Nie staraj się jechać na sto procent własnych umiejętności. Poskramiaj własne ambicje i nie dawaj się podpuszczać innym – radzi Piotr Leńczowski, z którym tym razem rozmawiamy o panowaniu nad emocjami na drodze.

To już ostatnia część naszego cyklu rozmów z Piotrem Leńczowskim – instruktorem techniki jazdy z Krakowskiej Szkoły Motocyklistów. Omówiliśmy cztery najważniejsze waszym zdaniem zagadnienia dotyczące bezpieczeństwa jazdy motocyklem. Pojawiły się one w pracach nadesłanych na konkurs, który organizowaliśmy wspólnie z Dobrymi Sklepami Motocyklowymi.



Rafał Betnarski: Jeden z laureatów naszego konkursu zwrócił uwagę na ważną rzecz. Często jadąc w grupie musimy panować nad emocjami, aby nie dać się podpuszczać do ryzykownych manewrów, nie próbować dogonić osoby, którą uważamy za lepszą. Innymi słowy – nie przekraczać własnych możliwości.
 
Piotr Leńczowski: Niestety, to duży problem, zwłaszcza jeśli trafimy na osobę ambitną. Na motocykl decydują się zwykle osoby stabilne finansowo, które chcą odkrywać coś nowego, zdobywać doświadczenia, pogłębiać wiedzę. Często zależy im aby być dobrymi w tym, co robią. Często muszą walczyć z własnymi ambicjami dlatego, że chcieliby za wszelką cenę być profesjonalni, najlepsi w tym, co robią.

adventure rstDo niebezpiecznych sytuacji dochodzi najczęściej podczas jazdy w grupie. Dlatego bardzo ważny jest lider, który grupę prowadzi. Jeśli jest on nieodpowiedzialny, zaczyna się popisywać przed resztą, jedzie zdecydowanie szybciej niż pozwala mu infrastruktura drogowa i zdrowy rozsądek, może całą grupę narazić na śmiertelne niebezpieczeństwo.


Artykuł powstał dzięki współpracy z Krakowską Szkołą Motocyklistów (link), która, oprócz kursów podstawowych, organizuje szkolenia z zakresu doskonalenia jazdy motocyklem, kursy enduro oraz zaawansowane szkolenia drogowe.


Jazda w grupie wymaga stosowania się do bardzo rygorystycznych zasad. My ćwiczymy je podczas kursów drogowych – tutaj nawet wyprzedzanie odbywa się na komendę. Oczywiście wszelkie znaki i polecenia muszą zostać ustalone przed rozpoczęciem jazdy.

Jadąc w grupie bezwzględnie musimy pamiętać, żeby nie zafiksować się się na osobie jadącej przed nami i starannie dobierać wielkość grupy. Najgorsza jest trójka. Podczas wyprzedzania pierwszy i drugi motocyklista mają zupełnie inną sytuację czasoprzestrzenną niż trzeci członek grupy. Sekundy uciekają, prędkość jest duża – dwaj pierwsi zdążą schować się w luce między samochodami. Trzeci, który będzie chciał za wszelką cenę za kolegami nadążyć, może znaleźć się na wprost nadjeżdżającego pojazdu. To jedna z częstych przyczyn wypadków.



R.B. A jak własne ambicje mogą zaszkodzić na drodze? 
 
P.L.: Znam zabawę w „domykanie opon”, w którą bawią się nawet dorośli mężczyźni. Wchodzą w zakręt z dużą prędkością, a kto wypadnie – przegrywa. Jak dzieci. Pamiętajmy, aby nigdy nie jeździć na sto procent własnych umiejętności. Jeżeli potrafisz dany zakręt przejechać płynnie z prędkością 90 km/h, jedź 80 km/h albo nawet 70 km/h. Po co ryzykować? Niestety, często bywa tak, że w grupie ten sam zakręt przejeżdżamy z prędkością 120 km/h. Tylko po to by się pokazać, udowodnić, że umiemy szybciej. Przecież zdecydowanie przyjemniej jest pokonywać łuki wolniej w większym pochyleniu, niż szybciej, ryzykując życie na granicy własnych możliwości.

8KKPWarunki pogodowe, temperatura asfaltu, jakość i rodzaj naszych opon wpływają na to, czy uda mi się pokonać zakręt bezpiecznie, a nawet czy przejadę go w ogóle. Odradzam rywalizację na drodze – często nie ma ona szans powodzenia. Jeśli będziemy próbować na oponach przeznaczonych do motocykli enduro ścigać się z motocyklem zaopatrzonym w opony sportowe, nie mamy najmniejszych szans. Zweryfikuje nas pierwszy zakręt – sportowe gumy dadzą radę, a my będziemy walczyć żeby nie zderzyć się z barierką, albo po prostu się wywrócimy.

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Zapisz się na MV-newsletter!