niedz., 26 wrz. 2021

BMW M 1000 RR 2021 – torowa doskonałość w niemieckim wydaniu – nadchodzi hegemonia litery M? [TEST, OPINIA, WADY, ZALETY, VIDEO]

-

Cieszy mnie fakt, że otacza nas wiele bezsensownych, często kompletnie niezrozumiałych, nieracjonalnych i cholernie drogich rzeczy, które służą tylko i wyłącznie do sprawiania radości i frajdy. Jeszcze bardziej podoba mi się to, że producenci motocykli chcą w swojej gamie mieć coś tak cholernie popieprzonego – przed wami BMW M 1000 RR.

Dotychczas prym w gamie niemieckiego producenta wiódł model S 1000 RR, który już prezentował ponadprzeciętne zdolności na torze. Wydawać by się mogło, że świat wyścigowy jest dla zwykłego śmiertelnika niedostępny i hermetyczny, ale co rusz kolejni producenci wdrażali w życie nowe projekty, które od torowych odpowiedników różniły się jedynie obecnością osprzętu, który niezbędny był do uzyskania homologacji drogowej. Zresztą sami mogliście zauważyć chociażby na przykładzie Hondy, która dodawała swojemu sportowemu flagowcowi kolejną literę R, czyniąc ją tym samym jeszcze bardziej sportową, czy Ducati prezentowało światu kosmiczną Superleggerę. Czy wiecie jaka teraz litera jest najmocniejsza, najszybsza i najbardziej sportowa? M jak M Power.

Absolutna nowość

Do niezwykle silnej rodziny spod znaku litery M dołączył pierwszy motocykl, który zwiastuje nową erę jednośladów sportowych. Służy ona przede wszystkim do ścigania się na torze i w swoim przeznaczeniu jest absolutnie bezkompromisowa. Nie szukajcie w niej chociażby krzty wygody, ergonomii czy codziennego zastosowania. Celem inżynierów było jedno – ściągnąć z serii wyścigowej WSBK prawdziwą torówkę i przy niewielkim nakładzie uzbroić ją w kilka niepotrzebnych elementów, które pozwolą uzyskać homologację drogową. Taki zabieg bawarskiego producenta cieszy i napawa ogromnym optymizmem, że motocyklizm cywilny wchodzi na nowy poziom – dostępny dla zwykłego Kowalskiego.

Jeżdżący paradoks

Przyglądając się premierze M 1000 RR oraz jadąc na testy na tor Poznań zastanawiałem się czy poprzednik z literą S w nazwie nie jest wystarczająco sportowy? Oczywiście, że jest, ale skoro pojawiła się opcja stworzenia czegoś unikatowego, niespotykanego, zwariowanego to dlaczego by tego nie zrobić? Tak właśnie narodził się pomysł w głowach inżynierów, którzy postanowili wzmocnić już i tak przodującą rodzinę M Power. Głównym założeniem było stworzenie motocykla, który pozwoli urywać kolejne setne sekundy, zwyciężać na track-day’ach i dawać mnóstwo frajdy z jazdy po torze. Zabieg ten udał się fantastycznie, jednakże na twarzy kierowcy pozostaje niesmak, który idealnie podsumował Tom Sykes – walczyć o jak najkrótsze czasy, choć ceni się każdą milisekundę spędzoną za jego kierownicą. To najlepsze określenie tego jak fantastycznie jeździ M 1000 RR.

 

Nieco ulepszona jednostka napędowa

M 1000 RR napędza jednostka czterocylindrowa, litrowa jednostka, z której udało się wycisnąć 212 KM oraz 113 Nm. Dodatkowo zwiększona została prędkość obrotowa silnika o 500 obrotów i teraz silnik ten kręci się do absurdalnych 15 100 obr./min. Poza tym zastosowano lżejsze korbowody, węższe krzywki o 1,5 mm, skrócono lejek skrzynki powietrznej i wiele innych. Pytanie po co? Te milimetrowe zmiany sprawiają, że można urwać kolejne, decydujące milisekundy. Tyle o teorii, ale czas na praktykę – motocykl fantastycznie jedzie z samego dołu i równiutko ciągnie aż po sam kres obrotomierza. Dochodzi do tego wrażenie, że jego zdolność obrotowa nie ma końca, podobnie jak sama moc. Zadziwiające było jednak jego zachowanie tuż po odpaleniu, gdyż obroty nienaturalnie wzrastały do niespełna 2300 obr./min, a dźwięk pracującego silnika, pomimo pełnego tytanowego wydechu Akrapovic, przypominał pracę sieczkarni w zmęczonym już życiem Bizonie. Fakt, aby uzyskać jednostkę stricte wyścigową konieczne było niemalże doszczętne zniszczenie i tak nieużywanego zakresu obrotów.

