Cannonball to nieoficjalna, a zarazem bardzo trudne do wykonania zadanie. Cieszy się ono jednak bardzo ogromnym zainteresowaniem, aby pobić rekord stworzony przez amerykańską kulturę w latach 70-tych. Chodzi w nim o to, aby jak najszybciej przejechać ze wschodniego na zachodnie wybrzeże USA.
Zazwyczaj śmiałkowie próbujący pobić ten rekord jako środek transportu wybierają samochody z bardzo mocnymi silnikami, które dodatkowo wyposażone są w dodatkowe zbiorniki paliwa, a także modyfikacje, dzięki którym konieczność postoi ograniczona jest do absolutnego minimum. Za start nielegalnego rajdu Cannonball Run uznaje się Red Ball Garage na 31. ulicy w Nowym Jorku, natomiast meta znajduje się w okolicach Los Angeles, a dokładnie w Portofino Hotel w Redondo Beach. Według wyliczeń Google Maps trasa ta ma długość ponad 4500 km i na jej pokonanie potrzeba 42 godziny.
Aktualny rekord wynosi 25 godzin i 55 minut, który został ustanowiony samochodem, uzyskując przy tym średnią prędkość na poziomie 174 km/h. W 1917 roku przejazd motocyklem zajął 7 dni i 16 godzin, natomiast w 2019 roku czas przejechania tego samego odcinka jednośladem wynosił 35 godzin i 6 minut. Tegoroczny rekordzista pochodzi z Texasu i niemalże od zawsze pasjonował się motocyklami. Dodatkowo z ogromnym zainteresowaniem śledził poczynania rajdu Cannonball, aż w końcu sam postanowił wziąć w nim udział. Alex przejechał trasę w czasie 32 godzin i 52 minut.

– Większość rekordów Cannonball objechana była drogimi, niemieckimi samochodami, a na to nie było mnie stać. Ale kilka lat temu przeczytałem o pewnej próbie na motocyklu. A to mieściło się w moim budżecie. Znalazłem więc odpowiedni motocykl już z przebiegiem 80 000 mil, czyli około 129 000 km i kupiłem go za 4 000 dolarów. – komentuje Alex.
Niezbędne było jednak wprowadzenie kilku znaczących modyfikacji w motocyklu, jednakże najważniejszym z nich było powiększenie zbiornika paliwa do 26,6 l, dzięki czemu udało się zredukować liczbę tankowań. Ponadto na pokładzie znalazł się wykrywacz radarów, zagłuszacz laserów, dwa uchwyty na telefon, a także dodatkowe reflektory.
– Trasa prowadziła drogami międzystanowymi przez środek kraju, biorąc pod uwagę korki i remonty. Przejazd odbył się raczej bez szczególnych wydarzeń, a pogoda była dobra, ale wietrzna. Podczas jazdy tempomat przestał działać oraz miałem kilka nieplanowanych problemów z elektroniką. Dodatkowe reflektory przestały działać dokładnie w momencie, gdy zapadł zmrok. Tylna opona była niemalże łysa na mecie, ze względu na spory wiatr i stan asfaltu. – dodaje Amerykanin.
W ciągu przejechania ponad 4500 km Alex zatrzymał się tylko 7 razy na szybkie tankowanie. Podczas jazdy pił z camelbaga, a także łykał tabletki proteinowe. Mocz oddawał natomiast do stworzonej z prezerwatywy i cewnika konstrukcji, która odprowadzała płyny bezpośrednio na drogę. Amerykanin nie wyklucza jednak, że po raz kolejny spróbuje pobić ren rekord. Na ten moment chce jednak sprzedać motocykl i kompletnie zmienić hobby.
Wypożycz polski motocykl w Hiszpanii, spędź niezapomniany jesienno-zimowy urlop na motocyklu
