Większość kierowców kupuje kamerę samochodową z jednego powodu – chce mieć nagranie na wypadek stłuczki albo sporu na drodze. Kamerę warto mieć również w sytuacji, kiedy widzimy pirata drogowego, który stwarza niebezpieczeństwo i zagrożenie dla innych uczestników ruchu. We wszystkich sytuacjach kluczową rzeczą jest, aby tablice rejestracyjne były widoczne na nagraniu.
Nie jest to takie oczywiste, ponieważ wideorejestrator mierzy się z trudnym zadaniem. Światła reflektorów, duża prędkość, mokra nawierzchnia i refleksy odbitego światła sprawiają, że tablice często stają się nieczytelne na nagraniach. Dlatego kupując kamerę, warto obejrzeć kilka przykładowych filmików z kamery. Takie nagrania są publikowane najczęściej na YouTube, wystarczy wpisać wybrany model w wyszukiwarkę.
Na co zwrócić uwagę przy zakupie wideorejestratora?
Nie ma jednego parametru, który sam w sobie decyduje o jakości kamery samochodowej – liczy się to, jak wszystkie elementy współpracują ze sobą. Dopiero ich połączenie decyduje o tym, czy nagranie będzie czytelne wtedy, gdy naprawdę tego potrzebujemy, a nie tylko w idealnych warunkach testowych.
- Sensor (matryca) – odpowiada za to, ile światła kamera jest w stanie zarejestrować. Im wyższa jego czułość, tym lepiej radzi sobie po zmroku. Zdecydowanym liderem jest Sony STARVIS. Ważne, aby kamera miała właśnie taki sensor.
- Obiektyw – opisywany wartością f (np. f/1.8). Im niższa liczba, tym więcej światła dociera do sensora w tym samym czasie, co ma duże znaczenie w nocy.
- Tryb HDR – wyrównuje różnice jasności w kadrze, dzięki czemu jednocześnie widać szczegóły w jasnym niebie i w cieniu, zamiast prześwietlonych lub całkiem czarnych fragmentów.
- Kąt widzenia – im szerszy, tym więcej mieści się w kadrze poza samą jezdnią; rozsądne minimum to 120-130°, a standardem i praktycznym maksimum jest 140°. Powyżej tej wartości obraz zaczyna się mocno zniekształcać (efekt rybiego oka), przez co tablice rejestracyjne stają się mniejsze i trudniejsze do odczytania.
- Rozdzielczość – ma znaczenie, ale dopiero w połączeniu z powyższymi elementami, a nie sama w sobie.
Test dzienny – łatwy sprawdzian dla większości kamer
W dzień różnica między kamerami jest najmniejsza. Nawet budżetowe modele poradzą sobie w sprzyjających warunkach oświetleniowych i niskiej prędkości.
Prawdziwy sprawdzian to trudniejsze scenariusze: jazda pod słońce, zmiana scenerii przy wjeździe do tunelu, mokra nawierzchnia odbijająca blask. Jeśli próbowałeś kiedyś zrobić zdjęcie na tle słońca – to rozumiesz, o co chodzi. W takiej sytuacji kamera musi ograniczyć jasność jednego punktu i podnieść jasność innego. Fachowo nazywa się to HDR, ale różni producenci implementują taką funkcjonalność z różnym efektem.
Test nocny – miejsce, gdzie większość kamer w tej klasie zawodzi
To właśnie noc weryfikuje kamerę najsurowiej. W typowych warunkach – ciemna droga, reflektory nadjeżdżających aut – większość kamer traci ostrość i kontrast na tyle, że tablica rejestracyjna staje się nieczytelna. Zostają tylko rozmyte kontury i olśnione przez reflektory piksele.
Nawet kamery z wyższej półki nie zawsze radzą sobie z tym dobrze. Na tle rynku wyróżnia się tutaj wideorejestrator Mikavi PQ8 i jego tryb HDR. Różnicę robi tu czułość sensora w połączeniu z bardzo mocnym chipsetem Novatek. Inną dobrą kamerą jest również VIOFO A229 Pro, która została zbudowana na identycznych komponentach, jednak w testach wypada nieco gorzej niż PQ8.
Podsumowanie
Wybierając model, warto sprawdzić nie tylko rozdzielczość, ale realną czułość sensora, obsługę HDR i to, jak wyglądają prawdziwe nagrania. Wszyscy producenci deklarują świetną skuteczność, dlatego dobrym pomysłem jest obejrzenie kilku filmów, na których widać, jak dana kamera radzi sobie z rozpoznawalnością tablic.
