W skrzynce mailowej redaktora motocyklowego często pojawiają się zaproszenia na różnego rodzaju tzw. eventy. Zazwyczaj związane z promocją premierowych modeli albo ogólnie – całej marki. Zaproszenie od BMW na Autodrom Słomczyn nieco mnie zdziwiło, ponieważ imprezę zorganizowano pod hasłem „F 900 R Track & Chill”. A przecież ten fajny naked, czy też roadster, chociaż z roku na rok modernizowany, nie jest żadną nowością. Okazało się, że celem polskiego oddziału BMW było wyciągnięcie tej maszyny z cienia innych modeli. Bo faktem jest, że jeździ kapitalnie i jest całkiem przystępny cenowo, ale nie wszyscy o tym wiedzą.
Zdjęcia: Tomasz Parzychowski
Motocyklowe „golasy” można, w dużym uproszczeniu, podzielić na dwie grupy. Totalnie nowoczesne i trzymające się tradycji – mniej lub bardziej. BMW F 900 R jest w tej pierwszej grupie. Jego twórcy nie byli uwiązani wymogami dotyczącymi proporcji, wykończenia czy tzw. elementów obowiązkowych, typu okrągła lampa. To po prostu motocykl pozbawiony owiewek, ale przy tym na wskroś nowoczesny i zrobiony tak dobrze, jak tylko może być w swojej półce pojemnościowej i cenowej.
Szukasz akcesoriów motocyklowych? Jeśli tak, to polecamy sklep naszych przyjaciół z Motormind. Klikając w poniższy link i dokonując przez niego zakupów dokładacie cegiełkę do rozwoju i utrzymania naszego portalu. Dziękujemy!
Odzież i akcesoria motocyklowe – MotorMind
Przeglądając publikowane co roku w różnych mediach motocyklowych artykuły, filmy i inne materiały na temat maszyn ze stajni BMW, rzeczywiście widać tam głównie całą rodzinę GS (nic dziwnego, to lokomotywy sprzedaży), sportowe S i M, w tym crossovery XR, a jeśli chodzi o nakedy, sceniczny reflektor najeżdża głównie na R nineT. A przecież w katalogu i salonach BMW czeka jeszcze jeden ciekawy i bardzo uniwersalny zawodnik – F 900 R. Motocykl, który sprawdzi się w każdym szosowym zastosowaniu i na każdym poziomie doświadczenia kierowcy, również w wersji na kat. A2.

BMW F 900 R Track & Chill
Mając świadomość pewnej nieobecności F 900 R w zbiorowej świadomości polskich motocyklistów, polski oddział BMW postanowił uczynić go bohaterem eventu „Track & Chill”, który odbył się 25 czerwca na Autodromie Słomczyn. Najkrócej mówiąc, były to sesje jazd po nitce toru oraz na placu manewrowym z pachołkami, połączone ze szkoleniem prowadzonym przez ekipę Motor Raid. Oczywiście wszyscy jeździliśmy na F 900 R.
Wśród zgromadzonych dziennikarzy i influencerów (Boziu, gdzie jest granica, kto jest kim?) nie zabrakło prawdziwych harpaganów, którzy po torze jeżdżą w zasadzie na poziomie zawodniczym. Z drugiej strony byli też tacy jak ja, z zamiłowania głównie turyści, którzy na tego typu obiektach chętnie się szkolą, ale nie szukają własnych granic i kolejnych sekund do urwania.

No właśnie, kolejny sezon z rzędu mój stosunek do tzw. torowania jest mocno… przerywany. Mam ten problem, a w zasadzie cechę, że kręcąc kolejne okrążenia szybko zaczynam się nudzić. Już po dwóch-trzech sesjach zaczynam myśleć, że fajnie byłoby wyskoczyć upalanym motocyklem poza bramę toru i zobaczyć, co oferują okoliczne drogi. Z tego też powodu od lat zbieram się do zakupu skórzanego kombinezonu i zawsze są pilniejsze wydatki. Z kolei jazda po torze w turystycznych tekstyliach to spory dyskomfort psychiczny i ograniczenie, ale też realne ryzyko. No wiem, wiem…
Dlatego cieszę się, że trafiłem do grupy instruktora Seweryna Gładygi, który skupiał się na szlifowaniu podstaw i odruchów, a nie szukaniu tempa. Dzięki temu po całym dniu jazdy wyniosłem sporo tematów, które realnie wykorzystam w codziennej jeździe i na trasach. Bo sportowca to już ze mnie nie będzie.

