Władze Świdnika mocno zaangażowały się we wznowienie produkcji legendarnych motocykli WSK, z którymi to miasto było kojarzone przez całe dziesięciolecia. Wciąż trwa jednak poszukiwanie prywatnych inwestorów, którzy rozkręcą przedsięwzięcie od strony biznesowej.

Nazwę WSK kojarzą u nas absolutnie wszyscy, którzy zdążyli liznąć uroków poprzedniego systemu. Przez 30 lat produkcji ten tani i prosty motocykl wniósł potężny wkład w rozwój transportu indywidualnego w Polsce, zwłaszcza na wsiach. Zdążył zostać obiektem kultu, miłości, nienawiści, a także czarnych legend z powodu licznego grona nieszczęśników, którym pomógł przenieść się w inny wymiar.


Ponad rok temu gruchnęła wiadomość, że władze Świdnika, czyli miasta, w którym motocykl był produkowany, wpadły na pomysł wskrzeszenia marki. Ideę wsparło kilka instytucji, m.in. Politechnika Lubelska, Lubelski Park Naukowo-Technologiczny i Klub Miłośników Techniki. Nowa wersja WSK-i miała zachować styl retro, ale technicznie nie odbiegać od współczesnych standardów. Nie doczekaliśmy się jednak żadnych konkretów.

t

Pomysł jednak nie umarł, tylko wciąż czeka na biznesowy szkielet, który pozwoli mu mocno stanąć na nogi. Jak w ostatnich dniach zapewnił zastępca burmistrza Michał Piotrowicz, miasto przygotowało pakiet atrakcyjnych warunków dla prywatnych inwestorów, którzy chcieliby wesprzeć projekt dobrym sercem, a przede wszystkim życiodajną gotówką. Motocykl został w końcu pomyślany jako konkretny, atrakcyjny produkt, a nie ciekawostka z lubelskiego folkloru. Czekamy więc na dalszy rozwój sytuacji.

3 KOMENTARZE

  1. …jakoś nie mam złudzeń ani specjalnych nadziei na doprowadzenie tematu do szczęśliwego finału, zbyt duża przepaść techniczna a przede wszystkim głównie marketingowa dzieli ów pomysł od sukcesu, do tego silna konkurencja. „Wychowałem” się m/inn. na tych motocyklach, darzę je wielką estymą i całkiem szczerze chciałbym wreszcie ujrzeć na rynku coś Polskiego, bez Chińskich konotacji i naleciałości, licencji itp. , choćby taką WSKę za niewielkie pieniądze, wzorem np. Radzieckiego URALA który mimo grubej warstwy starej patyny jakoś przebija się na kolejne rynki … .

  2. Bez chińskiej technologii, chyba nie ma szans aby WSK wstała. Nie miałbym nic przeciwko chińskim podzespołom, ponieważ od lat wiadomo, że są bardzo dobrej jakości i coraz lepszej jakości. Bardziej oczekiwałbym aby w Polsce zmontowali taki motocykl naprawdę solidnie, ponieważ jeśli już można się do czegoś doczepić jeśli chodzi o chińskie motocykle na polskim rynku, to głównie właśnie POLSKI montaż.

  3. „Nie wywołuj przeszłości duchów” śpiewał kiedyś Janusz Laskowski. Doprawdy rozumiem komu i czemu służyć ma ta idea. Nawet gdyby szczęśliwie udało się wskrzesić tą markę to i tak byłaby to porażka. WSK przywołuje okres znienawidzonego ustroju w którym o wszystkim decydowali Sekretarze, nie wnosi też nic do świata techniki. A Radzieckie Urale „klepane” były według dokumentacji dostarczonej przez Niemców.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Zapisz się na MV-newsletter!