Tegoroczny sezon rozpoczął się fatalnie i na ten moment nie zapowiada się, aby cokolwiek się zmieniło. Na próżno szukać światełka w tunelu, bo ciężko jest znaleźć je siedząc w domu i widząc pędzące w górę słupki informujące o nowych zarażonych. Pandemia koronawirusa, odwołane rozpoczęcia sezonu, pozamykane granice. Do tego doszły tragiczne w skutkach wypadki motocyklowe, w których śmierć ponieśli młodzi ludzie, nieposiadający prawa jazdy. Czy cena za jazdę motocyklem nie jest za niska? Kto naprawdę ginie na motocyklach?

O ile na obecność COVID-19 w Polsce nie mogliśmy nic poradzić, to teraz możemy przyczynić się do szybszego opanowania wirusa i powrotu do normalnej codzienności. Zastosowanie się do zaleceń rządu (czy się ogólnie z nim zgadzamy, czy nie) sprawi, że szybciej wrócimy na motocykle. Tylko kto wróci? Motocykliści, czy posiadacze motocykli, którzy z powodu nadmiaru kilku tysi, lub chęci szpanu pod miejscową remizą, kupują zdezelowanego sporta? Jestem świadom tego co mówię i stawiam grubą kreskę, oddzielając prawdziwych fanów motocykli od chwilowych właścicieli i lanserów. Jak wygląda mój podział?

Warto przeczytać: Koronawirus i kwarantanna, a jazda motocyklem

Motocyklista czy kamikaze?

Koszt zrobienia kursu prawa jazdy na motocykl to około 1500 zł, do tego dochodzi niezbędny egzamin państwowy, opłata za dokument oraz lekarza i voila! Właśnie złapaliśmy Pana Boga za nogi, bo możemy legalnie poruszać się motocyklem po drogach! Motocyklista wydaje odłożoną kupkę pieniędzy na dobrą, motocyklową odzież, bezpieczny kask i specjalistyczne buty. Jest świadomy zagrożenia, które może go spotkać na drodze, dlatego stara się je minimalizować. Oprócz tego ma respekt do motocykli – ich mocy, prędkości maksymalnej i prowadzenia, dlatego stopniowo dozuje sobie doznania, w postaci mocy i pojemności motocykla. Wie również, że pierwszy, wiosenny wyjazd po kilkumiesięcznej, zimowej przerwie, należy do jednego z najniebezpieczniejszych. Z tego powodu nie wyjeżdża motocyklem wraz z pierwszą, dodatnią temperaturą na drogi pokryte piachem pochodzącym z akcji zima. Pierwsze kilometry zawsze pokonuje bezpiecznie i rozważnie, przypominając sobie podstawy jazdy na motocyklu. Jest świadomy tego, że co roku musi się najzwyczajniej w świecie wjeździć.

Bo liczy się tylko moc

Po drugiej stronie barykady stoi on – młody, gniewny, ortalionowy dwudziestolatek, który prawo jazdy widział jedynie w portfelu swojego ojca. Przez myśl nie przechodzi mu nawet zrobienie uprawnień do kierowania motocyklem (bo przecież lejce na auto już ma), a tym bardziej nie ma potrzeby zakupu odzieży motocyklowej. Lśniący dres zdecydowanie lepiej będzie się prezentować zajeżdżając pod dyskotekę. Za uzbierane 3000 zł kupuje sportowy motocykl – koniecznie z rynną zamiast wydechu, oponami bez bieżnika i połamanymi owiewkami. Jedynym warunkiem zakupu jest moc pod tyłkiem. Tym sposobem na zdezelowanym sporcie jedzie on – młody, niedoświadczony i nierozsądny chłopak, który zadbał o swoje bezpieczeństwo, zakładając na głowę kask marki Tornado. Wraz z pierwszym, wiosennym wyjazdem przegrywa życie.

