Reklama

Bardzo ciekawe są reakcje ludzi na widok dostawcy na jednośladzie jadącego w srogi mróz. Oglądają się ze zdziwieniem i politowaniem, często pukają się w głowę, zdarzało się, że robili zdjęcia. Często gdy wypakowuje pizzę podchodzą do mnie przechodnie i z niedowierzaniem rzucają tekstami typu: Kto to słyszał aby zimą motorem jeździć, Oszalał! Przecież jest ślisko, wywrócisz się, Ale strasznie Panu współczuje, no i standardowe – Nie zimno na tym skuterze? – to ostatnie słyszę codziennie. – mówi Artur, student trzeciego roku prawa, który po zajęciach na uczelni szybko i niezawodnie dostarcza pizzę, oczywiście w jedyny słuszny sposób, czyli na dwóch kołach.

Artur – student, który potrzebuje finansowej niezależności i motocyklista, kochający jazdę na dwóch kółkach. Postanowił połączyć te dwie rzeczy. Jako, że ciężko jest zostać motocyklowym kaskaderem, albo fabrycznym testerem nowych modeli KTM-a, postanowił robić coś bardziej przyziemnego – dbać o to, by zamówiona przez was pizza przyjechała cieplutka i na czas – także zimą. Poznajcie prawdziwe życie skuterowych twardzieli!

Michał Brzozowski: Czy ta praca jest przyjemna, czy raczej nie?

Reklama

Artur: Dostarczanie pizzy skuterem w ciepły słoneczny dzień jest naprawdę super i według mnie jest znacznie fajniejsze niż siedzenie np. przy kasie. Gorzej gdy przychodzi grudzień, mróz, śnieg i okazuje się, że zimą również jeździ się skuterami… 

Jak sobie wtedy radzisz? Masz na to jakieś swoje sposoby?

Przed niską temperaturą można się chronić, mróz można znieść pod warunkiem, że jest sucho. Na zmianie jest od dwóch do czterech dostawców, więc gdy jeden przemarznie może się ogrzać w lokalu, a wtedy wyjeżdża drugi. Warunkiem jest jednak to, aby było sucho. Opady śniegu lub deszczu psują całą frajdę z jazdy, wtedy robi się ślisko, nerwowo i niekomfortowo, gdy raz się przemoknie, to już do końca zmiany będzie zimno i nieprzyjemnie, a ciuchy nie będą miały okazji wyschnąć. Co prawda mamy przeciwdeszczówki, ale deszcz może zaskoczyć nas niespodziewanie, poza tym przy dużym ruchu po prostu nie ma czasu aby się ubrać.

Przeczytaj koniecznie: Zimowanie motocykla – obalamy mity, potwierdzamy fakty

Jeździcie w ciuchach motocyklowych? Czy oprócz kasku dostajecie coś, co można nazwać akcesorium motocyklowym?

Pizzeria zapewnia nam pełne ubranie od stóp do głów, ale niestety nie do końca jest ono satysfakcjonujące. Mamy dwie kurtki – zimową, bardzo ciepłą i jesienną, która jest normalną, tekstylną kurtką motocyklową, posiada ochraniacze, membranę, wypinaną podpinkę, byłem w szoku gdy ją dostałem. Niestety spodnie i rękawice to ciuchy narciarskie, lepsze to niż nic ale przy minusowych temperaturach nie dają rady i szybko przemakają, dlatego jeżdżę we własnym ekwipunku.

Oprócz tego do dyspozycji mamy bardzo fajne kominiarki, kalosze, pełne przeciwdeszczówki, a nawet coś na wzór bielizny termoaktywnej. To są zalety pracy w sieciówce, u prywaciarza nie można na to liczyć, dostaje się tylko kask, a resztę trzeba załatwić sobie samemu.

Kask – no właśnie – to raczej są skorupy kaskopodobne, nie kaski z prawdziwego zdarzenia. Jakiej firmy był najlepszy kask, w którym jeździłeś ty lub w którym widziałeś innego kuriera?