F 900 R – mówią o nim roadster
BMW pozycjonuje F 900 R w segmencie roadsterów. Czym one są i czym się różnią od zwykłych nakedów? Tego do końca chyba nie wie nikt. I jedne, i drugie nie mają szyb i owiewek, ewentualnie w szczątkowej postaci. Wydaje się, że to po prostu kwestia pewnej estetyki i próby określenia charakteru motocykla. Coś pomiędzy ostrym i „technicznym” nakedem, a typowym klasykiem. Mocny i zwinny, ale wciąż z dużą dozą wizualnej elegancji i komfortu kierowcy.
Z drugiej strony samo BMW wcale sprawy nie ułatwia, umieszczając w tej grupie zarówno dzikiego „prawie sporta” S 1000 R, jak i bardziej cywilizowanego i uniwersalnego R 1300 R z bokserem. Inny przykład: Niemcy mieli kiedyś w ofercie piękny i ciekawy model, który w moim odczuciu idealnie sklejał się ze słowem „roadster” – R 1200 R Classic na szprychowych kołach. Czujecie już?

Jak widać, łatwo się zamotać. Ja bym postawił na znacznie prostszy kierunek – BMW używając pojęcia „roadster” chce po prostu pokazać (jak to oni), że F 900 R i inne modele z tej grupy nie są zwyłymi nakedami, tylko czymś więcej. Golasami, ale premium. Niech i tak będzie. Bo rzeczywiście, patrząc na stylistykę F 900 R widzimy masę nowoczesnych kształtów i „wywaloną” na wierzch technologię, ale nie jest to wszystko podane w formie przysłowiowego ciosu w ryj. Linie maszyny są ostre, ale nie do końca. Stylistom udało się uzyskać fajny sznyt, który nasyci fanów nowoczesności, jak i nie odrzuci zwolenników klasyki. Ja jestem zdecydowanie w tej drugiej grupce, ale, mówiąc z podlaska, ta dziewięćsetka bardzo się dla mnie podoba.

Dwa cylindry i ponad 100 kulturalnych koni
BMW F 900 R ma się czym odepchnąć. Rzędowa dwójka o pojemności 895 cm3 i mocy 105 KM jest dla motocykla ważącego nieco ponad 200 kg więcej niż wystarczająca. Być może przez to, że jednostka ta jest montowana również w turystycznych GS-ach 900 i F 900 XR, nie jest kojarzona ze sportowym pazurem. A naprawdę potrafi dostarczyć emocji, i to nie tylko początkującym kierowcom.

Piec F 900 R jest przy tym łatwy w kontroli, nawet w pracując w opcjonalnych trybach Dynamic i Dynamic PRO. Ile sypniesz z garści, tyle dostaniesz, bez szarpnięć, zaskoczeń i eksplozji mocy. Jedyne, do czego świeży motocyklista będzie musiał się przyzwyczaić, to spora siła hamowania silnikiem. Jest tu co prawda system MSR kontrolujący ten parametr w zależności od wybranego trybu jazdy, ale nawet w „cywilnym” trybie Road przy wolnych manewrach warto lekko pomagać sobie sprzęgłem.
Cała reszta, patrząc z pozycji miejsko-turystycznej, jest niemal wzorcowa. Szeroki zakres użytecznych obrotów, więcej niż wystarczające osiągi, miękka praca. Do tego całkiem przyjemny i rasowy dźwięk, nawet na fabrycznym wydechu. A przecież są jeszcze akcesoryjne…

Warto również nadmienić, że można zamówić F 900 R w wersji przystosowanej do wymogów kategorii A2. Ma ona wyjściowo 95 KM mocy, czyli maksymalnie tyle, z ilu można zdławić motocykl do przepisowych ok. 48 KM. Jeżeli młody motocyklista ma możliwości finansowe, żeby kupić ten model, jest to bardzo sensowny kierunek. Nie licząc silnika o ograniczonej mocy, będzie mógł bowiem od razu korzystać z całego pakietu BMW – świetnego zawieszenia, dopracowanej elektroniki i wzorowej ergonomii.
Motocykl, który pomaga
Dlaczego ta cała otoczka jest tak ważna? Ponieważ BMW doskonale opanowało sztukę tworzenia motocykli, które realnie wspierają swoich kierowców na każdym etapie jazdy. Oczywiście dla części nabuzowanych „prawdziwków” jest to antymotocyklowe, bo przecież jednoślad, z którym nie trzeba walczyć i nie trzeba się go bać (nie mylić ze zdrowym respektem), nie ma charakteru, podobnie jak jego właściciel. Mam przy tym ciche podejrzenie, że wielu gardłujących o nijakości F 900 R wciąż nie będzie w stanie doprowadzić go do granic możliwości. Oczywiście z pełną kontrolą, bo bez kontroli to każdy potrafi, choć najczęściej tylko raz.

