To news z natury takich, których nie powinniśmy pisać, bo opisywane wydarzenie nie powinno mieć miejsca. Może nie dotyczy on motocyklistów, ale dotyczy organu, który nas ściga, karze i pilnuje – policji… Otóż w Łowiczu doszło do niecodziennej sytuacji, kiedy to funkcjonariusze postanowili wezwać bankomat jako świadka popełnionego przestępstwa. Tak, bankomat, wysłali mu polecony…
Komenda powiatowa policji w Łowiczu, przez niektórych nazywana już teraz Komedią powiatową, prowadzi sprawę o przestępstwo gospodarcze o sygnaturze, którą podajemy, aby było wiadomo, że jest to realne zdarzenie, PG 929/21/11. Szczegółów sprawy nie znamy, ale wiemy, że dotyczyła ona również bankomatu Euronet, stojącego przy ul. Zielonej w Łodzi. Ktoś z komendy, w nielogicznym ciągu rozumowania, postanowił wysłać do niego list polecony, wzywając go na świadka zdarzenia. Pismo zostało wysłane pocztą, a doręczyć – oczywiście do rąk własnych, z potwierdzeniem odbioru podpisem – bankomatowi miał listonosz. To właśnie on zrobił to zdjęcie i poinformował opinię publiczną o tym, w jakich warunkach musi pracować…

Jak tłumaczyli się funkcjonariusze? Rzecznik komendy w Łowiczu, kom. Urszula Szymczak wyjaśniła, że pismo miało trafić do siedziby głównej podmiotu, gdzie znajduje się bankomat, natomiast przesyłka polecona została zaadresowana do konkretnego bankomatu, którego dotyczyło to pismo i cała sprawa.
Czy was przekonuje to tłumaczenie? Jaką drogę służbową przeszedł ten list? Czy pomyliła się tylko jedna osoba, czy cały szereg osób? A może nikt nie kontroluje takich rzeczy, jak urzędowe pisma oficjalnie wychodzące z komendy powiatowej policji w Łowiczu? Czy ktoś naprawdę myślał, że odbiorca – bankomat – odbierze przesyłkę i pokwituje odbiór, który wszak jest warunkiem niezbędnym jej doręczenia? Tak czy inaczej sprawa ta nie świadczy dobrze o kondycji osób zatrudnionych w szeregach policji…
