Winkle? No jasne!
Duże koła i wygodna pozycja za kierownicą obiecują komfortową podróż. A jak z silnikiem? Tutaj bez zaskoczenia – jednocylindrowa jednostka napędowa o pojemności 124,6 cm3 osiąga nominalnie 9 KM. Nie brzmi to specjalnie imponująco, ale w zupełności wystarczy do zapewnienia całkiem przyzwoitej dynamiki nawet ze 100-kilowym kierowcą na pokładzie.
Podaną przez producenta prędkość maksymalną 86 km/h przekraczam dość znacznie jadąc nieco ponad 100 km/h. Silnik pracuje bardzo równomiernie i chętnie wkręca się na obroty nie wyjąc ani nie dusząc się w maksymalnym ich zakresie.
Najprzyjemniejszą nagrodą za jazdę Black City jest jednak wizyta na stacji benzynowej, gdzie okazuje się, że skuter, nawet ostro traktowany, nie przekracza zużycia 3 l/100 km.
Zachęcony wygodą podróżowania, wybieram się na ponaddwustukilometrową wycieczkę drogami Jury. Black City prowadzi się niezwykle lekko i przewidywalnie, nieco pary brakuje mu tylko na wzniesieniach. Zakręty pokonuje za to pewnie i bez typowego dla małych skuterów dygotania.
Ochrona przed naporem wiatru jest mizerna, ale prędkości, które zapewnia Black City nie narażają mnie na jakąś specjalną walkę z tym żywiołem. Podczas jazdy wyraźnie za to czuję przyjemny pęd powietrza, co daje dodatkową frajdę, której próżno szukać choćby w Suzuki Burgmanie.
Sporą wadą jest natomiast twarde zawieszenie, które na kiepskich drogach skutecznie odbiera przyjemność z jazdy. Powinienem właściwie napisać „sprężyste”, ponieważ takie nastawy odpowiadają za stabilność pojazdu. Jak bym go nie określił, nie polecam użytkowania Black City na kostce granitowej lub drogach szóstej kolejności odśnieżania.
Miejski? Nie tylko!
Za niecałe 6500 zł dostajemy kawał porządnego jednośladu, który niczym wierny rumak będzie woził nas podczas załatwiania niezliczonych obowiązków w mieście. Za swoją pracę zażąda przy tym symbolicznej zapłaty, a miejsc gdzie można go naprawić lub zrobić mu przegląd jest w Polsce kilkaset. Takiego wyniku nie ma żaden konkurent Rometa.
Ale Black City ma też drugą – bardziej podróżną stronę. Dzięki wygodnej pozycji za kierownicą, obszernej kanapie i poczuciu frajdy podczas jazdy można wybrać się nim bez cienia stresu w dalszą podróż. Jeśli ominiecie autostrady i drogi ekspresowe, nie tylko nie będzie zawalidrogą, ale zapewni całkiem spore emocje.


Te romety sa strasznie słabe tylko 9 km,ja w swoim runerze (gilera runner)miałem 15 to byla rakieta!!
Jeśli chodzi o skutery 125 to moim zdaniem warto zainwestować w maxi-skuter. Osobiście mogę polecić Bartona B-Max. Świetny skuter. Niezwykle wygodna kanapa, dobre osiągi i małe spalanie. Wysoki komfort jazdy. Od mniej więcej roku jestem jego posiadaczem i zdecydowanie mogę go polecić. Jeden z najlepszych maxi- skuterów dostępnych na rynku.