Problemy Nortona zdają się ciągnąć w nieskończoność. Nowy właściciel brytyjskiej marki poinformował, że nie będzie na swój koszt naprawiał wadliwych motocykli. W ramach rekompensaty zaproponował obecnym właścicielom V4SS zniżkę na kupno nowego modelu…
Norton wykrył w swoim modelu V4SS aż 35 usterek. Chodzi o wszystkie motocykle, które powstały podczas rządów Stuarta Garnera. Dziś brytyjska firma należy do indyjskiego TVS i zgodnie z umową, która dotyczyła przejęcia Nortona, nie jest ona odpowiedzialna za produkty powstałe przez poprzedniego właściciela. Decyzję podtrzymał właśnie aktualny szef, Robert Hentschel.
Jego poprzednik w okresie przejściowym poinformował, że w sportowym modelu V4SS wykryto 35 usterek. Firma oceniła wówczas możliwość ich naprawy, ale jasno zaznaczone zostało, że nowy właściciel nie ma takiego obowiązku. Decyzja Hentschela pozbyła właśnie jakichkolwiek złudzeń właścicieli feralnego modelu. Norton nie zorganizuje darmowej akcji naprawczej. Brytyjski producent chce powrócić do produkcji ponad 200-konnego motocykla, ale chce zapewnić przy tym bardzo dobrą jakość swojego produktu. Powracający motocykl oferowany będzie najprawdopodobniej pod nazwą V4RR, który już całkiem dawno został zapowiedziany przez Nortona.
Z racji tego, że aktualne władze firmy nie chcą zorganizować darmowej akcji serwisowej, Hentschel obiecał aktualnym właścicielom V4SS specjalną cenę na zakup nowego motocykla. Czy po takim traktowaniu ktokolwiek z obecnych użytkowników będzie chciał jeszcze raz zakupić Nortona?
Powstanie replika legendarnego motocykla JP Norton z 1973 roku

Mam dobrą radę dla zarządu Nortona. Niech już nie robią żadnych maszyn, tylko po prostu zamkną interes. Tak będzie taniej, zminimalizują straty, bo na klientów już nie ma co liczyć. Żadnych klientów.