Nigdy nie byłem fanem jazdy z plecakiem. Na motocyklu zwykle przeszkadza mi wszystko, co ogranicza ruchy, ciąży na barkach i stale przypomina o swojej obecności. Są jednak sytuacje, w których kufry, rolki czy torby nie załatwiają tematu i bagaż „osobisty” jest koniecznością. Po kilku trasach z Kriega Trail18 mogę powiedzieć jedno: to jeden z niewielu motocyklowych plecaków, z którymi jestem w stanie się polubić.
Długo unikałem klasycznych plecaków motocyklowych. Ciężar na barkach, pasy wchodzące pod pachy, mniejsza swoboda ruchu i dodatkowe grzanie pleców. Na krótkim odcinku dało się to znieść. Jednak na dłuższej trasie a już na pewno w terenie – bez szans na przyjemność z jazdy.
Szukasz akcesoriów motocyklowych? Jeśli tak, to polecamy sklep naszych przyjaciół z Motormind. Klikając w poniższy link i dokonując przez niego zakupów dokładacie cegiełkę do rozwoju i utrzymania naszego portalu. Dziękujemy!
Odzież i akcesoria motocyklowe – MotorMind
Z drugiej strony, każdy system bagażowy na ma jakieś wady i nie zawsze się sprawdza. Zwłaszcza u redaktora motocyklowego, który czasem zmienia pojazdy nawet kilka razy dziennie. Jeden motek ma kufry, drugi nie ma, do jednego jest jak przytroczyć torbę, do innego nie bardzo, bo ktoś wymyślił sobie zupełnie gładki tył. Nierzadko trzeba też „polatać” po kilku punktach w mieście z laptopem, dokumentami i innymi rzeczami, które warto mieć przy sobie, z szybkim dostępem.

Kolejna sprawa – dla mnie jedna z najważniejszych – możliwość wożenia bukłaka z wodą. Właściwe, stałe nawodnienie, bez konieczności sięgania do butelki w bagażu, jest bardzo istotne. Poza asfaltem to wręcz kwestia zdrowia, a nawet życia, zwłaszcza w takie upały, jakie panują obecnie.
Dlaczego Kriega Trail18? Dlaczego ta pojemność, a nie mniejszy lub większy?
Są oczywiście kurtki motocyklowe z przedziałem na bukłak na plecach, są też malutkie i lekkie plecaki hydracyjne, stworzone tylko w tym celu. Ja szukałem jednak pewnego kompromisu. Plecaka, który zmieści dwulitrowy bukłak z wodą, a do tego kilka podstawowych rzeczy. Nie chodziło mi o model bardzo pojemny, wielki i nieporęczny. Chciałem taki, który mieszcząc jak najwięcej sam będzie możliwie mały i minimalnie wpływający na komfort jazdy.

Kriega Trail18 to plecak, który trafił w środek tych oczekiwań. Ma 18 litrów pojemności całkowitej i kompaktowe rozmiary, w limitach bagażu podręcznego do samolotu (sprawdzone w locie). Jednocześnie spokojnie mieści bukłak, całą redaktorską elektronikę – laptopa, kamery, baterie, mikrofony, uchwyty, statyw – a do tego dokumenty, portfel i inne drobiazgi. Da się również do niego spakować typowe rzeczy osobiste na jednodniowy wyjazd motocyklowy.
Lekki czołg wśród plecaków
Plecak Kriega Trail18 wykonany jest z Cordury Lite Plus 420D, a w wersjach wykończenia Coyote i MultiCam Black (mój plecak, na zdjęciach) z grubszej i sztywniejszej Cordury 500D. Zewnętrzną, ażurową kieszeń w kształcie plastra miodu wykonano z kolei z Hypalonu – elastycznego i wytrzymałego syntetycznego kauczuku. Są też mocne zamki YKK, półsztywny uchwyt do przenoszenia, elementy odblaskowe na szelkach i możliwość dołożenia na szelkach dodatkowych kieszeni. Całość waży 1630 g, więc nie jest to ultralekki worek, ale ta masa przekłada się na wrażenie solidności. W dodatku nie jest specjalnie odczuwalna w czasie jazdy, o czym dalej.

