pon., 18 październik 2021

Motocyklem dookoła Polski: zakręt śmierci, otwarty kufer i niebezpieczna przygoda z dzikim zwierzęciem

-

Ostatnie dwa dni obfitowały w słońce, piękne widoki. Ponieważ wróciłem w góry, a konkretnie w Sudety i Karkonosze, asfalt w ogromnej większości był bardzo dobry, a zakrętów aż nadto. Nie obyło się bez niespodzianek w postaci otwartego kufra, w którym na wierzchu był rejestrator dźwięku, skrótu przez Czechy, zamiany motocykla na motorówkę oraz sarny pod moimi kołami, która przyprawiła mnie prawie o zawał, a czy o szlif… sami przeczytajcie.

Autorem artykułu oraz zdjęć jest Dariusz Drążkiewicz

Motocyklem dookoła Polski: zakręt śmierci, otwarty kufer i niebezpieczna przygoda z dzikim zwierzęciem

Dzień 13 – Bogatynia – Radomierzyce – Zawidów – Świeradów Zdrój – Szklarska Poręba – Karpacz – Lubawka – Mieroszów – Nowa Ruda – Kudowa Zdrój – Niemojów – 312 km

Ranek w Bogatyni powitał mnie pięknym słońcem. Odbyłem jeszcze krótki spacer po okolicznych uliczkach, gdzie robię kilka zdjęć domów przysłupowych. Te domy przypominają mi czas, który spędziłem w Niemczech i przemierzając ten kraj wiele razy widziałem tego typu budynki. Niespiesznie wyprowadzam motocykl z garażu właściciela hotelu, który informuje mnie, że za kilka dni przyjeżdża 8 motocykli do niego, aby zwiedzać okolicę. Ruszam tuż po 9:00 z lekkimi obawami. Wracam w góry, które tak dały mnie i motocyklowi na początku w kość. Wewnętrznie mam jednak nadzieję, że nie przyjdzie mi już jechać po tak złych drogach, jak w Beskidach.

Motocyklem dookoła Polski: zakręt śmierci, otwarty kufer i niebezpieczna przygoda z dzikim zwierzęciem Motocyklem dookoła Polski: zakręt śmierci, otwarty kufer i niebezpieczna przygoda z dzikim zwierzęciemPo kilkunastu kilometrach zatrzymuję się na Zaporze Wodnej Niedów. Wchodzę na nią, bowiem zaciekawia mnie jej budowa, a konkretnie samoczynne urządzenie upustowe – przelewy labiryntowe. Równie ciekawa jest historia tego miejsca, bowiem zapora ziemna na sztucznym zbiorniku Niedów zniszczona została w wyniku powodzi w sierpniu 2010 r. a nowa, której odbudowę ukończono w 2017 r. ma już betonową konstrukcję. Chwilę wsłuchuję się w szum wody i ruszam dalej.

Motocyklem dookoła Polski: zakręt śmierci, otwarty kufer i niebezpieczna przygoda z dzikim zwierzęciem Motocyklem dookoła Polski: zakręt śmierci, otwarty kufer i niebezpieczna przygoda z dzikim zwierzęciem

Powoli zaczynają się góry, drogi robią się coraz bardziej kręte. Pojawiają się piękne widoki, tak przeze mnie lubiane. Prawdę mówiąc o wiele większą sympatią darzę góry, aniżeli morze, bądź tereny nizinne. I to nie z powodu zakrętów, a z powodu widoków. Jedziesz krętą droga wśród lasów, skupiasz się na odpowiedniej technice jazdy, a tu nagle wyłania się piękny krajobraz, albo barierka za którą jest ogromna przepaść, bądź widzisz z góry pokonaną przed momentem trasę. Lubię się zatrzymać w takim miejscu i nacieszyć oko. Bardzo relaksuje mnie widok gór. Nawet po ciężkim dniu taki widok ładuje moje baterie do pełna. Podczas tego wyjazdu widziałem wiele takich miejsc i w wielu się zatrzymywałem co rusz zaskakiwany ich wyjątkowością.