Smutne statystyki

Statystyki wypadków motocyklowych nie mają takiego podziału, ale po zdjęciach z miejsc zdarzenia, można zaobserwować pewną zależność. Wypadki na początku sezonu to prawie zawsze sportowy motocykl z lat 90′ oraz złamany w pół kask. Adnotacja w artykule, mówiąca o przekroczonej trzykrotnie prędkości w terenie zabudowanym wyjaśnia wszystko. W 2018 roku zginęło na polskich drogach 238 motocyklistów? Ilu wśród nich było posiadaczy motocykli bez prawka, bez pomyślunku, którzy zginęli właściwie na własne życzenie? Tego statystyki już nie mówią, ale fakt pozostaje faktem – ponad 200 osobom zgasło światełko, które nazywa się życie. Można minimalizować ryzyko wypadków, można doszkalać technikę jazdy, można uważać, ale możemy znaleźć się również w złym miejscu, o złym czasie. W przypadku innych pojazdów samochodowych takich wypadków było aż 31 410! Zginęło w nich 2838 osób, a ponad 37 000 zostało rannych! Wypadki motocyklowe są bardzo nagłaśniane w mediach za sprawą kierujących, którzy nie posiadają uprawnień do jazdy motocyklem, znacząco przekraczają dozwoloną prędkość lub gubi ich brawura. Warto się jednak zastanowić czy możemy ich nazywać motocyklistami? Czy przez takie nierozważne zachowania tracimy w oczach społeczeństwa? Postanowiłem zapytać o całą sytuację znajomego policjanta z drogówki.

Giną głównie ci bez prawka

– Pierwsze w roku wiosenne weekendy z dodatnią temperaturą i piękną pogodą praktycznie zawsze wyglądają tak samo – zgłoszenie o wypadku motocyklisty. Po przyjeździe na miejsce co rok ten sam widok – młody kierujący, sportowy motocykl i brak prawa jazdy. Tylko w miniony weekend w Polsce miały miejsce minimum trzy wypadki śmiertelne, z czego dwóch kierowców nie posiadało uprawnień. – komentuje policjant, który na co dzień także porusza się motocyklem.

Niech statystki i słowa policjanta dadzą do myślenia wszystkim właścicielom motocykli, którzy niechętnie dbają o swoje zdrowie, a pierwszy ich wyjazd na motocyklu wiąże się z zamknięciem licznika. Każdemu z osobna życzę zdrowego rozsądku, nie tylko w tym trudnym czasie i na początku sezonu, ale podczas każdego motocyklowego wyjazdu. Za podstawę obierzcie świadomość zagrożenia, bezpieczeństwo wasze oraz innych uczestników ruchu drogowego i pamiętajcie jedno, początek sezonu jest tylko początkiem. Prawdziwy fun z jazdy na dwóch kółkach czeka nas w jego środku – podczas idealnej pogody, wyczyszczonych po zimie dróg i przyzwyczajonych do jeżdżących motocykl kierowców samochodów. Jeździjmy tak, aby było nas więcej, a nie mniej.

 

 



21 KOMENTARZE

  1. Ja tam mam jedna zasadę jak wsiadam na moto , nie ważne czy mam pierwszeństwo czy nie ,czy mam rację czy nie i tak w ostatecznym starciu prawie na 90% jestem trupem . Najważniejsze dojechać do celu cało.

  2. Ale pierdzielenie, słyszałem o niejednym “odpowiedzialnym” motocykliście co to sobie tylko kupił, żeby w korkach nie stać, a skończył wbijając się z kosmiczną prędkością w drzewo, lub samochód. I ten ciągły jęk motocyklistów, jak to wszystko wina samochodziarzy. Tak samo jak na bemowie parę lat temu wyrżnął kretyn z prędkością kosmiczną w samochód, to jakby mogli to by go na miejscu ukamieniowali, bo jak się miał spodziewać, że jakiś świr będzie przez miasto 2 paki leciał.
    A i jeszcze jedno, wsadźcie sobie te pierdzące tłumiki tam gdzie światło nie dochodzi, razem z farmazonami, że to dla bezpieczeństwa. To leczenie kompleksów i tyle.
    Zwracam się tu do tych co mają gdzieś przepisy ruchu drogowego i życzliwość międzyludzką, czyli 80% motocyklistów spotkanych na polskich drogach. Wbijcie sobie do pustych łbów, że przepisy ruchu drogowego (z małymi wyjątkami) są taki same dla wszystkich, a to że ktoś lub z@piedalać to proszę bardzo, na torze.

    • Wszystko Ok, każdy ma swoje odczucia i pogląd na statystyki, tylko po co jad? O co chodzi z tymi tłumikami? że głośniejsze niż auto? no niestety to wynika z konstrukcji motocykla i w tej kwestii chyba się nie wiele zmieni :-)

      • Ej ja mam tlumik seryjny. Poprosiłem o badanie głośności na przeglądzie bo… No jak się odkręcić to ryknie ale badanie… 97dB wolne szybsze 117 i to ja mam odpowiadać , czy zatkać? Ktoś na to dał homologacje i wypuścił z salonu…. Ktoś wziął kasę za pieczątkę

        • I ktoś jeździ lata i nie serwisuje… Wydmuchało Ci watę, i teraz wydech ryczy. Skończył się, zepsuł… Jak Ci klocki się skończą, to przecież nie będziesz jeździł dalej, tylko je wymienisz. To samo z wydechem. Oddaj do tłumikarza, to Ci wsadzi nową watę, albo go wymień na inny.