Dla mnie, jako średniej klasy entuzjasty, ta maszyna ma masę zalet, oczywiście w swoim segmencie. Po pierwsze, mimo dosyć kompaktowych rozmiarów i zdecydowanie bardziej aktywnej pozycji jazdy niż w turystykach i adventure, jest całkiem wygodny, nawet dla takiego dryblasa jak ja. Podnóżki są co prawda przesunięte wyraźnie do tyłu, a korpus i głowa idą do przodu, ale to wszystko jest zaprojektowane z pomysłem i ma się wrażenie doskonałego „sklejenia” z motocyklem. Im kierowca drobniejszy, tym będzie mu na F 900 R lepiej.
Druga sprawa to niesamowita wręcz zwinność tej maszyny. BMW skręca właściwie samo, kierowane wzrokiem i drobnymi ruchami ciała. Patrzysz, gdzie chcesz się znaleźć, i za chwilę tam jesteś. Nieważne, czy na ulicy, krętej drodze, nitce toru, czy w precyzyjnych manewrach między pachołkami. W połączeniu z mocnym, ale łatwym w kontroli napędem daje to znakomitą maszynę do nauki jazdy szosowej na w zasadzie wszystkich poziomach.

Trzecim filarem wsparcia kierowcy jest elektronika BMW, moim (i nie tylko moim) zdaniem jedna z najlepszych na rynku. Nie chodzi nawet o bogactwo systemów, choć już w podstawie dostajemy m.in. kontrolę stabilizacji ASC, zaawansowaną kontrolę trakcji DTC i ABS działający w zakrętach (współpracujące z modułem IMU), pełne oświetlenie LED i dwa tryby jazdy (Rain i Road). Do tego znakomity wyświetlacz TFT z systemem multimedialnym Connectivity – czytelny, intuicyjny i łatwy w obsłudze.

Czasami mam wrażenie, że w niektórych motocyklach systemy są dodane nieco na siłę, pod lepsze wrażenie w opisie modelu. W BMW czuć, że ta elektronika jest rozwijana i dopracowywana od lat, że stała się integralną częścią tych maszyn, a nie naroślą na zdrowej tkance. i jeszcze raz – łatwość obsługi menu. Co ma być na wierzchu, z oddzielnym przyciskiem, jest. Reszta jest do szybkiego opanowania, a gdy poznasz jeden motocykl BMW, odnajdziesz się na każdym innym.

I na koniec, co może nieważne, ale jednak ważne – jakość projektu i wykonania. Oglądasz, wsiadasz, dotykasz, ruszasz, jedziesz na wprost, skręcasz, hamujesz, latasz po równym asfalcie i tym trochę mniej. Wszędzie, na każdym etapie, czujesz jakość. Po prostu.

Całkiem przystępny cenowo… jak na BMW
Nie jest wielką tajemnicą, że mamy osobne pojęcia „motocykla niedrogiego” i „motocykla niedrogiego jak na BMW”. Albo inną markę premium, np. Ducati. To zupełnie naturalne. Natomiast nawet w zestawieniu z solidną Japonią, np. Suzuki GSX-8T i GSX-8S, Kawasaki Z900 czy Hondą Hornet 750, wyjściowa cena F 900 R jest na porównywalnym poziomie. Wynosi 39 390 zł za wersję bazową, już nieźle wyposażoną i w pełni wystarczającą do większości zastosowań.

Za dwa główne pakiety dodatków Comfort i Dynamic, w których dostaniemy grzane manetki, system bezkluczykowy, tempomat, tryby jazdy PRO, quickshifter i adaptacyjne zawieszenie Dynamic ESA, trzeba dopłacić niecałe 7 tys. zł. Niemało, ale już do strawienia, zwłaszcza w porównaniu z pozostałymi modelami BMW. Dzięki różnym opcjom finansowania jest to do udźwignięcia. A dla chętnych, jak to w tej firmie, górnej granicy wydatków w zasadzie nie ma. Ja, dla własnej rekreacji, przebiłem w konfiguratorze 80 tys. zł. Można!
Do wszystkiego, byle na szosie
W dodatku BMW F 900 R to nie tylko miejski naked i maszyna do weekendowego torowania. Można ją doposażyć w akcesoria turystyczne, m.in. system bagażowy i szybę, a następnie ruszyć w tzw. świat. Znam użytkowników tego modelu, którzy zjeździli nim Europę wzdłuż i wszerz, zahaczając też o sąsiednie kontynenty.