Firmowe kaski to niestety słynne „Tornado” z najniższej półki, trudno w nich o takie udogodnienia jak pinclock, więc koledzy muszą jeździć z otwartymi szybkami, ciągle mają czerwone nosy i katar, zapalenie zatok to coś normalnego właśnie dlatego ja jeżdżę w swoim szczękowcu od HJC, który daje radę nawet przy bardzo niskich temperaturach i nie muszę go zdejmować, gdy przychodzę pod drzwi klientów, wystarczy podnieść szczękę. W innych sieciach rzadko kiedy mają lepsze kaski, co najwyżej LS2 lub Naxa.

Jaki czas pracy dla dostawców pizzy jest tym najgorszym?

Jesienne i zimowe weekendowe wieczory i popołudnia w tygodniu są najgorsze – duża liczba zamówień sprawia, że nie ma czasu, aby dokładnie ubrać się od stóp do głów. Rozwożąc kilka dostaw, po blokach oddalonych od siebie o kilkaset metrów, nie ma czasu aby nałożyć rękawice czy zapiąć kurtkę, więc mimo pełnego stroju, często się przemarza. Stojąc potem w lokalu, i czekając aż pizza wyjdzie z pieca łatwo się spocić, a później o przeziębienie nietrudno… dlatego z pomocą przychodzi bielizna termoaktywna.

Rozumiem, że tuningujesz firmowe ciuchy wykorzystując swoją motocyklową szafę…

Tak, problem zimna można wyeliminować, tak jak ja to zrobiłem – nosząc odpowiednie ciuchy. W moim przypadku jest to tekstylny strój od Macny i podgrzewane rękawice oraz podgrzewane wkładki do butów. Niestety to jest tylko połowa sukcesu, ponieważ na drodze czai się wiele zagrożeń. 

Jakich?

Dziurawe, łatane drogi pełne błota i śmieci nie są najlepszym środowiskiem dla małych kółek w skuterze, ponadto kierowcy aut często traktują motorowerzystę jak intruza. Jazda za skuterem, z maksymalną prędkością 45 km/h w terenie zabudowanym, dla wielu kierowców aut jest nie do zniesienia. Często spotykam się z wyprzedzaniem bez zachowania odstępu i wymuszeniami, bo przecież na tym wolnym maleństwie zanim tu dojedzie to ja zdążę się włączyć do ruchu. Na szczęście to malejąca tendencja i ludzie są coraz bardziej wyrozumiali na drodze.

O ile jazda po głównych drogach zimą nie jest przesadnie wymagająca, ponieważ są one regularnie odśnieżane i posypywane solą, to przejazd przez osiedlowe drogi potrafi być bardzo trudny, ponieważ trzeba przemieścić się po śniegu, lodzie i błocie, generalnie już lepszy jest mróz niż chlapa. Poślizgi i bączki to coś normalnego, po prostu trzeba wystawić nogi i powoli jechać przed siebie… czasem już lepiej wskoczyć na posypany piaskiem chodnik. Na szczęście dla nas w zeszłym roku warstwa białego puchu utrzymywała się łącznie tylko trzy tygodnie, a w tym roku póki co warunki do jazdy są znośne.

Otwarta szybka, zmrużone oczy, nogi rozłożone, stopy suną po śniegu – to częsty widok zimą – czy kurierzy w związku z taką jazdą cierpią na jakąś zawodową chorobę? Czy jest coś takiego jak zawodowa choroba kurierów skuterowych?

Poza przeziębieniami, i wcześniej wspomnianymi zapaleniami zatok, raczej nie, chociaż za kilka lat mogą powychodzić takie choroby jak np. zapalenie stawów.

Zimą jesteście swoistą atrakcją na drogach, tacy motocyklowi kamikaze…

Hahahaha, taaak, bardzo ciekawe są reakcje ludzi na widok dostawcy na jednośladzie jadącego w srogi mróz. Ludzie oglądają się ze zdziwieniem i politowaniem, często pukają się w głowy, zdarzało się też, że robili zdjęcia. Często gdy wypakowuje pizze podchodzą do mnie przechodnie i z niedowierzaniem rzucają tekstami typu: Kto to słyszał aby zimą motorem jeździć, Oszalał! Przecież jest ślisko, wywrócisz się, Ale strasznie Panu współczuje,  no i standardowe – Nie zimno na tym skuterze? – to ostatnie słyszę codziennie. Starsi ludzie, często pouczającym tonem mówią – Chłopie rzuć tą prace, zdrowie stracisz, wtedy odpowiadam – To za pana czasów wską nie jeździło się cały rok? I wtedy odpowiada mi cisza… 

Ludzie są zdziwieni, a często oburzeni, gdy widzą, że ich jedzenie nie dotarło ciepłym autem, tylko w trzęsącym się kufrze, ale ku ich zdziwieniu pizza w torbie termicznej, nawet na minusowej temperaturze dociera ciepła.