Motocyklem dookoła Polski: zakręt śmierci, otwarty kufer i niebezpieczna przygoda z dzikim zwierzęciem Zbaczam trochę z trasy widząc drogowskaz na Zamek Czocha. Zawsze chciałem go zobaczyć, bo słyszałem o nim wiele. Wjeżdżam na parking i pomimo tego, iż brak jest wolnych miejsc Pan nadzorujący ruch z uśmiechem pozwala mi zaparkować obok swojej budki. Wymieniam jeszcze kilka żartobliwych zdań z nim i ruszam na zamek. Wiem, że nie mam wystarczająco dużo czasu, aby zwiedzać ten obiekt z przewodnikiem więc wchodzę tylko na dziedziniec, który i tak robi na mnie wielkie wrażenie. Zamek wkomponowany w skałę przytłacza swoją posępnością. Powstał jako warownia graniczna na pograniczu śląsko-łużyckim w latach 1241–1247 z rozkazu króla czeskiego Wacława I Przemyślidy. Jest to jedno z tych miejsce, które również bardzo lubię odwiedzać. Czas jednak goni, a przede mną przecież jeszcze Zakręt Śmierci i Droga Stu Zakrętów. Upał ciągle daje się we znaki, jednak trasa wiedzie lasami z idealną nawierzchnią.

Motocyklem dookoła Polski: zakręt śmierci, otwarty kufer i niebezpieczna przygoda z dzikim zwierzęciem Motocyklem dookoła Polski: zakręt śmierci, otwarty kufer i niebezpieczna przygoda z dzikim zwierzęciem Motocyklem dookoła Polski: zakręt śmierci, otwarty kufer i niebezpieczna przygoda z dzikim zwierzęciem Po drodze mijam Świeradów Zdrój, gdzie planowałem wejść na spektakularną wieżę widokową Sky Walk, jednak widząc, jaki jest tłum rezygnuję. Wiem ile mam do przejechania i jestem pewien, że się nie wyrobię przed zmierzchem tracąc tu ogrom czasu. Wolę odpocząć na Zakręcie Śmierci, który tuż przede mną.

Motocyklem dookoła Polski: zakręt śmierci, otwarty kufer i niebezpieczna przygoda z dzikim zwierzęciem Dojeżdżam do niego cudowną drogą przez las z lekkimi zakrętami, która sprawia mi wiele przyjemności. Przejeżdżam Zakręt Śmierci, który ma 440 m i zatrzymuję się tuż za nim. Zakręt swoją nazwę zyskał po licznych wypadkach samochodowych, do których doszło w tym miejscu. Najbardziej znanym wydarzeniem w historii zakrętu był wypadek z 1945 roku, gdy kilka radzieckich ciężarówek, przewożących żołnierzy, spadło w przepaść. Wraz z budową drogi powstały chodniki minerskie, które miały służyć do ewentualnego wysadzenia drogi w powietrze.

Motocyklem dookoła Polski: zakręt śmierci, otwarty kufer i niebezpieczna przygoda z dzikim zwierzęciem Jeszcze dobrze nie zdążyłem zsiąść z motocykla, gdy podjeżdża motocyklista bardzo stylowo ubrany. Szybko się zapoznajemy. Karol pochodzi z Białegostoku, ale przyjechał na motocyklu Yamaha Classic SR z Warszawy, gdzie mieszka i pracuje. Trasę pokonał w 12 godzin dnia poprzedniego, a już jutro wraca. Czyn godny podziwu na tak małym motocyklu, gdzie jak sam określił „każde wyprzedzanie to walka o życie”. Wspólnie wchodzimy na platformę widokową, wymieniamy się namiarami i Karol rusza dalej. Ja jeszcze chwilę siedzę na ławce jedząc drugie śniadanie i popijając energetyka przed punktem kulminacyjnym dzisiejszego dnia.

Motocyklem dookoła Polski: zakręt śmierci, otwarty kufer i niebezpieczna przygoda z dzikim zwierzęciem Motocyklem dookoła Polski: zakręt śmierci, otwarty kufer i niebezpieczna przygoda z dzikim zwierzęciem

Zanim jednak dojadę do tego punktu przedzieram się m.in. przez Szklarską Porębę i Karpacz, w którym na pasach zaczepia mnie pieszy i informuje, że mam otwartą górną klapę kufra. Spoglądam i rzucam soczyste przekleństwo, bowiem kilka kilometrów wcześniej nagrywałem materiał filmowy przy pomocy kamery i rejestratora dźwięku z mikrofonem i to właśnie w tym kufrze miałem rejestrator z dźwiękiem z całej wyprawy. Od razu przed oczyma mam obrazek, gdy pakuję ten rejestrator na samą górę kufra, na ubrania nie chcąc go wpychać niżej, bo potem zawsze mam problem z jego wyciągnięciem.

