W 1973 roku, do portu w Nowym Jorku, wpłynął statek, na pokładzie którego znajdował się fabrycznie nowy motocykl, zapakowany w oryginalnej skrzyni. Jego producentem była czeska CZ, w tamtych czasach potentat sportu motocyklowego. Traf chciał, że motocykl ten do tej pory nie opuścił pudełka, choć przejechał całe Stany i obecnie znajduje się w Las Vegas. Tak, jest do kupienia…
Ten sprzęt można rozpatrywać w tym momencie w kategoriach kapsuły czasu i historycznego wręcz znaleziska, unikalnego na skalę światową. Skrzynia wraz z motocyklem, zabezpieczonym plastikowymi osłonami i naoliwionym papierem, zawiera również materiały potrzebne do uruchomienia pojazdu, instrukcję montażu, listę części zamiennych. Czyli dokładnie w takim samym stanie, w jakim przyjechał do Ameryki prosto ze Strakonic w Czechosłowacji, gdzie mieściła się fabryka Ceskiej Zbrojovki.
Lata 70. należały zdecydowanie do CZ jeśli chodzi o wyścigi motocrossowe. Czeskie motocykle niemal w hurtowych ilościach płynęły za ocean. Opinie zawodników tamtych czasów, o sprzętach z Czechosłowacji były wprost rewelacyjne. DeSoto czy Brad Lackey wygrywali na nich, polegali na nich, a nawet zmieniali biegi bez sprzęgła, a jedyne czynności przedstartowe, jakich wymagały konstrukcje od CZ, to naciągnięcie łańcucha i czyszczenie filtra powietrza.
Niepowtarzalny egzemplarz sportowego motocykla pojemności 400 ccm, model 1973, ale wyprodukowany w roku 1972, jest do kupienia w domu aukcyjnym Mecum w Las Vegas. Nie znamy niestety ceny wywoławczej, ale domyślamy się, że zarówno ona, jak i realna cena transakcji zwaliłyby nas z nóg. Może lepiej nie wiedzieć…
Ale mamy pytanie do was. Wchodzicie w posiadanie takiego motocykla. Wypakowujecie go ze skrzyni, czy nie?