          • Głośny tłumik to nie leczenie kompleksów. Ten dźwięk jest po prostu piękny. Wiem, że są ludzie, którzy jeżdżą z muzyką w słuchawkach, czego nigdy nie mogę pojąć, ale większość jara się dźwiękiem, który wodobywa się z tłumika. A na własnym przykładzie mogę potwierdzić, że puszkarze wcześniej Cię dojrzą. Mam porównanie na serii i przelocie. Co do artykułu, z większością się zgadzam. Nie rozumiem tylko skąd stereotyp o ortalionie? Z mojego doświadczenia to najczęściej zakompleksiony typ, który uważa wszystkie kobiety za ,,kurwy”, bo żadna nie chce z nim być i myśli, że moto coś zmieni. Ewentualnie tani wioskowy Alvaro. Pozdro

  3. Przeczytałam artykuł i muszę przyznać że na początku podniosło mi się ciśnienie ale czytając dalej niestety coś w tym jest. Jestem kobietą, motocyklistką, instruktorem nauki jazdy od ponad 15 lat. Niestety muszę przyznać że schemat zawsze jest ten sam zarówno wśród motocyklistów jak i tych młodych kierowców samochodów. Większa część młodych ludzi chce poszaleć i płacą duża cenę, ale niestety na naszych drogach jest też sporo część osób którą jak widzi motocykl to go coś trafia(Z mojego doświadczenia). Nieraz odpuszczam sobie takich ludzi na drodze i pokazuje swoją wyższość na motocyklu zdając głupiemu lecieć.
    Do kolegi co pisze o tłumiki, zdjęłam seryjny tłumik bo nie było mnie słychać,a jak Cię nie słyszą to Cię
    nie widzą(sprawdzone).

    • To nie tak z tym tłumikiem. Przekraczasz normę – łamiesz przepisy, a jak tłumik nie homologowany to w ogóle nie powinnaś wyjechać z garażu.
      Dźwięk z tłumika nie idzie do przodu tylko w tył i bok, ile razy można to udowadniać, to że odczuwasz różnice nie znaczy że tak jest zawsze to dwa. Zatem jeśli w korku ktoś ma otwarte okno i zrobisz mu przegazówkę na “atrapowiciu” bo kolejna osoba nie chce cię przepuścić, lub rodzic z dzieckiem na przejściu jak otwierasz manetkę spokojnie mógłby Cię podać do sądu za narażenie życia i zdrowia, 120dB przez kilkanaście sekund to jest dzienna (DZIENNA) dawka hałasu jaką możesz przyjąć (24h), samo w sobie jako impuls może też spowodować tymczasowy lub trwały ubytek słuchu. To sprawa szacunku dla innych, latem nie da się w mieście spać z otwartym oknem, trudno nawet czasami obejrzeć film w domu bo kogoś “nie widać” na pustych ulicach. Nie wspominając o crosach na wsi i lesie, które słychać w promieniu kilkometra (na prawdę chodzi o bezpieczeństwo?)
      Jeżdżę na seryjnym tłumiku 5 rok po dużym mieście i jakoś nie mam problemu z widocznością. Jak ktoś Cię nie widzi, znaczy nie dajesz się zauważyć. Być może jedziesz od strony słońca i mniej Cię widać, może strój cały czarny, może zjedź z prawej krawędzi na lewą, może nie podjeżdżaj na zderzak i martwe strefy. Polecam film Fortnine na yt w tym temacie. Są zjawiska które trzeba znać jako motocyklist(k)a. No i pamiętajcie, że czyjaś babcia mogła się akurat wybrać na czyiś pogrzeb samochodem, nie jeździła 15 lat i właśnie przypadkiem znalazła się przed Tobą i może zrobić wszystko. Musimy wymagać od siebie nie od innych.
      Częste wypadki będą tak długo, dopóki na forach zamiast “jaki tłumik do xxx” pojawi się pytanie “jakie szkolenie wybrać”. Czyli ogólnie małe szanse… Może zamiast “latać” w pierszy dzień wiosny warto pojechać gdzieś na plac lub drogę techniczną poćwiczyć manewry i przedewszystkim hamowanie awaryjne z 50, 70, 100km/h i zobaczyć z jaką prędkością warto przejeżdżać przez skrzyżowanie.

