Moda… najczęściej kojarzy nam się z damskimi ubraniami. Dobre fatałaszki są już niedobre, bo są niemodne. To znaczy, że bezużyteczne. Czy motocyklizm podlega trendom? Ktoś kreuje modę na to lub tamto? A jakże! 

Z motocyklową modą jest trochę jak z modą na rasy danych psów. Po prostu widać z danych lat więcej motocykli danej rasy, danej odmiany, a mniej innych… Kiedyś (20 lat temu) na ulicach królowały japońskie nakedy, sporty i choppy, teraz, choć tego typu motocykle nadal są widoczne, różnorodność jest dużo większa, a motocykle stały się bardziej wyspecjalizowane.

Bez kolorowego wyświetlacza? Fee…

Producenci próbują mydlić nam oczy, namawiając do zakupu kolejnych motocykli. I może nie jest tak jak z damskimi fatałaszkami, że na danym sprzęcie wstyd jest jeździć, jak wyjść w sukience czy garsonce z lat 90., ale zdecydowanie wmawiane jest nam, że bez tej elektroniki, to źle jest po prostu. Że bez 150-180 koni to jest słabo. Że bez kolorowego wyświetlacza TFT z możliwością sparowania z telefonem to się w ogóle nie da. A jak nie masz aplikacji co liczy ci kilometry, to nie jesteś na czasie… Może i tak. Świat się zmienia.

Tylko litr się liczy!

Pamiętam czasy, jakieś 15 lat temu, kiedy na ulicach Warszawy letnimi wieczorami trzęsły się szyby w blokach od huku sportowych maszyn. Pamiętam jak kumple szydzili z mojego FZS 600, bo nie miał 150 koni i kolorowych owiewek. Pamiętam, jak posiadanie sportowego litra było wyznacznikiem męskości, zupełnie tak samo jak to, czy na gumie dałeś radę przelecieć od świateł do świateł. A teraz? Latanie po mieście na kapciu jest piętnowane jako próba usiłowania zabójstwa, a producenci coraz mocniej odchodzą od wytwarzania ścigaczy do użytku cywilnego.

A po co ci ten rower?

Ale przyszedł w końcu ten czas, że zakochaliśmy się w motocyklach mniejszych pojemności. Mnie też to nie ominęło, ale zamiast kupować ćwiartkę ścigacza z przeznaczeniem torowym, poszedłem w stronę jednocylindrowych supermoto. Pamiętam jak dziś – był 2007 rok, a ludzie jeszcze przyzwyczajeni do dużych motocykli, nie mugole, ale motocykliści, śmiali się po kolei z moich supermociaków – DRZ 400 SM, KTM-a LC4 640 Supermoto, czy kolejnej DRZ 450 E SM. – Brzoza, a po co ci ten rower? – mówili. Dowiadywali się, kiedy robiłem wokół nich kółka po torze, albo bujałem się w nieskończoność na kole… – tak wiem, to niebezpieczne.

Będę robił!

jaki youngtimer typu naked Honda Bol d'or 900 1981

Przyszła do nas moda na supermoto i… odeszła. Odeszła moda na ścigi, odeszła na choppery, które w latach 90. były obok ścigów największym filarem motocyklizmu. Przyszła na neoklasyki, youngtimery i wszędobylskie adventury. Co drugi mój znajomy ma kupionego japońskiego “klasyka” za 5000 zł i czeka aż jego wartość wzrośnie, albo uzbiera hajs, by go robić – uszczelki, opony, łożyska, rdza, lakier, będę robił. Kto nie chce się bawić w takie rzeczy, a chce mieć niezawodny motocykl pasujący do klasycznej skórzanej kurtki, kupuje coś świeżego, ale wyglądającego jakby opuściło fabrykę w roku 1976 – oczywiście pomijając tarcze, bo żaden producent współcześnie bębnów zamontować nie zaryzykuje (jak tam upchnąć ABS?)…

Kultowe jednoślady minionej epoki: SM 500 – pierwszy polski motocykl sportowy [dane techniczne, opis]

Motocyklowa szafa

Yamaha FZS 600 Fazer 1999 Brzozy - wady zalety opinia

A jeśli chodzi o ciuchy motocyklowe, to myślicie, że nie ma mody? Wszyscy, którzy jeździcie dłużej niż 10 lat, otwórzcie swoją szafę, wyciągnijcie pierwszą motocyklową kurtkę i załóżcie ją. I jak? Wygląda nowocześnie, czy raczej wali froterowaną podłogą z muzeum? Ja mam kurtkę IXS, którą używałem do enduro. Założyłem ją kiedyś na zwykłe moto i pojechałem z dziewczyną do kina. Kurtka była z lat 90., wtedy to był jakiś 2005 rok i wiecie co? Ludzie się ze mnie śmiali, bo wyglądałem cokolwiek dziwnie… Serio, zapamiętałem to, choć minęło tyle czasu.

A mój komplet skórzany od Tarbora? Mam go wciąż na strychu i czekam na to, aż ulegnę trendowi kupowania motocykli z epoki – wtedy wyciągnę z pokrowca i będzie jak znalazł, bo nie jest ruszony ani szlifami, ani zębem czasu.

Przyszłość jest elektryczno-elektroniczna

Jak rysuje się motocyklowa przyszłość? Jakie motocykle będą modne za 10, 20 lat? Gdybym to wiedział, zbiłbym majątek. Na pewno rządzić będzie elektronika, na pewno jarać się będziemy klasykami, przede wszystkim tymi prawdziwymi. Na pewno ścigacze nie odzyskają korony, bo przepisy tylko się zaostrzają. Elektryki? Czy tego chcemy, czy nie, będą rosły w siłę. Całe pokolenie dzieciaków wychowanych na elektrycznych hulajnogach, kółkach i wożonych do szkół samochodami i autobusami na prąd nie będą miały dylematów czy kupić elektryka – dla nich będzie to normalny pojazd z naturalnym napędem. A jeżeli przy tym będzie można podczas jazdy grzebać w hiperfonie (smartfon już dawno będzie przeszłością), bo motocykl będzie autonomiczny, to jeszcze lepiej.

Prawdziwych już nie ma…

IFA BK350 Motocykl zabytkowy youngtimer oldtimer

A my? Pokolenie ludzi lat 60.,70., 80. i 90.? Będziemy nadal nasłuchiwać dźwięków silników tłokowych, kłócić się ze sobą rozprawiając nad wyższością rzędówki na V-ką, lub odwrotnie. Moda? Nie będzie nas dotyczyła… Będziemy kochać sprzęty które znamy, wypierać motocyklowe nowinki, mówiąc, że to gunwo i że nie są prawdziwe. Będziemy uważać się za prawdziwych motocyklistów, bo ci, którzy palili swoje motocykle tylko z kopa, zmieniali biegi ręką i uważali, że 350 ccm to silnik o dużej pojemności, już nie będą mogli nam zarzucić nieprawdziwości…

Wszyscy motocykliści to (nie)jedna rodzina. W czymś jesteśmy lepsi od innych? [FELIETON]

 

 



ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.