_SLIDERLipcowy lód, mróz i waleczne renifery czyli Nordkapp na ostro

Lipcowy lód, mróz i waleczne renifery czyli Nordkapp na ostro [RELACJA]

-

Gwóźdź w mózg

Lipcowy lód, mróz i waleczne renifery czyli Nordkapp na ostro [RELACJA]Dostawałem w kość, ale jeszcze bardziej Pan Versys w którym temperatura wody nie podniosła się ani razu w trakcie tej wycieczki pow. 57 st C. Parę razy przed niechybnym upadkiem ratowały mnie Pirelli Scorpion Trial, które, nomen omen, wytrzymały całą trasę, a zużyły się tylko w połowie, choć na tych asfaltach powinny zejść do zera. Nie zeszły, bo było tak zimno, że guma zamieniła się w beton. Ale dały radę trzymając przyczepność nawet na lodzie.

Idąc przez góry w kierunku Trondheim drogami kategorii „bez koloru na mapie” niezliczonymi tunelami, serpentynami, wzniesieniami i zaliczając potem kolejne promy nabierałem patyny a pojęcie „wilgoć wszędzie” stała się codziennością. Namiot ciągle mokry, aparat fotograficzny zalany raz działający raz nie, wodoodporna sprawdzona w boju komórka też zaczęła fiksować aż w końcu padła. Deszcz zamieniał się w ulewę, ulewa w grad, grad w mżawkę i tak dzień i noc. Bardzo wiało, oj bardzo. I trzymało cały czas od zera do +5 st C. W czerwcu. Mentalnie wszedłem w stan ciągłej jazdy na systemie DK no i tak po 500-600 km dziennie. Aby do przodu.

Lipcowy lód, mróz i waleczne renifery czyli Nordkapp na ostro [RELACJA]Z drugiej strony to była wspaniała jazda. Wchodzisz w trans. Ciągły. Woda, ślisko, zimno, pusto, zakręty, góry, po prostu idziesz naprzód. Jest mistycznie. Jest tak bardzo wspaniale, że nie liczy się nic tylko droga i każdy kilometr smakujący bólem i łzami staje się doskonały. Nie ma znaczenia co będzie za zakrętem, czy odkręcając gaz i wchodząc się w niego na petardzie wyjdziesz z niego. Nie ma. Jest tu i teraz. Jesteś tylko ty i on. Motocykl.

Nie potrzeba muzyki, nie ma znaczenia jak wspaniały jest kolejny fiord. Po prostu masz czystą głowę, nie myślisz o niczym, nie czujesz zimna, nie przeszkadza ci woda, porywy wiatru ani mgła w kasku, wychłodzenie i samotność. Po prostu jedziesz. Kiedy to się raz poczuje, nic cię nie zatrzyma i nigdy nie skończysz jeździć. A im bardziej będzie ciężko – tym bardziej będziesz tego chciał. Tak tam było. Magicznie. I tego możesz doznać tylko wtedy kiedy podróżujesz sam. Bo kiedy robisz to sam – robisz to sprawnie.

Lipcowy lód, mróz i waleczne renifery czyli Nordkapp na ostro [RELACJA]Wracając na ziemię – wielkim problemem okazał się kask. Miałem pojechać w pięknym nowiutkim kasku Arai Chaser V-Pro. Kasku doskonałym, z racji tej że jest świetnie dopasowany – wręcz nie czuć go na głowie, cichy i z pinlockiem mocowanym na śrubki, tak że nie ma mowy żeby zaparował. A pojechałem w wydeptanym Shoei-u którego podstawową (nowy czy stary) wadą w ciężkich warunkach jest to, że pinlock nigdy nie układa się prawidłowo – czyli jest nieszczelny i w trakcie deszczu od dołu paruje. I widać co? Pół zaparowanej szyby.

W dodatku rysuje się od środka od byle czego. Niestety moja pokancerowana głowa w wypadku sprzed dwóch dekad kiedy to szlifowałem potylicą tory tramwajowe nie znosi jakiegokolwiek dłuższego nacisku co objawia się bólem z jednej strony który mogę opisać „gwóźdź w mózg”. I nieważne jaki to jest kask, ale 10 czy 12 godzin wytrzymuję tylko w wydeptanym kaloszu który na wietrze lata mi po głowie. Więc mój Arai został w domu, a tak bardzo był wtedy potrzebny. Tak więc przez zaparowaną do połowy szybę nawigacji i zegarów nie widziałem. Opcją było jechać z otwartą szybą co czyniłem, tylko wtedy woda w oczy też nie ułatwiała mi życia.