Czy aby pracować na stanowisku dostawcy wymagana jest umiejętność jazdy skuterem? Jeśli nie, to czy odbywa się wtedy jakąś wewnętrzną naukę jazdy?

Myślałem, że fakt, iż jeżdżę na co dzień motocyklem, będzie dobrym atutem podczas rozmowy rekrutacyjnej, ale jak się okazało, nikogo to nie obchodziło. Przyjmują każdego, kto posiada prawo jazdy kat. B i o ile część osób kiedyś tam jeździło w gimnazjum, to zdarzali się dostawcy, którzy pierwszy raz na skuter wsiadali jadąc na dostawę podczas porywistego wiatru i marznącego deszczu. Dlatego też widok przerażonego chłopaka jadącego 30 km/h poboczem, z wystawionymi na boki nogami, nie jest niczym dziwnym. Trzeba zrozumieć, że skuter nie jest rowerem i podstawowy kurs pilotażu jest niezbędny, a niestety jedyne na co można liczyć, to rady starszych stażem kolegów czyli – tu jest gaz, tu kierunkowskazy, tu hamulec, ale nie używaj przedniego, tylko tylny – bo przecież lśniąca tarcza hamulcowa z przodu jest tylko dla ozdoby…

To pytanie musiało w końcu paść. Dlaczego przez cały rok skuterem, a nie małym zwinnym seicento czy tico?

Skutery w roli wołów roboczych są oczywiście nieporównywalnie lepsze w mieście, przewaga nad samochodem jest ogromna, ale zimą wszystkie te plusy znikają. Łatwiej o wywrotkę więc łatwiej o zamianę pizzy w kebaba i stracone pieniądze, do tego połamane owiewki, urwane stopki – to codzienność, gdyby podsumowało się wszystkie naprawy to można byłoby kupić używany samochód. 

No właśnie, co na to same skutery? Jak znoszą całoroczną walkę na ulicach? Jak z ich trwałością? Jakimi skuterami jeździcie?

Zimą nasze skutery mają ciężkie życie, ciągłe odpalanie i gaszenie, krótkie odcinki pokonywane na mrozie, błoto, sól, deszcz i liczne wywrotki, to wszystko ma zgubny wpływ na te pojazdy, rzadko kiedy zajeżdżają na myjnie, więc po zimie sól zostawia swoje ślady w postaci rdzy. Muszą być bardzo dzielne aby temu podołać. Skutery na których jeździmy to Yamahy, oczywiście zablokowane 50 ccm 4T, ale mimo iż mają naprawdę dobre silniki, to przy tak obciążających warunkach ich maksymalny przebieg to 30-40 tys. km (czyli 2-3 lata służby). Należy jednak wspomnieć o tym, że po 20 tys. kilometrów jeżdżą już dosyć słabo i wymagają ciągłych napraw. Nie zliczę ile dostaw nie dotarło na miejsce w wyniku awarii…

 

A jako to jest z chińczykami? Przecież chcący zaoszczędzić właściciele restauracji kupują też floty najtańszych skuterów…

Nie wyobrażam sobie jazdy w takich warunkach na chińskich skuterach, tym bardziej na gaźniku, a widuje dostawców również na takich sprzętach. Wtedy aby dojechać do celu na mrozie dostawcy najczęściej muszą cały czas jechać na ssaniu i odpalać z kickstartera. Na szczęście Yamahy nam tego oszczędzają. 

Co się dzieje z takim skuterem po odbyciu służby, jak to określiłeś…

Wyeksploatowany skuter na koniec swojego życia ma już najczęściej zniszczony silnik krzywą ramę i do niczego się nie nadaje, zostają z niego zdjęte części, które mogą się przydać, a reszta trafia na złom. W jego miejsce wchodzi świeży pojazd, który jeszcze nie wie jak ciężkie będzie miał życie.

