Kiedy jednak zjeżdżam w pachnące przyrodą boczne drogi Bolimowskiego Parku Krajobrazowego, sytuacja zmienia się diametralnie – zawieszenie Inazumy całkiem nieźle wybiera nierówności pozwalając mi cieszyć się widokami, zapachami i wszystkim, co nie wiąże się z prędkością.
Klucz francuski
Inazumę postrzegam trochę jak narzędzie – nie jest piękna, ani odrażająca, nie powala na kolana ani nie odrzuca. Jest jak klucz francuski – nikt nie ocenia jego atrakcyjności wizualnej skupiając się raczej na walorach użytkowych – te Inazuma ma naprawdę na dobrym poziomie.
Małe Suzuki będzie dobrym wyborem dla wszystkich tych, którzy nie szukają mocy czy osiągów, ale niskich kosztów eksploatacji i komfortu jazdy na krótkich dystansach. 25 KM jest w zupełności wystarczające na dojazdy do pracy czy szkoły, a przy oszczędnej jeździe spalanie utrzyma się na poziomie około 3,5l/100 km.
Rafał Betnarski, redaktor Motovoyagera:
Inazuma niemal wyrwała mnie z butów. Podczas rozpoczęcia sezonu z Suzuki Motor Poland miałem okazję jeździć wersją wyposażoną w wydech Yoshimury. Zarówno prowadzenie, jak i komfort były zaskakująco dobre. Spodziewałem się dychawicznego motorka rodem z targowiska, a otrzymałem rasowy motocykl z pięknym basowym gangiem; chętnie kupiłbym sobie Inazumę jako swój drugi sprzęt.
To, czego obawiałem się jednak najbardziej, czyli osiągi, zaskoczyło mnie pozytywnie. W zatłoczonej Warszawie Inazuma bez problemu objeżdżała 8 razy mocniejszą Hayabusę – kiedy Haya dopiero nabierała prędkości, Inazuma już wciskała się w kolejny korek by zająć pole position. Na pięknych mazurskich drogach pozwalała na osiągnięcie prawdziwej, pierwotnej motocyklowej frajdy – spokojna jazda dawała możliwość kontemplowania przyrody i rozkoszowania się każdym najmniejszym odcinkiem. To świetny motocykl do wypadów wokół komina.
To, czego obawiałem się jednak najbardziej, czyli osiągi, zaskoczyło mnie pozytywnie. W zatłoczonej Warszawie Inazuma bez problemu objeżdżała 8 razy mocniejszą Hayabusę – kiedy Haya dopiero nabierała prędkości, Inazuma już wciskała się w kolejny korek by zająć pole position. Na pięknych mazurskich drogach pozwalała na osiągnięcie prawdziwej, pierwotnej motocyklowej frajdy – spokojna jazda dawała możliwość kontemplowania przyrody i rozkoszowania się każdym najmniejszym odcinkiem. To świetny motocykl do wypadów wokół komina.

Z tymi osiągami to uważam, że ocena jest za niska – przede wszystkim to jest mały motorek 250 i nie można tu zbyt wiele oczekiwać, dlatego powinno sie oceniać motor pod względem możliwości jakie daje dana pojemność. Nie można oczekiwać że 250 pojedzie na autostradzie 180km\h więc 130-140 na taki sprzęt to wystarczająco, to tak jak byśmy dali r1 tylko 1 pkt za przydatność do turystyki i napisali że sie do tego nie nadaje, a przecież to wiadomo jak świat stary ze r1 to nie został do turystyki stworzony i tyle! Tak samo 125 czy 250cc nie będzie królem prędkości. Pozdrawiam redakcje i czytelników!
Zgadzam się z moim poprzednikiem w 100%. Dorzucę że tak jak redaktor Betnarski z przyjemnością bym widział w garażu ten sprzęt jako drugie moto, bardzo ciekawa alternatywa do skutera szczególnie na miejskie i nie tylko wypady. Wyposażenie 1/5 też jest srogim osądem. Przecież ma nawet wyświetlony zapięty bieg, shift-light i dwa super basowe jak na 250 kominy. W dodatku jest możliwość przewożenia pod kanapą dobrego zabezpieczenia przed kradzieżą, w dzisiejszych czasach to zaczyna być rzadkością. Znakomite Suzuki i tyle.