Hamulce? Są aż za dobre

Tutaj BMW postanowiło zasięgnąć informacji u swoich inżynierów, którzy na co dzień pracują przy wyścigach Endurance, aby to właśnie oni pomogli stworzyć piekielnie skuteczny układ hamulcowy. Efektem ich działania jest autorski projekt, który oczywiście oznaczony został literą M. Pod przednim zaciskiem kryją zaciski firmy Nissin, które precyzyjnie dopracowane zostały do M 1000 RR.

Jaki jest efekt? No właśnie niezwykle dobry, ale jakże trudny w okiełznaniu. Już wam wszystko tłumaczę – jak na pierwszy wyjazd na tor Poznań miałem zaskakujące dobre tempo, w którym oczywiście pomógł mi najnowszy model BMW. Jedyny problem jaki miałem to było dohamowywanie. Światła stop świeciły stanowczo za szybko i przez cały dzień miałem problem z dogadaniem się z autorskim projektem bawarskiego producenta. Próbowałem, myślałem, grzebałem w ustawieniach i szukałem odpowiedzi na pytanie dlaczego tak ciężko idzie mi współpraca z układem hamulcowym? W końcu po kilku nocach intensywnego dziwienia doszedłem do wniosku, że po prostu jechałem za wolno. Tak, dobrze czytacie. Moje tempo dla M 1000 RR to była dopiero rozgrzewka, dlatego tak ciężko było mi wyczuć hamulce. Na ten moment to zdecydowanie najlepszy układ dostępny na rynku, który działa genialnie, ale pod jednym warunkiem – jeździmy bardzo, bardzo szybko. BMW, czapki z głów.

Dalej było już tylko lepiej

BMW przyzwyczaiło nas już do tego, że zawsze ma motocykle kompletne, piekielnie dobre i dobrze dopracowane. M 1000 RR dokładnie takie jest, ale wraz z każdym kolejnym okrążeniem byłem coraz bardziej zaskoczony tym, jak prowadzi się ten motocykl. Fantastyczna jednostka napędowa pozwalała mi korzystać ze wszystkich 212 KM i startować z każdego biegu z niesamowitym impetem. Pod prawą manetką zawsze miałem całe stado koni mechanicznych, których mogłem używać do woli.

Fantastyczne zawieszenie w połączeniu ze sztywną ramą sprawiało, że jazda w głębokim złożeniu była dziecinnie prosta, a przy tym sprawiała wrażenie pełnej kontroli. Motocykl ochoczo reagował na każdy mój ruch, prowadząc się jak po sznurku i nie sprawiając we mnie żadnych obaw. W przypadku zawiasu oczywiście także jest absolutne top, przez co nawet na nierównych, szybkich zakrętach Toru Poznań robiło absolutnie genialną robotę, dzięki czemu mogłem skupić się na pozostałych aspektach jazdy.

Zaufaj mu

Postanowiłem dogłębnie sprawdzić co potrafi elektronika BMW. Zresztą, z innych dostępnych modeli wiedziałem, że zarówno zawieszenie ESA, jakże i wszystkie systemy bezpieczeństwa działają na tyle dobrze, że w 100% mogłem zaufać komputerowi. Wobec tego postanowiłem jeździć na trybie Race, który samodzielnie dobrał wszelkie niezbędne ustawienia, dając mi tym samym osobistego anioła stróża. Upalając M 1000 RR na każdej z sesji nie spodziewałem się, że kontrola trakcji robi taką niesamowitą robotę. Wszystko wyszło dopiero podczas oglądania onboardów z GoPro. Wtedy zrozumiałem, że nie mam szansy wygrać ze sztuczną inteligencją, która jest szybsza, lepsza i dokładniejsza.

M Power to więcej niż nazwa

Dołączenie do tej zaszczytnej rodziny nie oznacza tylko nowego przydomku czy pięknego malowania, ale również całej masy dodatków i gadżetów, które jeszcze bardziej usportowią torową maszynę. Motocykl gotowy do jazdy waży 192 kg, a przyczyniły się do tego karbonowe elementy, który niemalże pochłaniają M 1000 RR, frezowane dodatki czy tytanowy układ wydechowy lżejszy o 3600 gram. Dodatkowo zmieniony został rozstaw osi co przekłada się nie tylko na lepsze prowadzenie, ale także start i rozkład mas, który w przypadku torowych motocykli jest niezwykle ważny. Zapomniałbym – najnowszy model ze stajni M posiada karbonowe koła, a także bezobsługowy łańcuch. Gdyby ciągle było wam mało to możecie doposażyć swój egzemplarz w pakiet M Competition. Grubo.

Czy jest zgoda na start?

