Ten włosko – francusko – amerykański koncern powstał w 2021 roku, z połączenia Fiat Chrysler Automobiles z Groupe PSA. W jego skład wchodzą tak znaczący producenci, jak Alfa Romeo, Citroën, FIAT, Jeep, Opel i Peugeot. Dlatego też opinia Carlosa Tavaresa – dyrektora generalnego Stellantis odbiła się szerokim echem w mediach branżowych.
Sześćdziesiąt policyjnych Moto Guzzi V85 od roku marnuje się w magazynie
Norma Euro7 ma wejść już niebawem, bo w lipcu 2025 roku. Tavares jest zdania, że jest ona nie tylko pozbawiona sensu, ale wręcz szkodliwa dla producentów samochodów. Zostają oni bowiem zmuszeni do wydawania potężnych środków finansowych, na opracowywanie nowych, bardziej ekologicznych silników i systemów oczyszczania. Tym samym są oni odciągani od głównego celu, jakim w ocenie prezesa Stellantis jest tworzenie tanich samochodów elektrycznych. Jednocześnie wskazuje on, że wprowadzanie normy, kiedy w perspektywie roku 2035 ma wejść całkowity zakaz sprzedaży aut spalinowych jest po prostu pozbawione sensu. Pozytywnego efektu nie przyniesienie to bowiem ani kierowcom, ani producentom samochodów, ani przede wszystkim środowisku, o które troska przyświeca twórcom Euro7. Carlos Tavares ogłosił, że Stellantis będzie więc dążyć do ograniczenia do minimum ilość produkowanych samochodów spalinowych, koncentrując się jednocześnie na elektrykach. W jego ocenie jedynym pozytywnym aspektem Euro7 jest zwrócenie uwagi na problem emisji cząstek stałych z opon i układów hamulcowych.
