Zaburzenia czasowe
Finlandia, z daleka od ludzkich osiedli, które nie są interesujące i których nie jest tak dużo, dostarcza wszystkiego, co potrzebne do zapomnienia o świecie zostawionym za tylnym kufrem. Są piękne i czyste jeziora, wspaniała zielona flora oraz cisza.
Chociaż akurat z tą ciszą bywa różnie, bo potrafią ją zakłócić mewy „śpiewające” całą noc przy świetle słońca, jak również miejscowi, których rozregulowany rytm dnia i nocy może skłonić na przykład do do ścięcia drzewa piłą motorową o godzinie 23:30 czasu lokalnego.
Niejakim problemem, który ujawnia się również w Szwecji, jest mała gęstość występowania stacji benzynowych. Ma to miejsce szczególnie na północy. Dodatkowo należy pamiętać, że w większości stacje benzynowe są zautomatyzowane. Niektóre z nich z jakiegoś powodu nie przyjmują kart powszechnie akceptowanych w Polsce. Jeśli jedzie się motocyklem, który spokojnie przejedzie na jednym baku 400 km to problem jest niedostrzegalny – gorzej jeśli jest to 200 km jak w przypadku Trampka. Wtedy obecność młodzieży z pełnym bakiem jest uspokajająca.
Po nauce na temat deszczu lejącego, którą otrzymaliśmy na Litwie, Szwecja przygotowała lekcję na temat deszczu siąpiącego. Dzięki temu możemy przećwiczyć umiejętność rozkładania i składania mokrego namiotu oraz rozpalania ogniska metodami harcerskimi (przy wykorzystaniu contact sprayu).
Podczas jazdy przez pustkowia Norbottens lan można dosłownie poczuć ciszę i spokój jakie tam panują, jak również zaobserwować interesujące zabytki motoryzacji szwedzkiej i amerykańskiej stojące w rozpadających się szopach w mijanych z rzadka gospodarstwach.
Przed wjazdem na przełęcz łączącą Finlandię z Norwegią zaznajemy najwyższej jak do tej pory temperatury – 22 stopnie Celsjusza. Jednakże na samej przełęczy szybko spada ona do 8 stopni. Przeprawę przez góry utrudnia deszcz typu siekącego i mgła. Tutaj przestroga, jeśli jadąc drogami Półwyspu Skandynawskiego zastanawiacie się czy założyć podpinkę czy jeszcze nie ma sensu – zróbcie to – potem będzie tylko gorzej.
W krainie wiecznego dnia
W Norwegii jest nieco trudniej, ale za to pojawia się pewne zjawisko, o którym zdążyliśmy zapomnieć w dotychczasowej podróży. Zakręty. I to nie jakieś łuki czy skrzywienia prostej, ale prawdziwe, pokręcone zakręty.
Dodatkowo widoki, które spokojnie można uznać za zapierające dech w piersiach. Trampek jednak potrzebuje chwili wytchnienia (i nowego zabezpieczenia zębatki zdawczej) więc po dotarciu do Bodo i odebraniu z lotniska małżonki fundujemy sobie pierwszy nocleg w domku kempingowym. Jest to zdecydowanie najlepsza forma nocowania pod dachem w Norwegii jako alternatywa do spania po lasach.
Następnie już we trójkę, ale z jednym motorkiem, udajemy się na Lofoty promem. Prom okazuje się być polskiej produkcji podobnie jak większość jego wyposażenia, co budzi nieco uśpioną już dumę narodową. Nieco wcześniej w kolejce do wjazdu na prom bileter uświadamia nas, że to, co jest za szybą kasku, czyli 11 stopni Celsjusza i deszcz z gatunku zacinających, to nie jest nic niezwykłego i „welcome to Norway”.
Być w Norwegii i nie zobaczyć Lofotów to jak być w Krakowie pierwszy raz i nie wejść na Rynek. Jednak jak się przekonujemy być na Lofotach a je zobaczyć to dwie różne rzeczy. Często po prostu większość tych wysp, a przynajmniej ich górne 2/3 jest zakryte chmurami.
Jednak warto, bez dwóch zdań, dla wspaniałych dróg, zakrętów, turkusowych plaż z czystym piaskiem oraz muzeum Wikingów w Borg. Ponadto, na pierwszym porannym promie do Bodo zawsze jest darmowa kawa.
Przed wyjazdem na południe warto zobaczyć muzeum lotnictwa w Bodo, które, w przeciwieństwie do podobnego muzeum w Krakowie, prezentującego imponującą kolekcję radzieckiego złomu, posiada nieprzebrane zasoby amerykańskiego złomu.
Ze starej wieży kontroli lotów można również obserwować zbliżające się i lądujące samoloty. W okolicy Bodo trzeba zobaczyć najsilniejszy prąd na świecie w Saltstraumen. Tworzą się tam imponujące wiry wodne, które można podziwiać z wysokości łukowato wygiętego mostu. Zjawisko jest niezwykłe nawet gdy za kołnierz leją się strugi deszczu pionowego.
