Wydawać by się mogło, że jednoślady elektryczne są na ten moment towarem premium, który jest jeszcze rzadkim widokiem na drogach Europy. To z kolei powinno skutecznie odstraszać złodziei, którzy w teorii powinni mieć ogromne problemy ze sprzedażą części na czarnym rynku.
Okazuje się jednak, że złodzieje upatrzyli sobie wymienne akumulatory z jednośladów elektrycznych. Dotychczas fani elektromobilności na wszystkie sposoby alarmowali producentów, aby ci tworzyli identyczne, wymienne baterie. Takie rozwiązanie pozwala na błyskawiczną wymianę wyczerpanej baterii na naładowaną w specjalnym punkcie, ale także na zabranie jej do domu i podłączenie do ładowania. Chociaż z pozoru porozumienie w kwestii produkcji akumulatorów miało same superlatywy, to pierwsze problemy pojawiły się we Włoszech.
Policja w Mediolanie zatrzymała szajkę 12 osób, która trudniła się kradzieżą wymiennych akumulatorów z jednośladów elektrycznych. W większości przypadków należały one do wypożyczalni na minuty, ale coraz częściej zgłaszane są także kradzieże z prywatnych skuterów i motocykli. Najczęściej akumulatory są rozbierane na części i dopiero sprzedawane. Grupa oskarżona została o kradzież 700 baterii w latach 2020-2021, a każda z nich warta jest około 1000 euro. Finalnie straty oszacowano na około 600 000 euro.
Całkowita rezygnacja z rosyjskich surowców w Polsce jest możliwa, ale wymaga czasu