Jest oczywiście dostępny „prawie bliźniak” F 900 R, czyli crossover F 900 XR. Mając wybór między tymi dwoma modelami bez wahania brałbym nakeda. Poziom przyjemności z jazdy i naturalnego kontaktu z naturą, choćby w postaci niezakłóconego pędu powietrza, jest na tej maszynie bardzo wysoki.

Jeżeli tylko nie planujesz zjeżdżania z asfaltu, BMW F 900 R może być twoim towarzyszem od początku motocyklowej drogi w zasadzie do jej końca. Oczywiście jeżeli swoje potrzeby oceniasz z punktu widzenia drogowych realiów, a nie sportu i ekstremy. Jego siłą jest to, że nie przytłacza początkującego i nie zostawia niedosytu doświadczonemu motocykliście. To klasyczna dobra robota BMW, nieco schowana na stronie, w katalogach, w salonach i w mediach. Warto wydobyć ją na światło, co właśnie zrobiłem. Koniecznie sprawdź ten model na ścieżce własnych poszukiwań.
BMW F 900 R 2026 – dane techniczne
| Silnik: | czterosuwowy, chłodzony wodą |
| Układ i rozrząd: | dwucylindrowy, rzędowy, DOHC, 8-zaworowy, smarowanie suchą miską olejową |
| Pojemność skokowa: | 895 cm3 |
| Średnica cylindra x skok tłoka: | 86 x 77 mm |
| Stopień sprężania: | 13,1:1 |
| Zasilanie: | elektroniczny wtrysk do kolektora dolotowego, cyfrowe zarządzanie silnikiem BMS-X, elektroniczny nastawnik przepustnicy |
| Moc maksymalna: | 105 KM (77 kW) przy 8500 obr./min |
| Moment obrotowy: | 93 Nm przy 6750 obr./min |
| Sprzęgło: | wielotarczowe, w kąpieli olejowej, Anti-Hopping, uruchamiane mechanicznie |
| Skrzynia biegów: | manualna, sześciobiegowa skrzynia kłowa, zintegrowana w obudowie silnika, opcjonalnie quickshifter |
| Napęd tylnego koła: | zamknięty łańcuch X-ring, amortyzator wstrząsów w tylnej piaście |
| Rama: |
rama z mostem stalowym w konstrukcji skorupowej
|
| Zawieszenie przednie: |
odwrócony widelec teleskopowy o średnicy 43 mm, skok 135 mm
|
| Zawieszenie tylne: |
aluminiowy wahacz dwuramienny, centralny amortyzator, hydrauliczna regulacja napięcia wstępnego sprężyny, regulacja odbicia, skok 142 mm
|
| Koła i opony: | 120/70 ZR17 / 180/55 ZR17, koła z odlewu aluminium |
| Hamulec przedni: | dwutarczowy, pływające tarcze hamulcowe o średnicy 320 mm, 4-tłoczkowe radialne zaciski hamulcowe, ABS Pro |
| Hamulec tylny: | jednotarczowy, tarcza o średnicy 265 mm, 1-tłoczkowy zacisk pływający, ABS Pro |
| Wymiary (dł./szer./wys.): | 2140/818/1130 mm |
| Rozstaw osi: | 1514 mm |
| Wysokość kanapy: | 815 mm; opcjonalnie 760, 790, 835 mm |
| Masa: | 208 kg z płynami |
| Zbiornik paliwa: | 13 litrów, w tym ok. 4 litry rezerwy |
| Normy: | Euro 5+ |
| Elektronika: | kolorowy wyświetlacz TFT z BMW Motorrad Connectivity, reflektor LED, kierunkowskazy LED, ASC, DTC, ABS Pro, tryby jazdy Rain/Road, regulowane dźwignie hamulca i sprzęgła, gniazdo 12 V; opcjonalnie Headlight Pro z adaptacyjnym doświetlaniem zakrętów, tryby jazdy Pro, Dynamic ESA, Keyless Ride, inteligentne połączenie alarmowe, TPC, tempomat |
| Cena: | od 39 390 zł |
| Importer: | www.bmw-motorrad.pl |