Motocyklem dookoła Polski: ucieczka od zgiełku, echo bitwy sprzed tysiąca lat, taniec robota na motocyklu

Zatrzymuję się na przystanku załamany i pogodzony, że straciłem wszystkie pliki głosowe do wideo. Jestem pewien, że rejestrator wypadł na którymś z ostrzejszych zakrętów. Schodzę modląc się, żeby nie stracić nic więcej i oto cud! Rejestrator zaparł się o krawędź kufra i nie wypadł. Nie wiem, jak to możliwe i po raz kolejny czuję, że albo mam więcej szczęścia niż rozumu, albo ktoś czuwa nade mną po cichu. Zamykam kufer i jadę dalej. Mijam Domy Tkaczy w Chełmsku Śląski, które jak dotąd widziałem tylko na zdjęciach i ponownie żałuję, że mogę się tutaj zatrzymać na dłużej.

Motocyklem dookoła Polski: zakręt śmierci, otwarty kufer i niebezpieczna przygoda z dzikim zwierzęciem I oto jest – Droga Stu Zakrętów zwana też Szosą Stu Zakrętów. Jest to bardzo popularna trasa wiodąca przez Góry Stołowe, z Radkowa przez Karłów do Kudowy Zdroju. Jest to droga wojewódzka nr 387, o długości około 35 km. Doświadczeni motocykliści na pewno czerpać będą wiele frajdy z jazdy bowiem jeden zakręt przechodzi w kolejny. Dodatkowo asfalt jest bardzo dobrej jakości i prowadzi przez las, co przy dzisiejszym upale jest zbawienne. Pojawia się tutaj jednak jedna mała uwaga – jeżeli masz słaby motocykl i utkniesz za jakimś samochodem, to radości nie uświadczysz. Droga jest kręta a wyprzedzanie jest mocno ograniczone i wiąże się z ryzykiem. Ja przez ok. 1/3 drogi jechałem za bardzo wystraszoną Panią w jakimś mikroaucie, za którą ciągnęło się kilka kolejnych aut. Zanim wyprzedziłem wszystkich minęło trochę czasu, a pod kaskiem płynęły słowa powszechnie uważane za obraźliwe. Gdy już się uporałem z tym konwojem w końcu mogłem cieszyć się w pełni tą drogą.

Motocyklem dookoła Polski: zakręt śmierci, otwarty kufer i niebezpieczna przygoda z dzikim zwierzęciem W Kudowie-Zdroju zatrzymuję się na stacji, aby zakupić wtyczkę do gniazdka zapalniczki, bowiem gdzieś w trasie ją zgubiłem. Nie wpiąłem jej do końca i dyndała, aż został tylko sam kabel. Do noclegu mam jakieś 50 km i jestem już tam myślami, bo dzień jest męczący. Jadę wzdłuż granicy z Czechami, droga jest dobra, prowadzi w większości przez las, a moja czujność z każdym kolejnym kilometrem spada wiedząc, że już tylko 30 minut, 20 minut, 10 minut do celu. I oto ok. 10 km przed noclegiem jadąc cudownym asfaltem przez las mając w dole strumyk, a za nim Czechy, będąc już w głowie na miejscu drogę zabiega mi sarna. Momentalnie daję po hamulcach, na nieszczęście sarna przewraca się tuż przede mną, ja odpuszczam hamulec i odbijam w prawo, żeby jej nie trafić, znowu ostro hamuję, czuję jak blokuje mi się tylne koło, motocykl nurkuje i zaczyna myszkować. Sarna w ostatniej chwili dosłownie metr przede mną pozbierała się tak szybko, jak upadła, zabuksowała tylnymi kopytami i uciekła w las, a ja widzę już oczyma wyobraźni, jak szoruję po asfalcie na lewym boku patrząc tylko, gdzie pchnąć motocykl. Motocykl wykonuje jeszcze ostry taniec tylnym kołem i stabilizuje się do dziś nie wiem jak. Prędkość była przepisowa, bo 90 km/h, nie chciałem cisnąć, było już blisko. Droga była pusta z dobrą nawierzchnią i aż się prosiło o więcej, jednak zmęczenie nie pozwalało. Ponownie zastanawiam się czy mam więcej szczęścia niż rozumu, czy ktoś po cichu na górze czuwa nade mną.