Nie sposób nie zauważyć ogromnej masy karbonu na motocyklu, ale także przeogromnych wingletów. To właśnie docisk kontaktowy jest kluczowym elementem w walce o pierwsze miejsce, dlatego skrzydła wykonane z karbonu generują 16,3 kg dodatkowego docisku. Przy jakiej prędkości? Przy 300 km/h daje aż 13,4kg docisku na przednie koło, reszta trafia na tył. Taka kombinacja pozwala przekształcić moc w czysty napęd, dzięki czemu motocykl lepiej prowadzi się nie tylko na prostej, ale również w zakręcie. Zwiększenie przyczepności sprawia również, że system DTC nie ingeruje aż tak często.

Szukając logiki

W tym bezkompromisowym motocyklu, który de facto nie powinien opuszczać paddoku znalazło się jednak miejsce na kilka nieporozumień. Cała strona techniczna, wyścigowa, sportowa i aerodynamiczna to klasa światowa, jednakże nadal niewyjaśniony pozostaje fakt, po co w torowym kocurze znalazło się miejsce na asystenta ruszania pod górę, tempomat czy podgrzewane manetki? Staram się w tym znaleźć jakąś logikę, ale nie potrafię znaleźć nawet tej niemieckiej. Dziwne jest to, że w dobie utracania kolejnych milisekund i gramów znalazło się miejsce na gadżety, które nijak mają się do przeznaczenia M 1000 RR.

Jakość, precyzja, technologia i wykonanie = BMW

Co tu dużo mówić… BMW po raz kolejny nie zaskoczyło. Do rodziny M Power dołączył taki motocykl, jaki możemy sobie tylko wymarzyć. Ma wszystko na miejscu, jest niesamowicie piękny, genialnie się prowadzi, przyśpiesza, hamuje. Ma mnóstwo najnowszej technologii, a nad jej budową działali najlepsi z najlepszych. Bawarczycy stworzyli paradoksalny motocykl, a ja po ostatniej sesji zrozumiałem, że w walka o lepszy czas okrążenia sprawiła, że spędziłem za jego sterami mniej czasu. Oczywiście tylko i wyłącznie wtedy mogłem poczuć, ale także zrozumieć jego fenomen, ale poznając go osobiście wiedziałem, że BMW stworzyło motocykl na miarę moją, ale i także twoją.

Wiktor jeździł w:

Kask – Schuberth SR2

Kombinezon – Rebelhorn Fighter

Buty – Rainers 999GP

Rękawice – Shima XRS 2

GALERIA ZDJĘĆ

Wiktor Seredyński
Od najmłodszych lat jest miłośnikiem dwóch kółek, a co lepsze, początkowo zamiast za dziewczynami, oglądał się za przejeżdżającymi motocyklami. Ta choroba została mu po dziś dzień i nie ma ochoty się z niej leczyć. Fan garażowych posiedzeń i dłubania przy motocyklach przy akompaniamencie Dire Straits. Po godzinach amatorsko toruje i często podróżuje motocyklem, szczególnie upodobał sobie wyjazdy pod namiot. Aktualnie na trzecim roku studiów dziennikarstwa w Katowicach. Zapalony fan MotoGP i Marqueza. Plany na przyszłość wiąże z motocyklami – i prywatnie, i w pracy.


ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

POLECAMY

Skup aut powypadkowych – jak wygląda transakcja?

Jeśli posiadasz uszkodzony samochód lub chcesz sprzedać auto po wypadku, na pewno zastanawiasz się, jak najłatwiej to zorganizować. To ty decydujesz, jakie kroki podejmiesz....

Moto GP San Marino 2021 – symboliczna zmiana pokoleń… [WYNIKI, GENERALKA]

Tor w Misano, to ziemia święta dla fanów Valentino Rossiego. Leżący nieopodal rodzinnej Tavulii obiekt, w trakcie wyścigowego weekendu, okrywa się jedynym, słusznym kolorem...

Jakie są zalety motocykli? Raport Oxford Economics

Motocykle przede wszystkim kojarzone są z hobby i jazdą dla przyjemności, jednakże poza sprawianiem radości niosą za sobą mnóstwo korzyści, które właśnie zaprezentowane zostały...

Tak Motofiesta zakończyła lato w Pirenejach! I ty możesz poznać uroki motocyklowej jesieni w Hiszpanii…

Już mamy jesień! Niby to stwierdzenie jest prawdą, ale tylko jeśli chodzi o naszą szerokość geograficzną. W innych miejscach w Europie nadal jest lato!...

Ceny egzaminów na prawo jazdy mogą wzrosnąć aż o 45%

Ceny egzaminów na prawo jazdy obowiązują od 2013 roku i przez cały czas nie pojawiła się jakakolwiek propozycja zmian cennika. Jednakże wraz ze wzrostem...