Marcin Najman. Człowiek mem. Celebryta i niby sportowiec, który od lat walczy o uznanie, rozpoznawalność, ale przede wszystkim o pieniądze. Człowiek, który nie zna znaczenia słowa żenada. Co wymyślił tym razem?
Ostatnio Marcin zabłysnął niedoszłym sparingiem z dziennikarzem sportowym, Krzysztofem Stanowskim, z którym umówił się na solówkę w Częstochowie. To wtedy właśnie był w swojej niebieskiej kurtce, która przez ostatnie tygodnie stała się jego znakiem rozpoznawczym. Nie wiemy, czy jesteście na bieżąco z takimi newsami, ale Marcin wystawił swoją kurtałkę na aukcję WOŚP, obiecał też, że wręczy ją osobiście temu, kto ją wylicytuje. Wylicytował ją… Stanowski…
Dobra, ale my nie o tym. Okazuje się, że Najman bardzo pozazdrościł sukcesów, niby sportowej, organizacji Fame MMA. Na niej, przypomnijmy, mogą walczyć wszyscy, którzy byli choć raz na rozkładówce Super Expressu i mają o sobie choć jeden artykuł na Plotku. Marcin usiadł, pomyślał, i wyszło mu z tego, że zorganizuje galę, na której będą się bić… żużlowcy. Dlaczego? Bo on lubi żużel i jest kibicem Włókniarza Częstochowa. Fajnie?Będziecie oglądać? My nie…
