Elektryczny motocykl spod znaku Harleya-Davidsona przyłapano podczas zdjęć do nowej części filmu Avengers. Jednoślad, który zapowiadano już podczas obchodów 110-lecia marki ma wreszcie szansę ujrzeć światło dzienne.
Producenci filmów, zwłaszcza tych z gatunku science-fiction często używają motocykli tworzonych na potrzeby produkcji. Są one budowane w jednym – dwóch egzemplarzach przy wykorzystaniu istniejących konstrukcji.
Zapewnia to niski koszt i łatwą ewentualną odbudowę.
[sam id=”11″ codes=”true”]
A jednak w tym przypadku jest kilka faktów, które każą przypuszczać, że to, co oglądamy to zapowiadany wcześniej pierwszy w historii elektryczny Harley-Davidson. O planach dotyczących tej maszyny mówiono podczas obchodów 110-lecia marki w ubiegłym roku.
Przypomnijmy: oprócz elektryka zapowiadano także motocykl o małej pojemności – wkrótce potem zaprezentowano linię Street. Drugą przesłanką, która każe wierzyć, że oglądamy właśnie nadchodzącą nowość jest jakość motocykla – sprzęt wygląda, jakby jutro miał trafić do produkcji.
Jest dokładnie przemyślany, wyważony i nie ma nic wspólnego z fikuśnymi prototypami przygotowywanymi dla Hollywood.
Po trzecie wreszcie – udział w superprodukcji filmowej jest dla wielu producentów, w tym dla H-D idealną formą promocji nowego motocykla. Umożliwia bezpośrednie dotarcie do grupy docelowej – młodzieży.
Tak zrobiono w przypadku modeli Street 500 i 750, które wypromowano w filmie Kapitan Ameryka.
[sam id=”11″ codes=”true”]
Czekając z niecierpliwością na premierę Harrego pod napięciem zastanawiamy się w jaki sposób mistrzowie z Milwaukee odtworzą charakterystyczny gulgot potato-potato. Może jakiś subwoofer?
