Każdy, a przynajmniej większość z nas, oprócz bycia kierowcami jednośladów, porusza się pojazdami czterokołowymi. O tym, jak widzimy siebie nawzajem, co sobie robimy i co o sobie myślimy, piszę w liście do każdego z nas.

Drogi kierowco puszki,
w pierwszych słowach pragnę Cię przeprosić. Za wyprzedzanie znienacka. Za straszenie rykiem silnika. Za stukanie się w kask i złośliwości na drodze. Parę razy puściły mi nerwy. Parę razy pogroziłem ręką… zdarzyło mi się też zatrzymać Cię na drodze i dobijać się do Twojego okna z rządzą mordu wypisaną w oczach i przekleństwami na ustach. Jest z tego parę anegdot do opowiadania przy piwie, ale szczerze powiedziawszy, nie wiem czy jest się czym chwalić.

Czy wiesz, że kilka dni temu prezydent Warszawy, Rafał Trzaskowski, obwieścił światu, że po skończonym okresie testowym podjęta została decyzja, by motocykle w Warszawie mogły poruszać się po buspasach? Wielu z nas – motocyklistów – czekało na tę decyzję licząc, że wpłynie ona pozytywnie zarówno na nasze bezpieczeństwo na stołecznych drogach, jak i jeszcze bardziej udrożni zapchane arterie stolicy. Tak, wiem, że oceniasz mnie z perspektywy osoby widzącej przede wszystkim tych nielicznych użytkowników jednośladów, którzy pędzą z zwrotnymi prędkościami po publicznych drogach. Tak, wiem, że w Twojej głowie ciągle żyje przyczajone gdzieś hasło “dawca organów”. Podobno nie do końca zgadzasz się z tym, żeby motocykl mógł jeździć po buspasach, tak samo jak nie zawsze jest Ci w smak bym przejechał między samochodami stojącymi w korku. Rzecz w tym, że przepisy nie zabraniają mi manewru omijania pojazdu stojącego w korku. Co więcej, fakt, że jadę jednośladem sprawia, że nie jadę samochodem, czyli nie powiększam tłoku na miejskiej arterii. Mimo wszystko dzięki mnie, jest nieco luźniej na ulicach. Dlaczego zatem ja, który wybrałem by poruszać się po ulicy o wiele mnie zabezpieczony niż ty, ja, chroniony jedynie przez plastik, piankę i skórę, nie mogę Twoim zdaniem jechać po pasie drogi nieco luźniejszym niż ten, którym poruszasz się Ty? Czy fakt, że moja pasja robi ze mnie kierowcę uprzywilejowanego aż tak bardzo Cię boli?

Piszesz, że buspasy są dla autobusów, a nie dla motocykli. Tak, początkowo buspasy były jedynie dla pojazdów komunikacji zbiorowej. Są dostępne też dla taksówek. Cholera… wszyscy jesteśmy ludźmi. Zarówno Ty, jak i ja mamy swoje życia. Mamy swoją trasę – drogę z punktu A do punktu B. Ani Ty, ani ja nie lubimy stać w korku, nie lubimy kiedy ktoś wymusza na nas pierwszeństwo, miga światłami lub zajeżdża drogę bez użycia kierunkowskazów. Żaden z nas nie ma potrzeby samookaleczenia lub zrobienia komuś krzywdy. Dlaczego zatem zdarzają się te sytuacje, kiedy ja jadę za szybko, a Ty nie patrzysz w lusterka? Dlaczego zdarzają się sytuacje, że ja jestem zbyt brawurowy, a Ty starasz się mi coś udowodnić? Jest dla mnie oczywistym, że droga którą obaj jedziemy należy zarówno do mnie, jak i do Ciebie. Dlaczego zatem każdy z nas zachowuje się, jakby był jedynym i słusznym właścicielem tego morza asfaltu, po którym się poruszamy?