Osiem warstw

Lipcowy lód, mróz i waleczne renifery czyli Nordkapp na ostro [RELACJA]Dopiero po tygodniu na bajecznych Lofotach pół dnia słońca pozwoliło mi trochę przeschnąć. Ale zanim tam dotarłem niezawodny Łukasz z Oslo załatwił mi nocleg w Bodo, gdzie ugościła mnie Eliza, która od 14 lat żyje w Norwegii. Wreszcie trochę przeschnąłem.

I w tym miejscu warto wspomnieć, że mój organizm słabł. Na początku Held Hakuna II z wpiętą membraną dawał mi komfort jazdy nawet do 8 st C. W miarę mijania kolejnych dni musiałem dokładać kolejne warstwy, tak że w końcu miałem na sobie osiem warstw ciuchów na co składały się trzy termoaktywki Rebelhorna, polar, rzeczony Held Hakuna z wpiętym ociepleniem i membraną i na to takiż malutki leciutki niezatapialny kombinezon przeciwdeszczowy tejże firmy. Naprawdę nie wiem jak oni to robią, ale mimo dwóch tygodni w kąpieli Held nie przemókł ani razu, a rękawice Held Season GLV poddawały się dopiero w dziewiątej-dziesiątej godzinie ciężkiego deszczu.

Lipcowy lód, mróz i waleczne renifery czyli Nordkapp na ostro [RELACJA]W Lofotach się zakochałem. Drogi, mosty, tunele, plaże, zagubione wioski, zakręty zamknięte i otwarte – po prostu Odyn stworzył Lofoty dla motocyklistów. I tylko żal pozostał, że nie miałem na nie paru dni. Dlatego bezapelacyjnie muszę tam wrócić.

Po wyjściu z Lofotów pogoda się pogorszyła. Doszedł mróz. Koło Polarne przekroczyłem w temp – 6 st C i poczłapałem dalej licząc na to że „każdy deszcz się kiedyś kończy”. I skończył się za Alta, na słynnym płaskowyżu, gdzie pogoda dołożyła często tam wiejący huraganowy wiatr.

Warto może wspomnieć co się zmieniło w Norwegii od mojej tam wizyty sprzed 17 lat. Drogi. Lepszy asfalt, dobudowali też dziesiątki tuneli w których… potrafią być nawet ronda, bo te tunele się krzyżują. Na wszystkich stacjach benzynowych zapłacisz kartą tuż przy dystrybutorze – same automaty. Natomiast nie ma już tylu reniferów (nie licząc Nordkappu), a czasy kiedy mewy nie wiedzące co to motocykl spadały na kask czy plecy odeszły w przeszłość.

Lipcowy lód, mróz i waleczne renifery czyli Nordkapp na ostro [RELACJA]Nadal jest drogo. Litr paliwa w Oslo 6,5-7 zł za to na północy 9,5. Napitków „magicznych” lepiej zabrać tyle ile możesz unieść, bo piwko nawet 5 dyszek, a flaszka 110 zł. I jeszcze nie ma gdzie kupić, bo oni tam jakąś prohibicje uskuteczniają. Warto też pamiętać, że przekroczenie w terenie zabudowanym prędkości nawet o 1 km/h to wydatek minimum 1000 zł płatny na miejscu. I stoją i pilnują. Za to wszelkie odcinki dróg płatnych w całej Skandynawii są dla motocyklistów bezpłatne. Co jest cudowne.

Spodobał Ci się artykuł? Podziel się nim!
Jarson
Jarson
Motocyklizmem zarażony przez rodziców, którzy w 1965 roku objechali Polskę emzetką. Reportaże, testy, felietony i książki motocyklowe pisywał jeszcze w czasach, gdy po ziemi stąpały dinozaury. Zwiedził motocyklem przeszło 50 państw na kilku kontynentach. Naprawia ambitnie wszystko sam - z różnym efektem. Jarson jest też ratownikiem drogowym.

POLECAMY

ZOBACZ RÓWNIEŻ