Motocyklem dookoła Polski: zakręt śmierci, otwarty kufer i niebezpieczna przygoda z dzikim zwierzęciem Pełen adrenaliny dojeżdżam do Pani Danuty w Niemojowie, gdzie mam nocleg. Miejsce kultowe i znane wielu motocyklistom. Pani Danuta siedzi przed wejściem i gawędzi z gośćmi. Chodzi o kulach więc prosi jedną z Pań, która tu nocuje o pomoc w pokazaniu pokoju i oprowadzeniu po budynku. Jednocześnie pyta, czy jestem głodny, bowiem ma wyśmienity żurek wielokrotnie nagradzany przez znawców i pierogi. Decyduję się na żurek i jest rzeczywiście wyjątkowy. Przy opowieściach Pani Danuty m.in. o tym jak zbierała grzyby z pokładu śmigłowca wojskowego, jak spóźniła się na spotkanie z Prezydentem Wałęsą, jak prowadziła kilka schronisk i restauracji w czasach świetności i jak zmieniała samochody w czasach, gdy był to towar luksusowy.

Motocyklem dookoła Polski: zakręt śmierci, otwarty kufer i niebezpieczna przygoda z dzikim zwierzęciem Po żurku zostaję zaproszony na pogawędki wśród gości, dołącza do nas Peter, który mieszka tuż za granicą i również jest motocyklistą dobrze znanym w wielu miejscach Polski, ponieważ bardzo aktywnie uczestniczy w zlotach na terenie naszego kraju. Ja dowiaduję się kolejnych pięknych historii związanych z motocyklistami, którzy regularnie odwiedzają to miejsce pomagając Pani Danucie w porządkowaniu terenu i odbudowie po pożarze. Po raz kolejny przekonuję się, że dobro krąży, bo dowiaduję się, jak Pani Danuta pomagała innym zawsze, jak ich gościła, jak podchodzi do swoich gości i wcześniej restauracyjnych klientów, a teraz sama jest w potrzebie i to co Ona dawała innym wraca ze zwiększoną siłą. Sam się przekonuję o Jej gościnności, gdy przyniesiona specjalnie dla mnie z baru butelka wódki kończy się za sprawą tylko naszej dwójki. Oczywiście proponowana jest mi kolejna, ale odmawiam, bo jest już późno, siedzimy już w góralskiej dobudówce z powodu zimna i komarów z innymi gośćmi, którzy przyjeżdżają tu od lat specjalnie dla Pani Danuty, aby doglądać, jak się ma, czuje i czy czegoś nie potrzebuje. Na pytanie ile się należy za wódkę Pani Danuta jedynie reaguje uśmiechem mówiąc: „Nic. Jesteś motocyklistą, a oni pomogli wiele razy”. Czuję, że wrócę tutaj kiedyś i tę butelkę oddam z nawiązką, bo po prostu czuję się w obowiązku.

Motocyklem dookoła Polski: zakręt śmierci, otwarty kufer i niebezpieczna przygoda z dzikim zwierzęciem Motocyklem dookoła Polski: zakręt śmierci, otwarty kufer i niebezpieczna przygoda z dzikim zwierzęciem
Dzień 14 – Niemojów – Lądek Zdrój – Javornik (Czechy) – Otmuchów – Głuchołazy – Racławice Śląskie – Uciechowice – Tworków – Gorzyczki – Częstochowa – 390 km

Tak oto rozpoczynam ostatni dzień wyprawy. Szczerze mówiąc nie mam w tym dniu głowy do robienia zdjęć, czy zatrzymywania się w poszczególnych miejscach, ponieważ ta moja głowa z bujnymi włosami podsumowuje już ten wyjazd, przypomina sobie najciekawsze, najcięższe, najlepsze, najgorsze wydarzenia, wyciąga wnioski. Każdy dzień podczas tej wyprawy miał coś wyjątkowego i zaskakującego. W tym ostatnim przyszło mi kawałek drogi przejechać przez Czechy. Tym razem nie wynikało to jednak z mojego niedopatrzenia podczas planowania trasy, jak miało to miejsce w drugim dniu, a z zamknięcia drogi nr 390 z Lądka-Zdroju do Złotego Stoku. Na stacji benzynowej pytam Policjanta i lokalnego mieszkańca, czy rzeczywiście droga jest zamknięta. Obaj niezależnie potwierdzają więc decyduję o drodze przez Czechy, aby nie wracać i nie nadkładać kilkudziesięciu kilometrów. Kieruję się na Javornik, a potem Paczków.