  4. przy okazji dyskusji o wpuszczeniu motocykli na buspasy policja zleciła badania o wypadkach w tej grupie pojazdów w stolicy. Wynik 73% wypadków z udziałem motocyklistów było z winy kierowców aut.To w Warszawie , ale myślę że wszędzie w Polsce jest podobnie.Te przypadki o młodych gniewnych na tanich przecinakach to nikły procent ogółu. Chyba najlepiej obrazują to stawki ubezpieczeń OC wielokrotnie niższe dla motocykli niż osobówek. Myślę że nikt nie podejrzewa że towarzystwa ubezpieczeniowe dokładają do interesu bo mają słabość do motocyklistów.

  5. Nie che się kłócić…, osoba która jeździ motocyklem powinna w pewny sposób przewidywać sytuacje (mieć olej w głowie) , nie wyprzedzać na skrzyżowaniach, pasach itp itd, jeździć z rozsądkiem, wyibierać mniej ruchliwe trasy, trzymać dystans od pojazdu innego, przedewszystkim myśleć…!! wiem, że polska to kraj gdzie łamanie przepisów jest widoczne na każdym kroku, apeluje do wszystkich kierowców, myślcie za kierownicą, i nie dajcie się zabić! droga krajowa to nie tor!

  6. Eee a ja latam bez prawka. Motocykl to zawsze było moje marzenie po kontaktach za gówniarza z WSKą. Skasowałem w życiu wiele bryk – tylko jedną z własnej winy. Miałem prawko od 2tyg. ( podkrada lemingi auto od 13r.ż na 16 kupilo się malucha za. Flaszkę i przejeździło całe wakacje. )
    Motocykl kupiłem na 32 urodziny, miało być tanio i mało do nauki. Zlomy odpuściłem. Chce żyć. Padło na DG 1100 ciężko mocno trudno. Na ciuchy wydałem 7tysi. Średnia półka na próbę dla laika. Nauka jazdy na tej krowie jeżyła włos na głowie. Dopiero po 500km odważyłem się wyjechać na ekspresowkę i wjechać w miasto – wcześniej bladym świtem po wioskach by zniwelować ruch do zera. Oczy do okoła głowy, pierwsze mocniejsze odkrecenie było pod koniec sezonu, pierwsze 150km/h na drodze po horyzont. Drugi sezon zapisałem się na prawko ale rok minął i poczytałem tylko trochę teorii, na każdy nie mam czasu. Za. Cały sezon wyrwałem 4niedziele po godzinie… Pyrkajac po okolicy. Trzeci sezon wirus… Czy jestem samobójca? Nie mam wiadro oleju w głowie bo mam dla kogo żyć. Motocykl to przyjemnosc. Papier…. No trzeba zrobić bo mam świadomość konsekwencji stłuczki chociażby ale – bez papieru oleju jest jeszcze więcej. Z papierem mogło by czasem ponieść za innymi a tak niech jadą, ja nie moge sie wychylać i nie umiem aż tak ;)

  7. Przekaz o motycyklistach jest mocno zakłamany. My to wiemy. Dawcy, wariaci itd. Robotę robią nam media i bywa, że my sami. Przez brak wyobraźni. Jednostek na szczęście.
    Co roku niektórzy z nas giną lub zostają ranni.
    Często nie wiemy co w takich sytuacjach nam lub naszym bluskim przysługuje w zakresie odszkodowania, zadośćuczynienia. Służę pomocą.
    Dziś pracuję zdalnie. Ale i w ten sposób można dużo pomóc.
    733 043 942

  8. Też uważam że głośne tłumiki to bzdura, jasne fajne to jest od czasu do czasu przy ładnej sportowej maszynie, ale to cały czas wieś… Mnie to nawet wstyd przed blokiem gazować o 8 czy 9 gdy moto nie może obrotów utrzymać i wolałbym żeby nie wydawał wtedy w ogóle dźwięku :p jadąc samochodem radyjko gra na full i nie słyszę samochodów czy ciężarówek, jestem wtedy bardziej uważny i opieram się na wzroku i lusterkach, nie można polegać na głośnych tłumikach.

  9. Z tym dresem ortalionowym i kaskiem tornado to trochę popłynąłeś, mamy 2020 rok, a nie lata 90 ;) Treść artykułu, cóż coroczny schemat.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.