Temat poprawy bezpieczeństwa na drogach wraca jak boomerang i wydawać się może, że najszybszym sposobem na zmniejszenie liczby wypadków będzie sięgnięcie po najprostsze sposoby. Złotą receptą ma być po prostu obniżenie dopuszczalnej prędkości na terenie całego miasta.
Strefa nazwana „Tempo 30” funkcjonuje już w kilku miastach zachodniej Europy, ale rozwiązanie to zaczyna również interesować prezydentów miast w Polsce. Władze Warszawy rozpoczęły pracę nad możliwością wprowadzenia obszarów, w których dopuszczalna prędkość zostanie ograniczona do 30 km/h. Takie zmiany mają za zadanie zmniejszyć liczbę wypadków i zwiększyć bezpieczeństwo pieszych. Niższe ograniczenie szybkości obowiązywałoby aż 90% stolicy.
Burmistrz Amsterdamu również pozytywnie wypowiedział się o wprowadzeniu takiej strefy na terenie stolicy Holandii, a pomysł ten został poparty przez radnych koalicji rządzących partii. Melanie van der Horst, która jest osobą odpowiedzialną za politykę transportową, zapowiedziała, że prace nad wprowadzeniem „Tempo 30” już trwają. Ograniczenie prędkości obejmie 80% dróg w Amsterdamie, czyli około 270 km. Aby wprowadzenie takich zmian było możliwe to konieczna jest zmiana oznakowania, ale również ponowne zsynchronizowanie sygnalizacji świetlnej. Ponadto władze miasta planują przeprowadzenie również kampanii społecznych, które przygotują mieszkańców na nadchodzące zmiany, które wejdą w życie w grudniu 2023 roku.
Wprowadzenie niższego ograniczenia prędkości na ulicach Amsterdamu ma sprawić, że liczba wypadków spadnie o około 30%. Dodatkowo sami mieszkańcy w specjalnie przygotowanej ankiecie również potwierdzili, że owe zmiany są potrzebne. Aż 63% badanych twierdzi, że na ulicach jest bardzo niebezpiecznie, a 83% wini za to zbyt wysoką prędkość.