Kilka przedziałów. 18 litrów z dużym plusem
Producent podzielił przestrzeń plecaka na kilka stref. Główna komora ma 11 litrów i jest wodoodporna, z klasycznym rolowanym zamknięciem.

Druga, 7-litrowa komora, zamykana na gruby, asymetryczny suwak, jest umieszczona bliżej pleców. Jest tam uchwyt do podwieszenia bukłaka, a na dnie zmieścimy narzędzia i parę innych drobnych rzeczy. W tym przedziale jest też zamykana suwakiem, wewnętrzna wodoodporna kieszeń o pojemności 1 litra. W sam raz na telefon, portfel lub dokumenty.

Wyjściowo plecak ma tylko (albo aż) 18 litrów, ale zewnętrzny przedział typu „plaster miodu”, regulowany elastycznymi linkami, znacząco zwiększa dostępną pojemność. Nie jest on oczywiście wodoodporny, ale na pewno bardzo praktyczny. Można tam włożyć zrolowaną kurtkę, parę butów, komplet termoaktywek, które upraliśmy i chcemy dosuszyć w czasie jazdy lub inne, całkiem spore przedmioty.

Jest, a jakby go nie było
Najważniejszą cechą plecaka Kriega Trail 18 jest system Quadloc-Lite. Za bojowo brzmiącą nazwą idzie realna skuteczność. Szelki są szerokie i wyłożone od spodu siateczką. Nie wbijają się w ciało i nie wchodzą pod pachy. Mają kształt mocno wcięty na klatce piersiowej, a na wysokości mostka spina się je dużą, zaokrągloną klamrą. Dodatkowy pasek stabilizuje całość na brzuchu.

Efekt działania tego systemu jest mocno odczuwalny. Po założeniu, nawet z pełnym obciążeniem, plecak nie sprawia wrażenia, jakby ciągnął do tyłu. Ciężar nie siedzi na ramionach, tylko jest równomiernie rozkładany na całym korpusie. To szczególnie ważne podczas jazdy na stojąco, manewrowania w terenie i na dłuższych odcinkach asfaltowych. Plecak niby jest, ale jakby go nie było. Na początku na autostradzie kilkakrotnie musiałem się upewniać, czy go nie zgubiłem. Kształt szelek ma jeszcze jedną zaletę – po pierwszym dopasowaniu długości pasków do ciała nie trzeba już tego robić przy każdym zakładaniu i zdejmowaniu plecaka.

Plecak ma też usztywnione plecy z panelem Air-Mesh. Dzięki temu nie leży jak typowy worek bezpośrednio na kurtce. Jest stabilniejszy, wygodniejszy i trochę lepiej radzi sobie z cyrkulacją powietrza. Oczywiście nie ma cudów. Każdy plecak ogranicza wentylację, więc w upale plecy będą się grzały bardziej niż bez niego.
Mimo to poziom komfortu oceniam bardzo wysoko. Kriega Trail 18 nie podskakuje, nie przesuwa się irytująco i nie sprawia wrażenia przypadkowo dobranego plecaka turystycznego. Nawet w cięższym terenie i na wybojach jest zawsze blisko ciała.
Prywatny wodopój i biuro
Jak już pisałem, jednym z głównych powodów zakupu tego plecaka była opcja wożenia bukłaka. W trasie, zwłaszcza poza asfaltem, typu TET, to ogromna wygoda. Można pić podczas jazdy, bez zatrzymywania się i grzebania w bagażu. Ma to znaczenie nie tylko dla komfortu, ale też dla koncentracji, zwłaszcza w upalne dni. Odwodnienie przychodzi wtedy szybciej, niż się spodziewamy. Przerobiłem to kiedyś na testach Tenery World Raid w Hiszpanii. Nie polecam.

