Podróże kształcą – podczas trzytygodniowej podróży dokoła Bałtyku mieliśmy okazję zobaczyć sześć państw oraz doświadczyć niespotykanych dotąd wydarzeń. Takich jak poznanie wszystkich rodzajów deszczu występujących na tej planecie.

Tekst i zdjęcia: Adam Barcikowski

Wyruszamy z Warszawy 11 lipca obierając kurs na północny-wschód z zamiarem powrotu od północnego-zachodu po okrążeniu Mare Internum, jak mawiali swojego czasu Szwedzi na Bałtyk. Jedziemy w dwa motocykle: roczny Suzuki DL650 oraz mający na karku ćwierć wieku poczciwy Trampek (Honda Transalp – red.).


Trzy pierwsze państwa na naszej drodze, czyli Litwę, Łotwę i Estonię traktujemy nieco tranzytowo. Pierwszy kontakt z deszczem mamy już pod Augustowem. Towarzyszy nam, z krótkimi przerwami, przez całą Litwę.

Wszystkie rodzaje deszczu(10)Litwa sprawia wrażenie państwa, w którym mieszka bardzo niewielu ludzi, przynajmniej wzdłuż drogi, którą jedziemy. W większości mijamy nieużytki i pola. Natomiast Łotwa to państwo w budowie. Jeśli ktoś narzeka na sposób organizacji ruchu w trakcie prac drogowych, niech zajrzy na Łotwę.

Nawierzchnia z kamieni wielkości pięści oraz ruch wahadłowy, który w większości odbywa się bez sygnalizacji świetlnej czy choćby pana Ziutka machającego chorągiewką. Tak to mniej więcej wygląda jeśli tylko dodać stada czarnych, topornych SUV-ów na rosyjskich i lokalnych blachach.

Promów dziś nie budziet

Wszystkie rodzaje deszczu(37)Ryga jest niewątpliwie pięknym miastem, jeśli nie wyjdzie się poza ogólnie pojęte Stare Miasto. Kawałek dalej, czyli tam gdzie mieliśmy pierwszy nocleg w pokoju o wdzięcznej nazwie Romantic, zaczynają się ciemne zaułki i powybijane szyby w oknach kamienic. Droga na północ daje przedsmak tego, co czeka nas po drugiej stronie Zatoki Fińskiej – lasy i brak zakrętów.

Warto sprawdzić wcześniej godziny odjazdów promów do Helsinek. Naczytawszy się wiele o tym, jak to promy chodzą co chwilę w tę i z powrotem pomiędzy Tallinnem i Helsinkami, po prostu jedziemy ochoczo na terminal. A tam miejsc niet i promów więcej nie budziet

 


Na szczęście spotykamy braci w wierze na GS-ach, którzy zmierzają na Nordkapp. Wskazują nam, że w jednym z okienek siedzi pan, który umie wyczarować bilety – serdecznie pozdrawiamy Panów Braci i Pana w Okienku. Pan rzeczywiście jest i czarować umie, wobec czego po godzinie mocujemy już maszyny pasami do pokładu ogromnego promu do Helsinek.

Początkowe zdziwienie rozmiarami promu, który mógłby spokojnie pływać na Karaiby, ustępuje, gdy dostrzegamy Finów, którzy objuczeni rozmaitymi trunkami zakupionymi w Estonii, czekają dobicia do ojczystych brzegów.

Mity i mądrości

Wszystkie rodzaje deszczu(12)Podróże kształcą. Jest kilka mitów i mądrości o Skandynawii i Finlandii, które mieliśmy okazję zweryfikować. Pierwszym z nich jest rodzaj nawierzchni. W Finlandii można dowiedzieć się, że rzeczywiście jest tam asfalt, która współgra z oponami motocyklowymi mniej więcej tak samo jak tarka z serem Grana Padano.

Tego rodzaju nawierzchnia jest stosowana również w Szwecji i Norwegii, jednak nie ma co panikować. Kiedy wyjeżdżaliśmy z Polski na oponach z 10 tys. km na karku też miałem wątpliwości, ale w trakcie pisania tej relacji gumy mają już 18 000 i wciąż sobie radzą (choć straciły nieco krągłości).

 



Po drugie, możliwość nocowania na dziko zawsze i wszędzie (pod warunkiem zachowania odstępu co najmniej 150 metrów od zabudowań) istnieje, ale nie jest bezwarunkowa. W okolicy dużych miast tj. Helsinki, nawet w dość sporej od nich odległości jak 50 km, powszechne są znaki zakazu jazdy samochodem i motocyklem na wszystkich drogach odchodzących w pozornie fajne miejscówki od głównej drogi. Dlatego ostatecznie zamiast upatrzonego jeziorka można skończyć na polu przy drodze.

Wszystkie rodzaje deszczu(11)Po trzecie na Półwyspie Skandynawskim trzeba uważać na dzikie zwierzęta. Pewnie trzeba, ale my w trakcie podróży z Helsinek do Bodo w Norwegii, przez środek dzikiej i naprawdę pustej Szwecji i Finlandii, widzimy dwa łosie i trzy renifery, w tym tylko jednego łosia przebiegającego przez drogę. Ponadto zwierzęta nie sprawiają wrażenia do końca dzikich, ponieważ wcale nie przejmują się ani widokiem ludzi ani dźwiękiem wydawanym przez silniki spalinowe. Ciekawa obserwacja.

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Zapisz się na MV-newsletter!