Motocyklem dookoła Polski: zakręt śmierci, otwarty kufer i niebezpieczna przygoda z dzikim zwierzęciem Nad Jeziorem Otmuchowskim robię przystanek i dzwonię do Damiana, kolegi z którym gram w częstochowskim zespole Forsal. Damian jest nad Jeziorem Nyskim i zapraszał mnie na przejażdżkę motorówką, gdy będę w okolicy. Korzystam i po dłuższej chwili jestem na pomoście, a następnie w motorówce. Spędzam tam jakieś dwie godziny i ruszam w stronę miejsca, w którym rozpocząłem moją przygodę.

Motocyklem dookoła Polski: zakręt śmierci, otwarty kufer i niebezpieczna przygoda z dzikim zwierzęciemKilometry uciekają pod kołami w pięknej pogodzie. Krajobraz robi się coraz mniej górzysty, pojawią się coraz bardziej znane mi nazwy miejscowości, a uśmiech na twarzy robi się coraz większy. Wiem, że dam radę, że się udało, że było warto, że te bolące cztery litery i kark świadczą o sukcesie, że wykonałem plan w ok. 85% nie do końca z mojej winy, że nic się poważnie nie zepsuło, nigdzie się nie spóźniłem, poznałem cudowne miejsca, trasy, ludzi, że objechałem Polskę dookoła!

Motocyklem dookoła Polski: zakręt śmierci, otwarty kufer i niebezpieczna przygoda z dzikim zwierzęciemWjeżdżam na parking w okolicach przejścia granicznego Gorzyczki od drugiej strony, stawiam motocykl w tym samym miejscu, co 14 dni temu, schodzę i wpadam w lekką euforię krzycząc pod kaskiem, że się udało. Otóż moi Drodzy udało się i było warto!

Motocyklem dookoła Polski: zakręt śmierci, otwarty kufer i niebezpieczna przygoda z dzikim zwierzęciemCałą tę relację pragnę zadedykować moim dzieciom, rodzicom i bratu, którzy w największy sposób przyczynili się do tego, aby ta wyprawa doszła do skutku. Dziękuję wam za to, że wierzyliście, wsparliście finansowo, duchowo i mentalnie.

Motocyklem dookoła Polski: zakręt śmierci, otwarty kufer i niebezpieczna przygoda z dzikim zwierzęciem

Motovoyagerhttps://motovoyager.net
Nasi czytelnicy to wybrana grupa ludzi. Motocykliści, którzy w Internecie szukają inteligentnej rozrywki, konkretnych porad lub inspiracji do wyjazdów motocyklowych. Nie jesteśmy serwisem dla każdego, zdajemy sobie z tego sprawę i… uważamy, że jest to nasz atut. Nie znajdziesz u nas treści nastawionej jedynie na kliki, która nie wnosi niczego merytorycznego. Nasza maksyma to: informować, radzić, bawić nie zaśmiecając głów czytelników bezsensownymi treściami.


ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

POLECAMY

Zmienne fazy rozrządu – technologia w służbie wydajności i ekologii silnika

Zmienne fazy rozrządu w silnikach spalinowych regulują czas podnoszenia się zaworów silnika, w zależności od jego obciążenia i obrotów. Dzięki temu poprawia się wydajność...

SCHUBERTH E1 – kask jakich mało [test, opinia]

Wybór odpowiedniego kasku dopasowanego do naszych potrzeb to złożona kwestia. Większość z nas ograniczają finanse, ale zaraz za nimi stoją takie cechy jak wygląd,...

44-letni, nie posiadający prawa jazdy kierowca VW, nie ustąpił pierwszeństwa motorowerzyście [VIDEO]

Mieszkaniec Rawicza prowadząc golfa nie ustąpił pierwszeństwa motorowerzyście, nie stosując się do znaku "STOP". Prowadzący samochód nie posiadał prawa jazdy. Kierujący jednośladem, ze złamaniem...

Borkoś brał w udział w wypadku drogowym – kierowca motoambulansu w ciężkim stanie wprowadzony został w stan śpiączki farmakologicznej

Borkosia, czyli Marcina Borkowskiego, mieliście już okazję kilkukrotnie poznać na naszym portalu. O tym zdarzeniu wolelibyśmy nigdy nie pisać, ale stało się. Ratownik medyczny...

Ekstremalna wyprawa na biegun południowy na Royal Enfield Himalayan

Royal Enfield chce udowodnić, że w przypadku ekstremalnej turystyki motocyklowej jest bardzo konkurencyjny, a jego motocykle są na tyle dobre i dopracowane, że nie...