Dwa felietony dzień po dniu to być może pewna przesada, ale dzisiejsza informacja o nieprawomocnym jeszcze wyroku ośmiu lat więzienia dla Sebcia Majtczaka mocno mnie ruszyła. A może przeciwnie – wywołała pewną apatię. Inaczej mówiąc, ręce mi opadły. Bo pomimo wyraźnej śmieszności tej kary wobec skutków czynu i postawy samego dubajskiego turysty, sąd nie mógł przyklepać więcej. Takie mamy bowiem prawo, a tradycyjne polskie przywiązanie do furmanek z silnikami zamiast konia nie daje nadziei na skutek odstraszający dla kolejnych „człowieków z pasją”.
Sprawy Majtczaka nie trzeba opisywać od początku. Każdy, kto nie mieszka na stałe w torbie kangura, doskonale ją zna. Tuningowane BMW, jazda na A1 pod Łodzią z prędkością ponad 300 km/h, uderzenie przy ok. 260 km/h w Kię, którą jechała trzyosobowa rodzina, śmierć trzech osób, w tym małego dziecka, w płonącym wraku. Smutny Sebuś z telefonem do przyjaciela zamiast rzucenia się na pomoc ofiarom i wyjazd do Dubaju, bo „społeczeństwo już wydało wyrok”. Później cyrk z ekstradycją i proces, w czasie którego postawa oskarżonego i „ekspertów” z jego otoczenia u ludzi z podstawowym poczuciem przyzwoitości mogła wywołać wyłącznie torsje.
Szukasz akcesoriów motocyklowych? Jeśli tak, to polecamy sklep naszych przyjaciół z Motormind. Klikając w poniższy link i dokonując przez niego zakupów dokładacie cegiełkę do rozwoju i utrzymania naszego portalu. Dziękujemy!
Odzież i akcesoria motocyklowe – MotorMind
Na maksa, ale słabo
Dziś, 21 października 2026 pojawiły się informacje o nieprawomocnym jeszcze wyroku ośmiu lat pozbawienia wolności, jaki wydał Sąd Rejonowy w Piotrkowie Trybunalskim. Zarówno prokurator, jak i sąd zastosowali Art. 177 § 2 Kodeksu karnego, dotyczący nieumyślnego spowodowania wypadku komunikacyjnego, którego następstwem jest śmierć innej osoby albo ciężki uszczerbek na jej zdrowiu. Grozi za to od 6 miesięcy do właśnie ośmiu lat. Skoro żyjemy w państwie prawa (teoretycznie), padła więc „maksymalna wygrana” i nie można mieć pretensji do sądu.
Mamy więc osiem lat pozbawienia wolności z możliwością warunkowego wyjścia po odbyciu 3/4 kary, czyli 6 latach. Wliczony jest w to pobyt w dubajskich i polskich aresztach, więc wstępnie honorowy Sebuś będzie mógł wrócić jako zdrowy członek polskiego społeczeństwa w 2031 roku. Oczywiście ma jeszcze możliwość apelacji, którą raczej przegra, ale czas przesiedziany w jej trakcie i tak odejdzie mu od kary. Więc próbować warto.

A co z faktem pospiesznego oddalenia się poza granice kraju tuż po „przypadkowym błędzie w czasie realizowania swojej pasji”? Nic, poza pełnym ukazaniem moralnej nędzy, jaką reprezentuje sobą ten człowiek. Nie miał jeszcze postawionych zarzutów, więc nie była to ucieczka, dodatkowe przestępstwo, za które mógł być sądzony.
To wszystko pokazuje, że wobec 650-konnego BMW polskie przepisy to 24-konny Fiat 126p. ..
Tutaj tkwi główny problem
Jak to u nas bywa, po głośnej medialnie sprawie ustawodawcy rzucili się do pokazywania, że jednak coś robią w temacie. Pojawiły się nowe kwalifikacje i kary. Od roku do 10 lat więzienia za wypadek ze śmiercią lub ciężkim uszczerbkiem na zdrowiu, spowodowany podczas nielegalnego wyścigu, brawurowej jazdy albo prowadzenia mimo sądowego zakazu. Od 3 miesięcy do 5 lat za samą brawurową jazdę, nawet bez wypadku. Możliwość przepadku pojazdu także za brawurową jazdę, a przy zniszczeniu lub znacznym uszkodzeniu auta możliwa jest zamiast tego nawiązka 5–500 tys. zł. Słowem, straszne rzeczy. A samego Majtczaka już nie dotyczą, bo prawo nie działa wstecz.
Jeżeli frapuje was, podobnie jak mnie, słowo „nieumyślne” w art. 177, z którego skazano Sebusia, to odnosi się ono tylko do spowodowania wypadku i jego skutków. Samo naruszenie zasad bezpieczeństwa — np. przekroczenie prędkości, nawet rażące i ewidentnie poza rozumem — może być świadome i umyślne. To jednak nadal pozwala zakwalifikować czyn jako przestępstwo z art. 177, jeżeli sprawcy nie przypisano zamiaru spowodowania takich skutków.
I to jest chyba główny problem dla ustawodawców. Boją się uchwalić, że w pewnych okolicznościach umyślność powinna być zabetonowana na stałe. Jak ustalić tę granicę? To już pytanie do specjalistów. Ale ponad 300 km/h na drodze publicznej, w dodatku nie pustej, tylko przemykając obok innych aut i motocykli, z pewnością jest już poza nią. A przy okazji to świadectwo pewnego stanu umysłu, który powinien wykluczać kierowcę z prawa do prowadzenia pojazdów.
Wzory istnieją
Gdzie szukać konkretnych, sprawdzonych rozwiązań? Może w Niemczech, na które do wyrzygu powołują się zwolennicy samowolki mylonej z wolnością? Bo przecież te ich autostrady… Tymczasem tamtejsze sądy potrafią przyklepać nawet dożywocie za zamiar ewentualny zabójstwa lub wręcz tzw. zabójstwo kwalifikowane. Nie potrzeba było toczących się u nas jałowych dyskusji na temat wprowadzenia terminu „zabójstwa drogowego”. Wystarczy trzeźwa ocena, że pewne działania zupełnie wyczerpują znamiona umyślności i godzenia się na skutki swoich działań, w tym śmierć innych osób.
![Wypadek motocyklowy straż Bartek Buczkowski 5 Osiem lat więzienia za śmierć rodziny pod Łodzią. Wszystko zgodnie z prawem, ale niesmak pozostał [felieton]](https://motovoyager.net/wp-content/uploads/2024/02/Wypadek-motocyklowy-straz-Bartek-Buczkowski-5.jpg)
A Majtczakowi, Żakowi i im podobnym serdeczny… sami wiecie co w co. To, co zrobili za kółkiem to jedno, ale odrażająca postawa po wszystkim to zupełnie inny temat. Nigdy nie zrozumiem, jak działa psychika takich ludzi. Gdybym kogoś zabił na drodze na skutek własnej głupoty, siedziałbym jak mysz i czekał na sprawiedliwy wyrok, przepraszając wszystkich poszkodowanych i ich bliskich, i to nie z powodu nadziei na złagodzenie kary. Ale to kolejny dowód na to, że klucz do (w miarę) bezpiecznych nie leży w sejmie, a w domach – w wychowaniu, wartościach, szacunku do innych itp.
Wyrok zgodny z prawem, maksymalny, ale… niesmak pozostał.
