnie motocykl bardzo fajny pod każdym względem i uważam, że nie doceniony, przez co stał się już teraz motocyklem rzadkim, a to wg mnie jest jeszcze jedną jego zaletą. Pozdrawiam
Zgadzam się w z przedmówcą. Mój mam od marca 2018.pełen opis pojazdu na forum romet
Również mam classica 400. Jestem zdziwiony, jak fajnie prowadzi, nie ma problemu na zakrętach, dobrze wyważony, powiedziałbym, bardzo bezpieczny w prowadzeniu. To chyba zaleta jego niewielkiej wagi. Nie ma wielkiej różnicy czy jedzie jedna osoba, czy dwie. Mocy jest wystarczająco dużo. Prędkość przelotowa to 80 – 90 km\h (turystycznie :-)), ale 120 km\h to też nie problem, rozsądny zasięg, nie trzeba co chwila szukać stacji benzynowej. Wygląda bardzo ładnie z tym podwójnym malowaniem. Dedykowany jest dla osób, które chcą nacieszyć się spokojną jazdą i pozwiedzać, jadąc bocznymi drogami, bez pośpiechu. pozdrawiam Grzegorz