Eksperci są jednomyślni i spekulują, że ceny paliw od września znacząco spadną, a powodem tego mają być udane rozmowy prezydenta Stanów Zjednoczonych na Bliskim Wschodzie.
Joe Biden po raz kolejny odwiedził Bliski Wschód z prośbą o zwiększenie produkcji ropy, jednakże zaraz po niej media obiegły informacje, że rozmowy zakończyły się fiaskiem. Finalnie jednak udało się w tej kwestii porozumieć, więc teraz kierowcom pozostało czekać na efekty i liczyć na to, że nie skończy się jedynie na obietnicach.
– Nie chodzi tylko o Arabię Saudyjską. Spotkaliśmy się z nimi, ale też z Radą Współpracy Zatoki Perskiej (Arabia Saudyjska, Bahrajn, Katar, Kuwejt, Oman i Zjednoczone Emiraty Arabskie). Nie będę wchodzić w szczegóły na temat tego, ile wolnych mocy mają obecnie te kraje, ale te z wolne mocą są i jest też możliwość zwiększenia produkcji ropy. – komentuje doradca Departamentu stanu USA ds. bezpieczeństwa energetycznego Amos Hochstein.
Zwiększenie produkcji ropy znacznie poprawiłoby sytuację gospodarki paliwowej na całym świecie, tym samym mocno ograniczając lub obniżając inflację, która w Polsce spowodowana jest w dużym stopniu przez wysokie ceny paliw, które jak widać mocno dotknęły odbiorców, gdyż na rynku zauważalny jest spadek popytu na paliwo. OPEC+ nadal obserwować będzie sytuację i na jej podstawie podejmować dalsze kroki, ale taka deklaracja USA musi być wiążąca, dlatego eksperci przekonani są, że zwiększenie produkcji może sprawić, że od września ceny za litr PB95 i ON w końcu zaczną znacząco spadać.