Plecak Kriega Trail 18 jest kompatybilny z bukłakami 2- i 3-litrowymi. Nie ma ich w komplecie, trzeba dokupić osobno. Ja postawiłem na 2-litrowy. To wciąż spory zapas, który najczęściej uzupełniam z 1-5 litrowych butelek z lodówki na stacjach benzynowych. Jest wystarczający na 2-3 godziny jazdy i jednocześnie nie robi z plecaka ciężkiego kloca.
Akurat trafiłem na brak w magazynie oryginalnych bukłaków Kriegi, robionych przez markę Hydrapak. Kupiłem więc po prostu regularnego Hydrapaka na jednym z portali zakupowych. Jest solidny, łatwy w napełnianiu, nie przecieka i ma fajny ustnik, który wystarczy lekko ugryźć, żeby się napić. W dodatku woda w tym bukłaku i plecaku długo utrzymuje niską temperaturę i w smaku nie zalatuje gumą. Wężyk można zabezpieczyć paskiem z rzepem na jednej z szelek.

Zaskoczyło mnie też, ile ogólnie w praktyce da się zmieścić do Kriegi Trail18. Pojemności komór na papierze nie zachwycają, ale kiedy już zaczynamy się pakować, mamy do dyspozycji sporo miejsca. Okazało się nawet, że dam radę zabrać mojego 15-calowego laptopa w grubym etui, z ładowarką i dodatkowymi kablami. Oczywiście wtedy bez bukłaka, ale to na „misje miejskie”. Trzeba mieć tylko świadomośc, że ten plecak nie jest typowym „żółwiem” ze sztywnymi panelami i w razie wywrotki nie ochroni sprzętu przed uderzeniem.
Niezbyt szybki dostęp
Główna komora jest od góry rolowana i zamykana na dwie klamry. To rozwiązanie bardzo dobre pod względem wodoodporności, ale mniej wygodne, gdy potrzebujemy błyskawicznego dostępu. Trzeba odpiąć klamry, rozwinąć materiał i dopiero wtedy dostać się do środka. Trzeba to robić na dwie ręce. Bywa to irytujące dla takich osób jak ja, które ciągle o czymś zapominają i muszą wielokrotnie sięgać do bagażu albo gdy np. zabieramy plecak do samolotu i trzeba go opróżniać na kontroli bezpieczeństwa.

Z drugiej strony ma to także plus. Taki system utrudnia przypadkowe otwarcie i nie zachęca złodzieja do tzw. szybkiej akcji. Rzeczy w głównej komorze są też lepiej zabezpieczone przed deszczem. Dlatego najważniejsze przedmioty, które mają pozostać suche (i w ogóle mają pozostać), pakuję właśnie tam. Jak zwykle – coś za coś.
Użytkowanie pozamotocyklowe utrudnia także zaokrąglony kształt dolnej części. Inaczej mówiąc, plecak niezbyt chętnie trzyma pion po postawieniu na podłodze. Trzeba też uważać na rozpięty pasek stabilizujący na brzuchu. Jeżeli zostawimy go luzem, łatwo przypadkiem nadepnąć na plastikowe klamry i nawet je połamać. Dlatego dobrze jest od razu je zrolować i zabezpieczyć umieszczonymi na nich klipsami.

Drogi, ale bez przesady
Pod względem ceny z pewnością nie jest to tani model z chińskiego portalu. Kriega Trail18 kosztuje w detalu ok. 1080 zł. Wynagradza to jednak przemyślaną konstrukcją, solidnym wykonaniem i tym, jak „bezobjawowo” podróżuje na naszych plecach.
W dodatku w sklepie motormind.pl kupicie ją teraz o 10% taniej, korzystając z naszego kodu rabatowego MV10!

Kriega Trail 18 nie jest oczywiście plecakiem dla każdego. Jeżeli ktoś potrzebuje go jako główną przestrzeń na bagaż na wyjeździe,, powinien poszukać większego modelu. Z kolei jeśli chce wozić wyłącznie wodę, wystarczy mu mniejszy plecak hydracyjny albo sama kieszeń na kurtce. Jednak dla motocyklisty, który chce połączyć bukłak, wodoodporną przestrzeń sensownej wielkości, wygodę noszenia i jakość premium, jest to bardzo mocna propozycja. Ja kupowałem w ciemno i trafiłem z zakupem idealnie.
