Wspólny system opłat za korzystanie z dróg szybkiego ruchu – to najnowszy projekt eurokratów. Choć z pewnością znacznie przyśpieszy i ułatwi on poruszanie się po Starym Kontynencie, obawiamy się, że spowoduje także wzrost cen.

Jedną z niewątpliwych zasług tzw. integracji europejskiej jest znaczne ułatwienie poruszania się pomiędzy poszczególnymi krajami. Jako członkowie układu z Schoengen nie musimy wozić ze sobą paszportów i przechodzić uciążliwej kontroli granicznej. Zresztą i tak nie mielibyśmy gdzie tego robić, bo przejścia graniczne ograniczono do tabliczek z nazwą państwa.

[sam id=”11″ codes=”true”]

To, czego nie udało się jednak do tej pory załatwić, to jednolity system opłat za korzystanie z dróg ekspresowych i autostrad. Każde państwo ma swój system – bramki, winiety, karty magnetyczne itp. Ciężko się w tym połapać, zwłaszcza że czasem nawet w obrębie jednego kraju obowiązuje kilka sposobów opłaty.

Dobrze odżywieni naszymi podatkami europejscy politycy już kilka lat temu wydali dyrektywę nakazującą ujednolicenie systemu, jednak firmy będące operatorami autostrad nie były chętne do współpracy. Boją się utraty gigantycznych zysków. Obecnie opracowywany system ma pozwolić na utrzymanie różnych stawek w poszczególnych krajach, ale przy zastosowaniu wygodnych, wszędzie takich samych środków, prawdopodobnie kart.

Jeśli nie chcemy dokarmiać biurokratycznego zwierza, pozostają nam drogi lokalne. Z punktu widzenia motocyklisty są nawet ciekawsze – węższe, pełne zakrętów i ładnych widoków, których nie uświadczymy na odgrodzonej ekranami autostradzie.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here