Czy skutery są w jakiś sposób przygotowywane na zimę? Wyposażane w zimowe opony? Takie rzeczy są już dostępne na rynku…

Tak, wszystkie mają zimowe opony, na śniegu większej różnicy nie ma, ale na zimnym asfalcie przyczepność mają bardzo dobrą, ciężko nawet spalić gumę na światłach, haha. W innych sieciówkach widziałem skutery wyposażone w mufki i motokoce – u nas takich rarytasów nie ma, a by się przydały.

Ile gleb zaliczył rekordzista w takim zimowym “sezonie”?

Pojedyncze wywrotki zdarzają się praktycznie codziennie, najczęściej są niegroźne i kończą się połamanymi plastikami i rozwaloną pizzą. Dostawcy, którzy nie jeżdżą na co dzień motocyklem, nie wiedzą ważnych rzeczy takich ja to, że znaki poziome, przejścia dla pieszych, czy łaty na jezdni mogą być śliskie, a brutalne hamowanie przednim hamulcem może skończyć się highsidem. Większość uczy się na swoich błędach, ja na cudzych i mogę się pochwalić brakiem wywrotek w mojej karierze. Co do rekordzistów, to był dostawca, który w odstępie dwóch tygodni posłał dwa skutery na złom, był też taki, co jednego dnia miał wywrotkę za wywrotką i zrezygnował z pracy.

Śnieżyca, tęgi mróz, gołoledź – czy są takie warunki, w który definitywnie nie wyjeżdżacie na ulice?

Na zewnątrz mogłoby szaleć tornado, a pizza i tak musi dojechać do klienta, więc nie ma takich warunków, które by nas powstrzymały! Zdarza się, że co najwyżej zawieszamy dostawy na chwilę, np. do czasu aż jakaś mega ulewa ustąpi. Zdarza się jednak, że poirytowany dostawca wsiada w swój samochód i kontynuuje dostawy. 

Czy zimą dostajecie jakieś dodatki do swojej pensji? Za warunki szkodliwe dla zdrowia?

Na czas zimy dostajemy niewielką podwyżkę. Gdy zaczynałem pracę koledzy mówili, że zimą ludzie się litują i dają duże napiwki. Rzeczywiście ludzie widząc mnie pod drzwiami, w kasku, na mrozie, często są w szoku „Na motorze w taką pogodę? Tak bardzo panu współczuje” – często słyszę takie teksty, ale napiwków za często nie widzę. Może po prostu mam pecha hehe…

Poleciłbyś komuś tę całoroczną pracę? Co oprócz pieniędzy ci ona daje?

Mimo wszystkich wad wożenie pizzy skuterem potrafi być naprawdę fajnym sposobem na zarobek, nawet zimą, warunkiem jest odpowiednia odzież, którą po części samemu trzeba sobie załatwić oraz pełne skupienie na drodze. Dla mnie jest to idealny trening przed sezonem. Jeżdżąc w rozmaitych warunkach na skuterze nauczyłem się wielu przydatnych technik panowania nad maszyną, które przydają mi się podczas jazdy motocyklem, takie jak hamowanie pulsacyjne, wychodzenie z poślizgu itd.. Moi koledzy po fachu nie podzielają mojego zdania i dla większości z nich jazda skuterem zimą to katorga, chcą tylko zarobić na chleb (a właściwie na piwo, bo większość dostawców to młodzi studenci lub uczniowie) i tylko czekają na wiosnę. Brakuje chętnych do pracy i nie ma co się dziwić, trzeba byłoby zmienić wiele rzeczy, począwszy od lepszych kasków, a najlepiej jakby firma brała w leasing auta na te 3 miesiące… Gdyby zima była łagodniejsza nie byłoby problemu, ale moim zdaniem widok zakatarzonego dostawcy, odpychającego się nogami na lodzie, który ze wszystkich sił próbuje dowieźć pizzę do celu jest wstydem dla pracodawcy.

Arturze, bardzo dziękuję za rozmowę. Życzę ci samych słonecznych dni i bezśnieżnej zimy. Trzymaj się ciepło!

Dziękuje, ciepło jest jak najbardziej są mile widziane!

Reklama

1 KOMENTARZ

  1. Przeczytałem całość jest to prawda również tam pracowałem 2 lata i wiem wiele o Dominosie bo nie ma co ukrywać każdy wie co to za firma
    Wracając do artykułu potwierdzam 100 % prawda

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.