Jednym z warunków, jakie stawia przed swoimi pojazdami amerykańska armia, jest napęd silnikiem diesla. Teoretycznie wyklucza to z użycia motocykle, ale jest jeden, który spełnia ten wymóg – to niejaki HDT M103M1.

Pisaliśmy niedawno o wojskowym modelu Harleya-Davidsona, który mimo wielu zalet kariery w kamaszach nie zrobił. Zarządzający dostawami dla armii maja bowiem słabość do pojazdów lądowych napędzanych wyłącznie silnikami diesla – ułatwia to znacznie tworzenie łańcucha dostaw paliwa dla pojazdów frontowych. Kalifornijska firma Hayes Diversified Technologies (HDT) postanowiła podjąć wyzwanie i stworzyła enduro jeżdżące na ropie.

Bazą dla motocykla jest dobrze znane Kawasaki KLR650, w którego ramę wkomponowano silnik wysokoprężny o mocy ok. 30 KM. Może on pracować nie tylko na ropie, nie gardzi również lotniczą kerozyną. Osiągi nie są oszałamiające – przy masie maszyny wynoszącej 166 kg, przyspieszenie do 100 km/h trwa ok. 10 sekund, a maksymalna prędkość to 150 km/h. Mamy więc do czynienia z wartościami znanymi z aut rodzinnych, ponadto motocykl dość niemrawo reaguje na otwarcie przepustnicy.

t

Nic dobrego nie można też powiedzieć o kulturze pracy – M103M1 szarpie i trzęsie niemiłosiernie. Posiada za to kilka zalet, które kochają wojskowi. Ma prostą konstrukcję. Nieśpiesznie, ale konsekwentnie, niczym czołg, przejedzie przez niemal każdy teren. Zadowoli się najpodlejszym nawet paliwem, którego spala zaledwie 2,5 litra na 100 km. Jeśli zdąży w wyścigu z ekologami, może być więc ekonomiczną alternatywą także na rynku cywilnym.

1 KOMENTARZ

  1. Dajcie trochę więcej info!
    Armia cały czas go używa? Jest jeszcze produkowany? Gdzie takiego dorwaliście?
    Może jakiś obszerniejszy artykuł o dieselach w motocyklach?
    Pozdrowienia :)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