Kiedyś było inaczej. Kiedyś, gdy jechałem w korku, to droga zajmowała mi o wiele dłużej niż teraz. Ominięcie każdego samochodu było dla mnie wyzwaniem i grą z losem w rosyjską ruletkę. Nie wiedziałem, czy zajedziesz mi drogę, otworzysz drzwi, czy zwyczajnie przepuścisz mnie, abym zniknął gdzieś dalej w gąszczu pojazdów. Sytuacja zmieniła się przez ostatnie 10 lat. Może to dlatego, że jest nas nieco więcej. Motocykle i skutery są coraz bardziej popularnymi środkami transportu. Wierz mi, dają wiele wygody i przyjemności z użytkowania. Zakładam zatem, że zmiana, o której piszę, nastąpiła także ponieważ wiele z osób jadących samochodami jest również motocyklistami. Myślę jednak, że zwyczajnie dorastamy. Coraz rzadziej zdarza się, że ktoś mnie nie przepuści w korku. Coraz rzadziej zdarza mi się wymienić z kimś gniewne spojrzenia, czy wątpliwe uprzejmości na drodze. Nie wiem, może jestem seksistą lub kogoś dyskryminuję, ale tak samo jak Ty widzisz głównie szaleńców na sportowych maszynach, tak ja ciągle napotykam panie, które udają że mnie nie widzą, lub kierowców spod miasta, którzy mają za nic przepisy ruchu drogowego.

No nic, ale wróćmy do buspasów. Nie myślę, że jestem od Ciebie lepszy, bo mam możliwość poruszania się drogą nieco bardziej uprzywilejowaną. Uważam, że to lepiej zarówno dla mnie jak i dla Ciebie. Jasne, będą zdarzali się tacy motocykliści, którzy są mniej rozsądni niż ja. Wierz mi, będę dbał o to, by w gronie moich znajomych promować rozwagę na drodze. O nic bardziej Cię nie proszę zatem, jak o to samo. Postaraj się na nas wszystkich spojrzeć nieco innymi oczami. Tak samo jak i ja uruchom wyobraźnię i okaż nieco empatii. Ciebie też irytują kierowcy w pięknych, drogich samochodach, których stać na płacenie mandatów. Kierowcy którzy są nieomylni. Którzy wiedzą lepiej. Którzy umieją wycenić ludzkie życie.

W tej całej sytuacji zastanawiam się, czemu ten proces zajął w Warszawie aż dwa lata. Czy stolica jest tak wyjątkowym miastem, czy też potrzeba było zmiany układu interesów by ktoś w końcu podjął słuszną decyzję. Jest przecież w naszej pięknej Polsce coraz więcej miast, które wydało już decyzję. Kraków, Bydgoszcz, Łódź, Gdańsk, Szczecin, Rzeszów, Wrocław – gdzieś jeszcze? Dwa lata, by statystyki pokazały, że na wybranych odcinkach dróg jest bezpieczniej. A przecież Londyn już dawno odrobił tą lekcję. Czemu musieliśmy udowadniać sobie i walczyć o tę decyzję?

Ty jednak się nie zgadzasz? Czemu? Uważasz, że też powinieneś mieć możliwość poruszania się buspasem? Może powinniśmy wrócić do dawnego układu, kiedy nasze drogi nie miały takiego podziału? Nie wiem jak Ty, ale ja kiedyś nie miałem ani samochodu, ani motocykla. Jeździłem do pracy z jednego końca miasta na drugi. Wierz mi, fakt integrowania się z innymi pasażerami autobusu, stojącego godzinę w korku, nie był mi miły. Tobie też by nie był. Zrozum, że idziemy do przodu. Jako społeczeństwo szukamy nowych rozwiązań i wprowadzamy innowacje. Testujemy pomysły i wyciągamy wnioski. To jest postęp. Dzięki niemu funkcjonujemy jako cywilizacja i rozwiązujemy nurtujące nas problemy. Ja wiem, że zmiana bywa trudna, ale myślę, że razem damy radę. Ty jesteś osobą, ja jestem osobą – taką samą jak Ty. Czasem myślę, że tylko ja mam rację, a czasem lubię się czegoś nauczyć. Czasem podejmuję dobre wybory, a czasami popełniam błędy. Dlatego też uważam, że jedyne co jest przed nami, to świetlana przyszłość. Myślę, że już wkrótce zrozumiesz, że nowe możliwości jakie mamy przed sobą to samo dobro. Ty będziesz spokojniejszy, ja bezpieczniejszy. I obiecuję, że nie będę szalał. Ty zaś obiecaj mi, że spojrzysz w lusterko tak jak ja. Tak samo, jak i ja włączysz kierunkowskaz i nie zajedziemy sobie drogi. Kiedy mnie przepuścisz, ja Ciebie pozdrowię skinieniem głowy lub lewą dłonią wyciągniętą w geście podziękowania. Cholera, miło jest tak czasami wzajemnie się docenić na drodze. Ani ja nie znam Ciebie, ani Ty mnie. Korzystamy jednak z tej samej przestrzeni, a to już nas łączy… nie pozwólmy zatem by nas dzieliło.

Zdrówka i szczęścia życzę zatem
Ja – motocyklista



ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.